Część osób, które przed laty przeszły na wcześniejszą emeryturę, może liczyć na wyższe świadczenia. Rząd Donalda Tuska pracuje nad ustawą, która ma naprawić problem zaniżonych wypłat. Jak wynika z projektu przygotowanego przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, zmiany mogą objąć prawie 200 tysięcy seniorów, a podwyżki w niektórych przypadkach sięgną ponad 550 zł brutto miesięcznie.
Nowy projekt rządu Donalda Tuska. Kto dostanie wyższą emeryturę?
Nowe przepisy mają rozwiązać problem, który od lat był źródłem sporów sądowych i poczucia krzywdy wielu seniorów. Zgodnie z założeniami, z wyższych świadczeń skorzystają osoby, które pobierały wcześniejszą emeryturę, a prawo do emerytury powszechnej nabyły po 2012 roku.
Projekt ustawy precyzyjnie określa, kogo obejmie przeliczenie. Chodzi o:
- kobiety urodzone w latach 1954-1959,
- mężczyzn urodzonych w latach 1949-1952 oraz w 1954 roku.
Kluczowym warunkiem jest wniosek o wcześniejszą emeryturę złożony przed 6 czerwca 2012 roku. Według MRPiPS dotyczy to ok. 196,5 tysiąca osób, które zdecydowały się na wcześniejszą emeryturę. Rządowe szacunki pokazują, że zmiana jest realna. W jednej z symulacji mężczyzna urodzony w 1954 roku, który przeszedł na wcześniejszą emeryturę w 2010 roku, może zyskać 552 zł brutto miesięcznie.
Jak ZUS przeliczy wcześniejsze emerytury?
Najważniejszą informacją dla seniorów jest to, że cała operacja ma odbyć się automatycznie. Jeśli ustawa wejdzie w życie w obecnym kształcie, nikt nie będzie musiał stać w kolejkach ani wypełniać skomplikowanych formularzy.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych ma rozpocząć automatyczne przeliczenie emerytur od 1 kwietnia 2027 roku, co oznacza, że seniorzy nie będą musieli składać żadnych dodatkowych wniosków. Pierwsze wyższe świadczenia miałyby trafić na konta emerytów już w maju 2027 roku. Koszt tej operacji nie jest mały – w pierwszym roku pochłonie około 400 milionów złotych, a w perspektywie dziesięciu lat wzrośnie do ponad 7 miliardów złotych.
Jest też haczyk. Nie będzie wyrównania za stracone lata
Choć propozycja rządu to dobra wiadomość dla wielu emerytów, projekt zawiera też istotne ograniczenia. Najważniejsze z nich dotyczy braku rekompensaty za lata, w których świadczenia były wypłacane w zaniżonej wysokości. Ustawa zakłada, że podwyżka będzie obowiązywać dopiero od momentu wejścia w życie nowych przepisów.
To oznacza, że choć świadczenia wzrosną, to nikt nie otrzyma wyrównania za okres od 2013 do 2027 roku. Co więcej, projekt zamyka drogę do dochodzenia swoich praw w przyszłości. Po wejściu ustawy w życie nie będzie już można wszczynać nowych postępowań administracyjnych ani sądowych w tej sprawie.
Skąd wziął się problem zaniżonych emerytur?
Całe zamieszanie to efekt reformy emerytalnej z 2012 roku. Wprowadzono wtedy przepis (art. 25 ust. 1b ustawy emerytalnej), który dla wielu osób okazał się finansową pułapką. Zgodnie z nim, przy obliczaniu emerytury powszechnej ZUS musiał pomniejszyć jej podstawę o sumę wszystkich świadczeń pobranych w ramach wcześniejszej emerytury.
W praktyce oznaczało to, że osoby, które legalnie skorzystały z prawa do wcześniejszego odpoczynku, były później karane niższym świadczeniem. Skutki były bardzo dotkliwe. Z wyliczeń, które pojawiały się w sprawach sądowych, wynikało, że emerytura bez tego potrącenia mogłaby być wyższa średnio o 1200 zł miesięcznie, a zaległe wyrównanie mogłoby sięgać nawet ponad 64 tys. zł na osobę. Nowa ustawa ma ten problem systemowo rozwiązać, ale bez wypłaty zaległych pieniędzy.
ILE WYNIESIE NOWA WALORYZACJA RENT I EMERYTUR W MARCU 2027? ZOBACZ KWOTY PODWYŻEK
Polecany artykuł:
