- Gwałtowny wzrost hurtowych cen paliw w Orlenie do rekordowych poziomów w 2026 roku.
- Zakłócenia w dostawach ropy z Arabii Saudyjskiej, głównego partnera Orlenu.
- Pilne poszukiwania przez koncern alternatywnych źródeł surowca na Morzu Północnym i w USA.
- Ceny rosnące systematycznie od eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie w lutym.
Ceny paliw w hurcie, czyli te, po których stacje kupują benzynę i olej napędowy od Orlenu, osiągnęły we wtorek 15 września najwyższy poziom w tym roku – informuje tvn24.pl. Według najnowszego cennika państwowego koncernu, za 1000 litrów benzyny Eurosuper 95 trzeba zapłacić 6 395 zł. To aż o 272 zł więcej niż w minioną sobotę, 12 września. Niewiele lepiej jest w przypadku oleju napędowego. Jego cena wzrosła o 110 zł i wynosi obecnie 7 388 zł za 1000 litrów.
Aktualne hurtowe ceny paliw są najwyższe w 2026 roku i rosną systematycznie od eskalacji wojny na Bliskim Wschodzie pod koniec lutego. Żeby zrozumieć skalę podwyżek, wystarczy cofnąć się do 27 lutego, czyli dnia przed atakiem USA i Izraela na Iran. Wtedy 1000 litrów benzyny kosztowało w hurcie 4 473 zł, a oleju napędowego – 4 777 zł. To oznacza, że od początku konfliktu cena benzyny skoczyła o ponad 1900 zł, a diesla o ponad 2600 zł.
Dlaczego ceny paliw rosną? Orlen ma problem z dostawami ropy
Skąd te drastyczne podwyżki? Przyczyną jest poważny problem z importem surowca. Jak poinformowała we wtorek agencja Reuters, Orlen ma kłopoty z dostawami ropy z Arabii Saudyjskiej, która w ostatnich latach stała się dla polskiego koncernu kluczowym partnerem. Saudyjski gigant naftowy Saudi Aramco dostarczał Orlenowi około 40 proc. przerabianego surowca, zastępując ropę z Rosji. Teraz ta współpraca zawisła na włosku.
Wszystko przez ataki jemeńskich rebeliantów Huti, wspieranych przez Iran, na saudyjską infrastrukturę. W ubiegłym tygodniu unieruchomiony został strategiczny rurociąg Wschód-Zachód. Problemy z dostawami ropy do Polski są bezpośrednim skutkiem tych ataków – według danych żeglugowych, na które powołuje się Reuters, co najmniej cztery wrześniowe transporty tankowcami z Egiptu do Gdańska zostały odwołane. To właśnie w egipskim terminalu Sidi Kerir na tankowce ładowana jest ropa płynąca saudyjskim rurociągiem.
Orlen szuka ratunku na Morzu Północnym
Orlen nie czeka z założonymi rękami. Koncern ruszył na pilne zakupy, by załatać lukę po utraconym surowcu. Jak wynika z informacji agencji Reuters, spółka aktywnie poszukuje ropy naftowej na Morzu Północnym i w innych, bardziej odległych częściach świata. To wyścig z czasem, by zapewnić ciągłość pracy rafinerii.
Według dwóch traderów, na których powołuje się Reuters, Orlen wziął udział w przetargach w miniony piątek i poniedziałek. W ich wyniku spółka miała zakontraktować dostawy ropy z Morza Północnego, w tym gatunki Grane, Johan Sverdrup i Johan Castberg, a także złożyła zapytania o amerykańską ropę WTI Midland oraz kazachską CPC Blend. To pokazuje, że koncern dywersyfikuje kierunki dostaw, by uniezależnić się od jednego, niestabilnego obecnie źródła. Biuro prasowe koncernu, w odpowiedzi dla agencji Reuters podkreśliło, że spółka na bieżąco zarządza zakupami surowca.
Dostosowywanie i optymalizacja wolumenów zakupów to standardowy, ciągły element działalności Grupy Orlen, wynikający zarówno z bieżących potrzeb produkcyjnych, jak i zmieniających się warunków rynkowych.
Rzecznik spółki dodał również, że dostawy surowca do rafinerii Orlenu przebiegają bez zakłóceń. Sytuacja na globalnym rynku ropy pozostaje jednak napięta, a gwałtowne ruchy cenowe w hurcie z pewnością wkrótce znajdą swoje odbicie na pylonach stacji benzynowych w całej Polsce.
