Wakacje za granicą a koronawirus. Czy da się ubezpieczyć przed COVID-19 w podróży?

2020-08-05 12:45 Monika Szaniawska
koronawakacje
Autor: Getty Images

W zeszłym roku za granicę wyjechało aż 9 mln Polaków. W tym będzie ich prawdopodobnie mniej. Według badania IBRIS połowa z nas nie planuje urlopu poza Polską. Jednak sporo osób - zachęconych bezpiecznym powrotem z zagranicznych wakacji swoich znajomych - rozważa taką opcję. O czym powinni pamiętać?

Z badania przeprowadzonego na przełomie maja i czerwca na zlecenie Santander Consumer Banku, 28,2 proc. z tysiąca ankietowanych w ogóle nie planowała w tym roku wakacyjnego wyjazdu. Do tego ponad połowa zdecydowanie nie wyobrażała sobie wyjazdu poza Polskę. Co dziesiąty respondent nie wiedział, co zrobi w lecie.

Wiele osób podjęło decyzję, żeby z konkretnymi planami poczekać. Chcieli przekonać się, jak z organizacją w nowych warunkach poradzą sobie popularne kurorty, biura turystyczne, restauracje czy linie lotnicze.

- Choć sytuacja epidemiologiczna nie poprawiła się drastycznie, coraz więcej naszych znajomych czy członków rodziny wraca z urlopu i… jest zdrowa oraz zadowolona. To ośmiela kolejne osoby do wyjazdów - mówi Szymon Fiecek, członek zarządu Comperia.pl, spółki prowadzącej m.in. porównywarkę ubezpieczeń turystycznych.

Ubezpieczenie - EKUZ (nie) wystarczy?
Biura podróży - prócz wprowadzania licznych środków ostrożności - zalecają wykupywanie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych - od kosztów leczenia. Tygodniowa hospitalizacja w Bułgarii to koszt rzędu 26 tys. złotych, w Turcji ok. 60 tys. zł, a w Hiszpanii już 100 tys. zł.

Jeśli wybierasz się do któregoś z krajów Unii Europejskiej (a także do Norwegii, Szwajcarii, Liechtensteinu, Islandii i - do końca roku - Wlk. Brytanii) w pierwszej kolejności należy wyrobić sobię kartę EKUZ. Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego uprawnia do wszystkich świadczeń zdrowotnych za granicą, które będą niezbędne podczas pobytu w danym kraju - w tym także do leczenia COVID-19. Kartę można wyrobić przez internet lub w wojewódzkich oddziałach NFZ. W przypadku odbioru osobistego kartę dostaniemy “od ręki” (choć zwykle czeka się w kolejkach), w przypadku zamówienia internetowego należy się liczyć z ok. 3-dniowym terminem oczekiwania.

Co najważniejsze, wyrobienie EKUZ jest bezpłatne dla wszystkich objętych ubezpieczeniem zdrowotnym w Polsce. Okazanie karty (wraz z dowodem osobistym) w przypadku choroby w danym kraju upoważnia do otrzymywania tych samych świadczeń, co obywatele danego kraju.

Tu pojawia się mały haczyk: w niektórych krajach UE obywatele muszą uiszczać dodatkowe opłaty za korzystanie z usług medycznych. I tak we Francji zapłacisz 30 proc. opłaty za wizytę u lekarza, w Austrii pokryjesz koszt wezwania karetki, w Niemczech zapłacisz 10 euro za dzień pobytu w szpitalu. Opłaty za hospitalizację polskich turystów naliczane są też między innymi w Bułgarii i Belgii.

Co więcej, niekiedy za zagraniczne leczenie trzeba na miejscu zapłacić, a karta EKUZ ułatwi odzyskanie pieniędzy już na miejscu, w Polsce.
To dlatego część turystów woli sięgnąć po świadczenia towarzystw ubezpieczeniowych. Jednak niektóre firmy wyłączają swoją odpowiedzialność w przypadku występowania epidemii w kraju, do którego się wybieramy.

Ochrona pod pewnymi wyjątkami
Wybierając ubezpieczenie powinniśmy zwrócić uwagę na definicje stosowane przez poszczególnych ubezpieczycieli operujących na polskim rynku. Niektórzy ubezpieczyciele nie wprowadzają rozróżnienia na epidemię i pandemię w zapisach umów i obejmują je ochroną. Zarówno w przypadku stanu pandemii jak i epidemii będziemy chronieni polisą, jeżeli ogłoszenie pandemii lub epidemii – również koronawirusa – nastąpiło po zakupie ubezpieczenia. Inni ubezpieczyciele wyłączają ochronę w okresie pandemii, a świadczą ochronę w związku z epidemią, których precyzyjne definicje zawierają wzorce umowne. Niektóre zakłady ubezpieczeń oferują ochronę, ale pod pewnymi warunkami, na przykład ogłoszenia epidemii już po zakupie przez nas ubezpieczenia – mówi dr hab. Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy.

Po ogłoszeniu stanu pandemii 20 marca br, firmy ubezpieczeniowe przyjęły bardzo różnorodne taktyki. Część z nich nie zmieniła zakresu ubezpieczeń i nie wprowadziła żadnych wyłączeń. Część odwrotnie.

- Śledzenie komunikatów towarzystw ubezpieczeniowych z początku pandemii może przyprawić o zawrót głowy. Najciekawszy dla planujących podróż jest jednak stan obecny. Jest dynamicznie, ale od około dwóch tygodniu sytuacja działa raczej na korzyść naszych klientów. Coraz więcej firm - jak np ERGO HESTIA - wprowadza na wydawanych przez siebie polisach dla podróżnych widoczne zapisy o objęciu ubezpieczeniem od kosztów leczenia w dwóch językach, co jest wymagane przy wjeździe do niektórych krajów. Ubezpieczenia turystyczne PZU Wojażer od zawsze wyłączały z ochrony sytuację pandemii, ale w komunikacie z połowy lipca br spółka poinformowała, że rozszerza zakres swojej odpowiedzialności również o wypadki nagłego zachorowania na COVID-19 - referuje Rafał Bojarczuk, Dyrektor Rozwoju Sprzedaży Agencyjnej w Comperia Ubezpieczenia. - Warto porównać więcej ofert i wybrać te, które spełniają nasze oczekiwania - podkreśla. - Wciąż niektóre firmy zabezpieczają się ograniczając do 15 proc. sumę ubezpieczenia kosztów leczenia czy ograniczając swoją odpowiedzialność do pokrycia kosztów tylko jednej wizyty lekarskiej - dodaje.

- Z danych Comperia wynika, że w ostatnich miesiącach Polacy najchętniej wybierają te ubezpieczenia turystyczne, które obejmują nie tylko dodatkowe zabezpieczenia medyczne, ale również np. rekompensatę w przypadku odwołania wyjazdu - mówi Szymon Fiecek z Comperia.pl. Bo możliwość uzyskania rekompensaty w przypadku odwołania imprezy też warto wybadać! - Sytuacja na rynku ubezpieczeń jest co najmniej tak dynamiczna jak dynamiczne są skoki w liczbie zakażonych. Na pewno kupowanie obecnie polisy w tej firmie, gdzie od zawsze ją kupowaliśmy, nie jest optymalne. Zachęcam do konsultacji z agentem, który sprawdzi za nas nie tylko ceny, ale też przeróżne wyłączenia odpowiedzialności - zachęca Rafał Bojarczuk z Comperia Ubezpieczenia.

SPRAWDŹ TAKŻE: Wakacje spędzamy w Polsce i wydajemy całkiem sporo