A zakaz wynika stąd, że w urządzeniach zostały zainstalowane kamery i technologia do rozpoznawania kształtu. W rezultacie ludzie magazynują w domach „puste powietrze”, zanim butelki zaniosą do sklepu, a droga do sortowni też nie jest prosta.
Od przeciętego kanistra
Wady systemu kaucyjnego postanowił poprawić pan Wiesław Galwas (l. 60), pasjonat motoryzacji, ale, jak się okazało, nie tylko.
– W kilka minut wymyśliłem projekt ekologicznego, wydajnego butelkomatu, a impulsem był artykuł, jaki przeczytałem w „Polityce”. O butelkach nie było tam ani słowa, za to sporo na temat unijnej dyrektywy w sprawie plastików. I już coś mi zaświtało w głowie, miałem pomysł, jak to zrobić. Wystarczyło dodać do butelkomatu dyszę i kompresorek. Wstałem o piątej rano, przeciąłem kanister, dospawałem jakieś „uszy”, jeszcze kilka detali – i gotowe. Tak zgniotłem 30 butelek i mogłem próbować dalej. Szybko przekonałem się, że moje urządzenie może przyjąć i na miejscu sprasować tysiące plastikowych butelek! Tymczasem obecnie działające butelkomaty mogą przyjąć 200-300 opakowań, zanim trafią do sortowni.
Wygodnie dla klienta, ekonomicznie dla systemu
Obecnie butelki plastikowe czy puszki, które klienci dostarczają do worków w butelkomatach, muszą być zawiązywane przez pracowników sklepów i wynoszone na zaplecze, skąd operatorzy je odbierają, pakują w worki zbiorcze i zawożą do sortowni. I dopiero tam są wysypywane i prasowane w kostki.
– I już sobie z tym nie radzą – mówi pan Galwas. – Zarówno pracownicy sklepów, jak i sortowni. A kierowcy wożą puste powietrze, spalają paliwo, co generuje ogromne koszty. Idea mojego urządzenia opiera się na tym, że kompresja butelek ma miejsce od razu w butelkomacie, w sklepie, tak więc od razu wychodzi z niego kostka. Jest to urządzenie, które przyjmuje plastikowe opakowania i na miejscu je przerabia na kostkę, maksymalnie redukuje objętość przewożonego towaru.
– Takie butelkomaty mogłyby instalować samorządy, to byłoby coś w rodzaju lokalnego ekosystemu.
Prościej z kaucją
I jeszcze sprawa kaucji. Teraz jest pobierana od razu, ale jej odzyskanie już niekoniecznie jest takie proste. Pan Galwas proponuje, aby np. te pieniądze mogły być wymieniane na punkty, do wykorzystania na zniżki w różnych placówkach, jak kina, baseny itp., ewentualnie można byłoby te pieniądze odzyskać prosto na kartę płatnicza czy telefon.
– Mój butelkomat to nie tylko wygoda dla klienta i obsługującego go personelu, ale oszczędności dla całego systemu obrotu plastikowymi opakowaniami. Zainteresowanie jest, niewykluczone, że wejdziemy z tym na rynki europejskie – mówi Wiesław Galwas.