Rząd Tuska dokręca śrubę kierowcom. Zapłacisz 7500 zł kary za fotoradar

Kierowcy muszą szykować się na prawdziwą rewolucję. Rząd planuje zmienić zasady karania za wykroczenia zarejestrowane przez fotoradary i kamery. Właściciel albo użytkownik samochodu może zostać obciążony opłatą administracyjną sięgającą nawet 7500 zł! Za przejazd na czerwonym świetle na przejeździe kolejowym kara ma wynieść aż 6000 zł. Nowe przepisy mają wejść w życie od 1 stycznia 2028 roku.

Dwa żółte fotoradary przy ruchliwej ulicy z samochodami. O nowych karach sięgających 7500 zł przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: TOMASZ RADZIK / SUPER EXPRESS

Fotoradar i nawet 7500 zł kary

To może zaboleć kierowców po kieszeni. Projekt nowelizacji Prawa o ruchu drogowym zakłada wprowadzenie automatycznych opłat administracyjnych za wykroczenia zarejestrowane przez system CANARD.

Najwyższa kara ma wynosić aż 7500 zł. Tyle zapłaci właściciel lub użytkownik auta w przypadku przekroczenia dozwolonej prędkości o więcej niż 71 km/h.

Nowy cennik ma wyglądać następująco:

- do 30 km/h – 1500 zł,- 31–40 km/h – 2400 zł,- 41–50 km/h – 3000 zł,- 51–60 km/h – 4500 zł,- 61–70 km/h – 6000 zł,- powyżej 71 km/h – 7500 zł. 

To właśnie ta ostatnia stawka robi największe wrażenie. Kierowca, który mocno przesadzi z prędkością, może dostać rachunek liczony w tysiącach złotych.

Czerwone światło też będzie bardzo drogie

Nowe przepisy mają mocno uderzyć również w kierowców ignorujących sygnalizację świetlną. Za przejazd na czerwonym świetle na zwykłym skrzyżowaniu opłata administracyjna wyniesie 3000 zł.

Jeszcze wyższa kara będzie grozić za przejazd na czerwonym świetle na przejeździe kolejowym. W tym przypadku mowa o 6000 zł.

System będzie rejestrował m.in. samochód, tablice rejestracyjne oraz moment, w którym świeciło się czerwone światło.

Nie wskażesz kierowcy? Zapłaci właściciel

To jedna z najważniejszych zmian. Dotychczas właściciel samochodu mógł zostać wezwany do wskazania osoby, która prowadziła pojazd. Nowe przepisy mają odwrócić tę zasadę.

GITD ma wysyłać zawiadomienie o zarejestrowanym wykroczeniu na adres właściciela lub użytkownika auta. Kierowca będzie miał 30 dni na reakcję.

Może wskazać kierującego i przyjąć tradycyjny mandat wraz z punktami karnymi. Jeśli jednak nie zareaguje, powstanie obowiązek zapłaty opłaty administracyjnej przez właściciela lub użytkownika pojazdu.

Co ważne, w przypadku opłaty administracyjnej nie będą naliczane punkty karne.

Jest jednak 20-procentowa ulga

Kierowcy dostaną pewną możliwość zmniejszenia rachunku. Jeśli opłata administracyjna zostanie zapłacona w ciągu 30 dni od doręczenia zawiadomienia, będzie można skorzystać z 20-procentowej bonifikaty.

W praktyce oznacza to:

1500 zł → 1200 zł,3000 zł → 2400 zł,6000 zł → 4800 zł,7500 zł → 6000 zł.

Nawet po obniżce najwyższa kara nadal będzie więc wynosiła aż 6000 zł.

Fotoradar dostanie margines błędu

Projekt przewiduje także zasady dotyczące tolerancji pomiarów prędkości. System CANARD nie będzie rejestrował wykroczeń przy przekroczeniu limitu o nie więcej niż 10 km/h.

Dodatkowo od odczytu urządzenia ma być odejmowany margines techniczny: 5 km/h na zwykłych drogach oraz 6 km/h na autostradach i drogach ekspresowych.

Przykładowo, jeśli fotoradar na autostradzie pokaże 178 km/h przy ograniczeniu do 140 km/h, do obliczenia kary zostanie przyjęta prędkość niższa o 6 km/h. Czyli 172 km/h, a przekroczenie wyniesie 32 km/h.

Koniec wymigiwania się w leasingu

Zmiany mają dotknąć także samochodów firmowych i leasingowanych. Firmy leasingowe mają mieć obowiązek przekazywania do Centralnej Ewidencji Pojazdów informacji o rzeczywistym użytkowniku samochodu.

Dzięki temu zawiadomienie z fotoradaru będzie mogło trafić bezpośrednio do osoby korzystającej z auta.

Nowe przepisy mają też utrudnić unikanie kar właścicielom samochodów z zagranicznymi tablicami. Zaległe opłaty będą mogły być egzekwowane podczas kontroli drogowej albo na granicy.

Nowe kary od 2028 roku

Na rewolucję kierowcy będą musieli jeszcze poczekać. Zgodnie z projektem przepisy mają wejść w życie 1 stycznia 2028 roku.

Powodem odległego terminu są m.in. konieczność dostosowania systemów informatycznych i przygotowania nowych rozwiązań do automatycznego nakładania opłat.

Jeśli projekt wejdzie w życie w obecnym kształcie, fotoradar przestanie być dla kierowcy tylko widmem mandatu. Jedno zdjęcie może oznaczać rachunek na kilka tysięcy złotych.

Poprosiła o wodę. Zamiast podziękować, wystawiła wysoki mandat
Tylko osoby wychowane w latach 90. zdobędą komplet punktów
Pytanie 1 z 12
Kto śpiewał wielki hit "To nie ja!" podczas Eurowizji w 1994 roku?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki