- Polskie firmy już podpisują pierwsze strategiczne porozumienia. W grze są kontrakty warte setki miliardów dolarów.
- Energetyka, drony i wielkie inwestycje. To właśnie tam mogą popłynąć największe pieniądze z odbudowy Ukrainy.
- Gdańska konferencja pokazała, że walka o odbudowę Ukrainy właśnie się rozpoczęła. Polska chce odegrać w niej kluczową rolę.
Gdańsk zamienił się w centrum wielkiego biznesu
Dwudniowa Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy (URC 2026) zgromadziła w Gdańsku przywódców państw, przedstawicieli Komisji Europejskiej, Banku Światowego, międzynarodowych instytucji finansowych oraz tysiące przedsiębiorców. W przeciwieństwie do poprzednich edycji tym razem nie dominowały już deklaracje polityczne. Na stole pojawiły się konkretne pieniądze i konkretne projekty.
Premier Ukrainy Julia Swyrydenko poinformowała, że podczas konferencji podpisano ponad 160 porozumień o łącznej wartości około 10 mld euro. To pierwszy tak wyraźny sygnał, że proces odbudowy kraju wkracza w etap realnych inwestycji.
Jednocześnie podczas spotkań wielokrotnie podkreślano, że to dopiero początek. Według najnowszego raportu przygotowanego wspólnie przez Bank Światowy, Komisję Europejską, ONZ i rząd Ukrainy koszt odbudowy kraju wzrósł już do około 588 mld dolarów w perspektywie najbliższych dziesięciu lat. Jeszcze rok wcześniej szacunki mówiły o 524 mld dolarów.
Pierwsze miliardy już ruszyły. Pieniądze przestają być obietnicą
Konferencja przyniosła również konkretne deklaracje finansowe. Komisja Europejska uruchomiła pierwszą transzę w wysokości 3,2 mld euro z programu Ukraine Facility, a kolejne środki mają wspierać odbudowę infrastruktury, energetyki oraz rozwój nowoczesnych technologii, w tym produkcji dronów.
Równie ważne deklaracje padły ze strony Banku Światowego. Jego prezes Ajay Banga przypomniał, że Ukraina będzie potrzebowała ponad 580 mld dolarów, ale jednocześnie zapowiedział działania, które mają pozwolić pozyskać 2 mld dolarów, uruchamiając nawet 6 mld dolarów finansowania w ramach programu SPUR 2.0.
Jednocześnie Banga zwrócił uwagę, że publiczne pieniądze nie wystarczą. O sukcesie odbudowy mają zdecydować przede wszystkim prywatni inwestorzy oraz przedsiębiorcy gotowi realizować projekty na miejscu.
Orlen już zdobywa miejsce przy stole
Jednym z najbardziej wymownych efektów konferencji było rozszerzenie współpracy pomiędzy Orlenem i ukraińskim Naftohazem. Obie spółki podpisały porozumienie dotyczące zwiększenia handlu skroplonym gazem ziemnym (LNG) oraz memorandum o współpracy w zakresie zrównoważonego rozwoju.
Pierwszy dokument zakłada rozpoczęcie analiz nad zwiększeniem wolumenu handlu LNG, wspólnym wykorzystaniem terminali regazyfikacyjnych i gazociągów w regionie Morza Bałtyckiego oraz Europy Środkowo-Wschodniej. Celem jest stworzenie bardziej elastycznego systemu dostaw gazu do Ukrainy i zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego całego regionu.
Drugie porozumienie obejmuje współpracę przy zielonym finansowaniu, poprawie efektywności energetycznej, ograniczaniu emisji gazów cieplarnianych oraz wdrażaniu europejskich standardów raportowania.
Chcemy wykorzystać nasze kompetencje w LNG, tradingu, dostępie do infrastruktury i transformacji energetycznej, aby wspierać nie tylko bieżące dostawy gazu, ale również budowę bardziej nowoczesnego, zdywersyfikowanego i odpornego systemu energii w Ukrainie. Odbudowa nie powinna oznaczać prostego odtworzenia tego, co zostało zniszczone, lecz stworzenie rozwiązań, które wzmocnią bezpieczeństwo Ukrainy i Europy Środkowo-Wschodniej na kolejne dekady – podkreślił prezes Orlenu Ireneusz Fąfara.
To ważny sygnał dla całego rynku. Odbudowa Ukrainy już się rozpoczęła, a pierwsze polskie przedsiębiorstwa budują pozycję, która w przyszłości może przełożyć się na wielomiliardowe kontrakty.
Polskie energetyczne giganty łączą siły. Powstaje wspólny front
Sygnał wysłany z Gdańska jest jeszcze mocniejszy biorąc pod uwagę, że cztery największe państwowe grupy energetyczne – Orlen, PGE, Enea i Tauron – podpisały list intencyjny dotyczący wspólnego udziału w odbudowie ukraińskiej infrastruktury energetycznej.
Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun podkreślił, że odbudowa Ukrainy to największy projekt inwestycyjny od zakończenia II wojny światowej, którego wartość Bank Światowy szacuje już na ponad 500 mld dolarów. Jak zaznaczył: „Nie wyobrażam sobie, żeby polskie firmy nie brały w nim udziału”.
Nowe porozumienie ma skoordynować działania największych spółek Skarbu Państwa przy odbudowie i modernizacji zniszczonego wojną systemu energetycznego Ukrainy. Szefowie firm podkreślali, że chodzi nie tylko o pomoc sąsiadowi, lecz także o stworzenie nowych możliwości rozwoju dla polskich przedsiębiorstw.
Prezes Orlenu Ireneusz Fąfara zwracał uwagę, że współpraca ma wymiar zarówno biznesowy, jak i strategiczny dla bezpieczeństwa całego regionu, natomiast prezes Tauronu Grzegorz Lot mówił o połączeniu ekonomii z odpowiedzialnością za przyszłość Ukrainy.
Polska ma przewagę, ale nie ma gwarancji sukcesu
Położenie geograficzne pozostaje jednym z największych atutów Polski. Przez Rzeszów od początku wojny przechodzi znaczna część pomocy wojskowej i humanitarnej dla Ukrainy. Polskie firmy dysponują także rozbudowanym zapleczem logistycznym, doświadczonymi kadrami oraz wieloletnią praktyką w realizacji inwestycji finansowanych ze środków unijnych.
Europoseł Michał Kobosko zwracał jednak uwagę, że samo położenie nie wystarczy. W rozmowie z PAP podkreślił, że konferencja w Gdańsku była momentem krytycznym dla polskich przedsiębiorstw.
Mamy szansę, ale jest daleko od pewności – zaznaczył. Jak dodał, Ukraina już podpisuje porozumienia z firmami z Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych oraz Azji. Polska nie może dopuścić do sytuacji, w której najważniejsze kontrakty zostaną rozdysponowane bez udziału krajowych przedsiębiorstw.
Jednocześnie europoseł przekonywał, że polskie firmy budowlane, energetyczne i inżynieryjne dysponują sprzętem oraz specjalistami, których można szybko skierować do realizacji inwestycji po drugiej stronie granicy.
Budownictwo, energetyka i transport. Tam popłyną największe pieniądze
Największe potrzeby inwestycyjne dotyczą odbudowy mieszkań, szkół, szpitali oraz infrastruktury transportowej. Zniszczenia objęły tysiące kilometrów dróg, mostów i linii kolejowych.
Drugim filarem będzie energetyka. Rosyjskie ataki zniszczyły znaczną część infrastruktury przesyłowej oraz elektrowni. Odbudowa ma jednak oznaczać nie tylko odtworzenie starych instalacji, ale również budowę nowoczesnego systemu opartego na odnawialnych źródłach energii, magazynach energii i nowych technologiach. To otwiera szanse nie tylko dla największych koncernów energetycznych, ale również producentów transformatorów, urządzeń elektroenergetycznych, firm instalacyjnych i przedsiębiorstw zajmujących się odnawialnymi źródłami energii.
Równie ogromne możliwości pojawiają się w sektorze transportowym. Polska posiada jedną z największych flot przewoźników drogowych w Europie oraz rozbudowaną infrastrukturę logistyczną przy granicy z Ukrainą.
Nie tylko wielkie koncerny. Mniejsze firmy także mogą zarobić
Eksperci podkreślają, że odbudowa Ukrainy nie będzie zarezerwowana wyłącznie dla największych międzynarodowych graczy. Większość projektów będzie wymagała rozbudowanej sieci podwykonawców. Szanse mogą zyskać producenci okien i drzwi, materiałów budowlanych, wyposażenia sanitarnego, firmy projektowe, inżynieryjne, informatyczne, ochroniarskie czy przedsiębiorstwa zajmujące się automatyką przemysłową. To właśnie one często będą realizowały lokalne inwestycje finansowane przez międzynarodowe instytucje.
Jednym z najczęściej powtarzanych pojęć podczas konferencji było local content, czyli budowanie możliwie największego udziału krajowych przedsiębiorstw w realizowanych inwestycjach. Przedstawiciele Enei, PGE, Tauronu i Polskiej Grupy Zbrojeniowej podkreślali, że chodzi nie tylko o wielkie kontrakty dla największych spółek, ale także o tysiące zleceń dla podwykonawców i lokalnych przedsiębiorców.
W praktyce oznacza to szansę dla producentów stali, betonu, urządzeń energetycznych, konstrukcji stalowych, firm budowlanych, transportowych, projektowych czy informatycznych. Jak podkreślano podczas panelu, właśnie taki model ma sprawić, że pieniądze z dużych inwestycji będą trafiały również do małych i średnich przedsiębiorstw. To ważna wiadomość dla polskiego biznesu, bo oznacza, że na odbudowie Ukrainy mogą skorzystać nie tylko największe koncerny notowane na giełdzie.
Drony, energetyka i finansowanie. Właśnie tam ruszają pierwsze projekty
Konferencja w Gdańsku pokazała również, które branże będą rozwijały się najszybciej. Polska Grupa Zbrojeniowa podpisała list intencyjny z ukraińską firmą TAF Industries dotyczący współpracy przy produkcji bezzałogowych statków powietrznych. Celem jest uruchomienie produkcji dronów w Polsce, a szczegóły wspólnego projektu mają zostać uzgodnione do końca roku.
Równocześnie Bank Gospodarstwa Krajowego podpisał dwa porozumienia z ukraińskimi instytucjami finansowymi. Współpraca obejmie przygotowanie instrumentów finansowych dla przedsiębiorstw, finansowanie inwestycji infrastrukturalnych oraz wsparcie małych i średnich firm uczestniczących w odbudowie Ukrainy. To kolejny sygnał, że odbudowa nie będzie opierała się wyłącznie na publicznych dotacjach. Coraz większą rolę mają odgrywać banki rozwoju, prywatny kapitał oraz przedsiębiorcy gotowi realizować inwestycje po obu stronach granicy.
Walka o kontrakty
Konferencja w Gdańsku pokazała, że odbudowa Ukrainy weszła w nową fazę. Obok deklaracji politycznych pojawiły się konkretne partnerstwa biznesowe, listy intencyjne, porozumienia finansowe i pierwsze projekty, które mają być realizowane przez polskie firmy. Teraz rozpoczyna się walka o kontrakty warte setki miliardów dolarów. O tym, kto zostanie jednym z głównych beneficjentów tego historycznego przedsięwzięcia, zdecydują najbliższe miesiące. Polska jest dziś w gronie krajów, które mają realną szansę odegrać w tym procesie jedną z najważniejszych ról.
