Spis treści
Ropa raz w górę, raz w dół
W poniedziałek rano na rynku ropy nie było jednoznacznego kierunku. Baryłka West Texas Intermediate (WTI) w dostawach na wrzesień kosztowała 82,15 dol., czyli o 0,42 proc. mniej. Z kolei europejska ropa Brent w kontraktach na październik była wyceniana na 88,51 dol. za baryłkę, co oznaczało symboliczny wzrost o 0,02 proc.
Rynek pozostaje jednak bardzo nerwowy. Powód? Przede wszystkim sytuacja na Bliskim Wschodzie i ryzyko problemów z transportem ropy przez strategiczną cieśninę Ormuz.
Izrael zaatakował w Libanie
W weekend doszło do kolejnych izraelskich nalotów na południu Libanu. Według libańskich mediów w jednym z ataków w miejscowości Ansar zginęło siedem osób, a trzy zostały ranne.
Zaatakowane zostały również cele w rejonie Nabatijji. Jedno z silniejszych uderzeń przeprowadzono w pobliżu wzgórza Ali Taher, pod którym ma znajdować się rozbudowana podziemna baza wojskowa proirańskiego Hezbollahu.
Prezydent Libanu Joseph Aoun ocenił, że izraelskie ataki są wyraźnym sygnałem przed kolejną rundą negocjacji obu państw. Hezbollah zapowiedział natomiast, że odpowiednio zareaguje na ostrzał.
Cieśnina Ormuz znów pod lupą
Jeszcze większym problemem dla rynku ropy jest sytuacja w cieśninie Ormuz. To jeden z najważniejszych szlaków transportowych dla światowego rynku energii. Kolejne ataki na statki, w tym jednostki powiązane z Abu Dhabi National Oil Co., zwiększają ryzyko zakłóceń w dostawach surowca.
Do tego dochodzą ostre zapowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące Iranu. Amerykański przywódca zapowiedział mocny atak gospodarczy na Teheran. Według analityków może to jeszcze bardziej zwiększyć napięcie wokół transportu ropy z regionu.
– Groźba bezprecedensowych działań USA mających odizolować gospodarczo Iran oraz kolejne ataki na tankowce zwiększają ryzyko zakłóceń w dostawach ropy z Bliskiego Wschodu – oceniła Charu Chanana, strateg ds. inwestycji w Saxo Markets.
Kierowcy na razie mogą odetchnąć
Jest jednak także druga strona tej historii. Słaby światowy popyt na ropę ogranicza możliwość większych wzrostów cen. Analitycy wskazują również na utrzymujący się eksport surowca z Zatoki Perskiej.
To właśnie te czynniki powodują, że ceny ropy na razie bardziej przypominają huśtawkę niż gwałtowną zwyżkę.
Dla kierowców kluczowe będzie jednak to, co wydarzy się w najbliższych dniach. Jeżeli sytuacja w regionie się zaostrzy, a transport ropy przez Ormuz zostanie poważnie ograniczony, ceny surowca mogą ruszyć mocno w górę. A wtedy podwyżki przy dystrybutorach mogą szybko dotrzeć także do polskich kierowców.
Polecany artykuł: