sklep h&m

i

Autor: Marco Verch/Flickr

Polacy zrzucili się na zakupy do centrów handlowych. Koniec koronawirusa w gospodarce?

2021-05-13 8:08

Pierwszy tydzień po otwarciu galerii zaskoczył. Okazał się najlepszym spośród wszystkich dotychczasowych pierwszych tygodni po kolejnych lockdownach - informuje czwartkowy "Dziennik Gazeta Prawna". A to nie koniec. Analitycy przewidują, że konsumpcja i inwestycje napędzane pieniędzmi unijnymi pozwolą rosnąć naszej gospodarce w tempie rzędu 5 proc. rocznie.

Centra handlowe odwiedziło w ostatnich dniach niemal dwa razy więcej klientów (42 proc.) niż w analogicznym okresie 2020 r. Jednocześnie liczba kupujących zbliżyła się do tej z maja 2019 r. (97 proc.), czyli sprzed pandemii – wynika z danych opracowanych dla "DGP" przez Polską Radę Centrów Handlowych (PRCH). "Pierwszego dnia po tegorocznej majówce, czyli 4 maja, wskaźnik odwiedzin był aż o 74 proc. wyższy niż tego samego dnia w 2020 r." – zauważa cytowany przez gazetę Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający PRCH. Wyniki w zakresie frekwencji to, zdaniem ekspertów, efekt m.in. rosnącego poczucia bezpieczeństwa, coraz większej liczby osób zaszczepionych, otwierania szkół, ale też powrotu do pracy stacjonarnej, zmiany pogody, odraczanych w czasie zakupów oraz wysokiego poziomu optymizmu konsumentów.

ZOBACZ: Koniec zakupów w Lidlu w Polsce! Sieć sklepów kończy z usługą click&collect

Czy dzieci powinny być zaszczepione przeciw COVID 19? SuperNova w samo południe

Według dziennika rynek powoli może mieć szansę na odbudowę w sumie po 21 tygodniach zamknięcia. "Szczególnie że wyniki osiągnięte w lutym tego roku, czyli po zdjęciu trzeciego lockdownu, również były dobre. Wówczas, jak wynika z danych PRCH, obroty zwiększyły się o 1 proc. w porównaniu do 2019 r. przy frekwencji niższej o 21 proc. To był pierwszy raz, kiedy doszło do takiej sytuacji od wybuchu pandemii" - podaje gazeta.

Sonda
Czy uważasz, że wkrótce dzięki szczepieniom wrócimy do normalności sprzed pandemii?

Mocne odbicie w całej gospodarce

Jutrzejsze dane o PKB w I kwartale zamkną serię kryzysowych odczytów w naszej gospodarce. Według szacunków resortu rozwoju, przedstawionych wczoraj przez jego szefa Jarosława Gowina, produkt krajowy brutto w pierwszych trzech miesiącach tego roku był o 1,5 proc. mniejszy niż rok wcześniej. Część ekonomistów spodziewa się mniejszego spadku" - pisze dziennik.

Powołując się na opinie krajowych analityków gazeta przewiduje, że "później znajdziemy się już na ścieżce wysokiego wzrostu, który zdaniem analityków powinien się utrzymywać przez dwa lata, a może nawet dłużej". "Od początku tego stulecia mieliśmy dwie takie serie (obie za rządów Prawa i Sprawiedliwości)" - przypomina "DGP".

Przytacza również prognozy Komisji Europejskiej. Według niej w tym roku PKB Polski urośnie o 4 proc., a w przyszłym już o 5,4 proc. "W połączeniu z łagodną, na tle większości krajów unijnych, recesją będzie to oznaczało, że w 2022 r. w porównaniu z 2019 r., czyli ostatnim przed pandemią, nasza gospodarka zyska najwięcej w UE (prócz Irlandii, na której wyniki duży wpływ ma aktywność globalnych korporacji lokujących tam swoje europejskie centrale)" - pisze dziennik.

Wśród krajowych ekspertów gazeta cytuje m.in. Ernesta Pytlarczyka, głównego ekonomistę Banku Pekao: "Przed nami osiem, może dziesięć kwartałów wzrostu gospodarczego wynoszącego co najmniej 5 proc". Inny cytowany ekspert to Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska. Gazeta podaje, że niedawno podniósł on prognozę wzrostu PKB w tym roku do 4,6 proc.

Ożywienie będzie miało jednak również skutki uboczne. "Recesja się skończyła. Inflacja jest wysoka. Można się spierać, kiedy stopy wzrosną, ale że to nastąpi – jest pewne. Już w przyszłym roku należy się spodziewać, że RPP zacznie stopy podwyższać. Dokąd dojdzie, trudno powiedzieć" – mówi cytowany przez "DGP" Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki