Polska zbankrutuje? Marek Zuber ujawnia, co dzieje się z naszym budżetem

2025-08-30 18:03

Gościem Huberta Biskupskiego w programie „Pieniądze to nie wszystko” był Marek Zuber, ekonomista z Akademii WSB. Rozmowa dotyczyła aktualnej sytuacji finansów publicznych w Polsce, m.in. rekordowego deficytu budżetowego i zrzucaniem przez polityków odpowiedzialność za obecny stan na swoich przeciwników. Poruszono również kwestię nieprzewidywalności polityki gospodarczej, odwołując się do nagłych zmian, takich jak propozycja podniesienia podatku CIT dla banków, czy prezydenckie weta.

Marek Zuber, ekonomista, omawia w studiu telewizyjnym trudną sytuację finansów publicznych w Polsce.  Dyskusja dotyczy rekordowego deficytu budżetowego i potencjalnych konsekwencji dla gospodarki.  Na tle graficznej wizualizacji danych finansowych,  Zuber analizuje ryzyko oraz możliwe scenariusze. Więcej informacji na temat sytuacji ekonomicznej Polski znajdziesz na portalu Super Biznes.

i

Autor: SE Marek Zuber, ekonomista, omawia w studiu telewizyjnym trudną sytuację finansów publicznych w Polsce. Dyskusja dotyczy rekordowego deficytu budżetowego i potencjalnych konsekwencji dla gospodarki. Na tle graficznej wizualizacji danych finansowych, Zuber analizuje ryzyko oraz możliwe scenariusze. Więcej informacji na temat sytuacji ekonomicznej Polski znajdziesz na portalu Super Biznes.
  • Rekordowy deficyt: Deficyt budżetowy Polski może przekroczyć 8 proc. PKB, znacznie więcej niż oficjalne prognozy, z powodu ukrytych transferów do BGK.
  • Trudna, ale nie dramatyczna sytuacja: Finanse są w bardzo trudnej sytuacji, grozi nam "scenariusz grecki", ale bez natychmiastowej utraty wiarygodności.
  • Krytyka działań prezydenta: Propozycje prezydenta Andrzeja Dudy kosztujące 70-80 mld zł bez pokrycia są uznawane za szkodliwe dla finansów.
  • Zagrożenie utraty Ukraińców: Weto wobec przepisów dotyczących Ukraińców może spowodować utratę do miliona pracowników, zagrażając rynkowi pracy.

Czy Polska zmierza do bankructwa? Analiza ekonomisty Marka Zubera

Marek Zuber stwierdził, że "Tegoroczny deficyt będzie najwyższy w historii... i myślę, że on przekroczy 8 proc. PKB". Jak zauważył, ten deficyt, większy niż po kryzysie finansowym w 2010 roku, nie jest w pełni uwzględniony w prognozach Ministerstwa Finansów czy Komisji Europejskiej, które pomijają 70-80 miliardów złotych przeniesionych do Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). Taki zabieg miał prawdopodobnie na celu uniknięcie przekroczenia konstytucyjnego progu 60 proc. długu w stosunku do PKB, co mogłoby skutkować odpowiedzialnością przed Trybunałem Stanu. Zuber zaznaczył jednak, że

Na pytanie, czy sytuacja jest dramatyczna odpowiadam: nie, ale jest bardzo trudna. To znaczy to nie jest tak, że my jutro będziemy Grecją z roku 2010 czy 2011, czyli za chwilę utracimy wiarygodność, utracimy płynność, nikt nie będzie chciał nam pożyczać...

Ostrzegł jednak, że Polska zmierza "coraz większymi kroczkami do scenariusza greckiego", a zarządzanie kryzysem byłoby dziś znacznie trudniejsze niż w 2008 roku.

Kto winny dziury budżetowej – Morawiecki, czy Tusk?

Jego zdaniem, obecne trudności finansowe wynikają z wydatków poprzednich rządów, niższego wzrostu gospodarczego, spadku ściągalności podatków, długu pandemicznego (300 miliardów złotych) oraz nieprzewidzianych wcześniej wydatków na obronność. Działania prezydenta, takie jak groźba weta wobec ustaw podnoszących akcyzę na alkohol i papierosy oraz podatek bankowy, a także projekty ulg podatkowych (np. podniesienie progu dochodowego do 140 tys. oraz "PIT 0 dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci) są postrzegane jako polityczne i ekonomicznie nieodpowiedzialne. Propozycje prezydenta, których koszt dla budżetu szacowany jest na 70-80 miliardów złotych netto, nie wskazują konkretnych źródeł finansowania. Zuber skrytykował nieprzewidywalność nagłych propozycji, zauważając, że banki prawdopodobnie przeniosą podwyżki podatków na klientów. Podkreślił, że prezydent, jako strażnik finansów publicznych, nie powinien zgłaszać ustaw "rujnujących stan finansów" bez propozycji rekompensaty.

Wyjazd Ukraińców zabije nasze usługi

Jak zauważyli rozmówcy, choć tylko mniejszość ukraińskich dzieci otrzymuje 800+ (290 tys. z 700 tys.), a 78% uchodźców pracuje legalnie, weto zagraża legalności pobytu i pracy 700 tys. do miliona Ukraińców, którzy przybyli przed 2022 rokiem. Utrata tych pracowników doprowadziłaby do załamania rynku pracy, zwłaszcza w sektorach budownictwa i usług. Marek Zuber podkreślił, że kwestia migrantów stała się "zakładnikiem politycznym", a rosnące nastroje antyukraińskie, podsycane przez polityków, wykorzystują publiczne mity. Wielu Polaków błędnie uważa, że większość Ukraińców nie pracuje i jedynie pobiera świadczenia, co jest sprzeczne z danymi. - Taka atmosfera szkodzi polskiemu "soft power" i zdolności do przyciągania wykwalifikowanych pracowników oraz firm z Ukrainy dla przyszłej współpracy – zauważył Zuber.Początek formularza

Wieczorny Express VOD2 27.08.2025
WIELKI QUIZ. Waloryzacja, inflacja, monopol. Ekonomiczny quiz, który sprawdzi, czy jesteś bogaty w wiedzę!
Pytanie 1 z 15
Co to jest PKB?
QUIZ PRL. Waloryzacja, inflacja, deflacja. Ekonomiczny quiz, który sprawdzi, czy jesteś bogaty w wiedzę!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki