Zielona twarz miedziowego giganta

2020-02-26 0:07
Zielona twarz miedziowego giganta
Autor: Materiały Prasowe

Spółka KGHM Polska Miedź S.A. bardzo wiele uwagi poświęca kwestii ekologii. Integracja Grupy KGHM wokół idei zrównoważonego rozwoju oznacza stosowanie się do zaleceń organów Komisji Europejskiej, czyli przestrzeganie tak zwanych konkluzji BAT.

Firma z powodzeniem wdraża Program Poprawy Bezpieczeństwa i Higieny Pracy oraz Program Gospodarki Obiegu Zamkniętego. Równie ważna jest rozbudowa Obiektu Unieszkodliwiania Odpadów Wydobywczych „Żelazny Most” – największego w Europie zbiornika tzw. odpadów poflotacyjnych. To jedyny obiekt przemysłowy w Polsce, który jest widziany z kosmosu.

Modnym terminem ostatnio jest elektromobilność. Jednak dla KGHM to nie tylko dobrze brzmiące hasło, ale po prostu rzeczywistość. Nie każdy wie, że miedź jest kluczowym elementem konstrukcji pojazdów elektrycznych. Wykorzystywana jest w akumulatorach i systemach sterowania, a także w infrastrukturze ładowania. Samochód elektryczny zawiera w sobie średnio prawie cztery razy więcej miedzi niż jego odpowiednik z silnikiem spalinowym (83 kg do 23 kg).

Warto podkreślić, że miedź jest metalem, który w 100 proc. nadaje się do recyklingu i może być wielokrotnie używany i przetwarzany bez utraty swoich właściwości technicznych

CZAS NA SAMOWYSTARCZALNOŚĆ

Kolejnym elementem długofalowej strategii miedziowego giganta jest samowystarczalność energetyczna. Spółka ma w planach do 2030 r. produkcję połowy energii elektrycznej z własnych, odnawialnych źródeł. Oczywiście nie da się wydobywać surowców bez wpływu na środowisko. Ten wpływ może być destruktywny i trudno odwracalny. Ale można go ograniczyć do minimum i to KGHM stara się osiągnąć.

Prawie trzy terawatogodziny (TWh), czyli tyle, ile 150-tysięczne miasto – to zużycie energii elektrycznej w polskim gigancie miedziowym KGHM. Lubińska spółka jest największym odbiorcą energii elektrycznej w Polsce. Dlatego jednym z elementów strategii tego wielkiego planu jest umowa o współpracy KGHM z Polską Grupą Energetyczną dotycząca współdziałania przy realizacji projektów fotowoltaicznych. Powstała już ekspertyza PGE Energia Odnawialna przedstawiająca, w jakich konkretnych lokalizacjach mogłyby powstać farmy i o jakiej mocy. Przygotowany już został wstępny harmonogram działań dla poszczególnych projektów.

Specjaliści z KGHM wybrali najlepsze lokalizacje pod względem położenia i nasłonecznienia, a także możliwości przyłączy do sieci SN (średniego napięcia), czy też bezpośrednio do zakładów produkcyjnych. W sumie wytypowano już kilkanaście nieruchomości, na których powstaną zarówno jednostki o mocy kilku megawatów, jak i wielkoskalowe instalacje.

Równolegle prowadzone są rozmowy z innymi podmiotami energetycznymi, państwowymi i prywatnymi na temat współpracy – nie tylko o wspólnym inwestowaniu, ale i o pozyskiwaniu czystej energii na potrzeby firmy z tych źródeł, które umożliwiają bezpośredni dostęp i dostawy do zakładów miedziowego giganta. Zlecone zostało przeprowadzenie analiz pod kątem możliwości zwiększenia efektywności poprzez modernizacje, ewentualnie rozbudowy mocy posiadanych przez KGHM jednostek konwencjonalnych, przede wszystkich bloków parowo-gazowych, ale też węglowych. Kadra zarządzająca KGHM Polska Miedź S.A. jest otwarta na źródła fotowoltaiczne, wiatrowe, na bloki parowo-gazowe. Długofalowo zakłada się dążenie do miksu energetycznego, który zapewni firmie wysoki wskaźnik niezależności energetycznej.

Zielona twarz miedziowego giganta
Autor: Materiały Prasowe

OD PÓŁ WIEKU TROSZCZYMY SIĘ O ŚRODOWISKO

Dyrektor Janusz Piątkowski jest szefem departamentu Polityki Ekologicznej w centrali spółki KGHM Polska Miedź S.A. Jak mówi, służby ochrony środowiska działają w lubińskiej spółce od wielu dekad. – Służby ochrony środowiska istnieją w KGHM Polska Miedź S.A. od wczesnych lat 70. ub. w., kiedy ekologia w Europie i na świecie zaczęła być szczególnie ważna, ale też stała się dziedziną niezbędną, jeśli chodzi o emisje przemysłowe – mówi dyrektor Janusz Piątkowski. – W roku 1981 ukazała się w Polsce ustawa o ochronie i kształtowaniu środowiska. Idąc za tym przepisem, zaczęliśmy tworzyć służbę ochrony środowiska nie tylko w biurze zarządu, ale też w poszczególnych oddziałach KGHM – wyjaśnia. Dyrektor Piątkowski potwierdza, że dla służb ekologicznych spółki bardzo ważna jest kwestia emisji związków arsenu do powietrza. – Mówiąc o arsenie, trzeba wyjaśnić, że towarzyszy on rudom miedzi na całym świecie, oczywiście także u nas. Jest więc obecny w emisji od początku przemysłu miedziowego w Polsce, od początku naszej działalności w regionie – mówi dyrektor Piątkowski.

NIE MA ZAGROŻENIA

Jak przyznaje szef departamentu polityki ekologicznej, w ostatnich latach temat arsenu stał się „medialny”, ponieważ od roku 2013 – zgodnie z regulacjami europejskimi i polskim prawem – zaczął on być mierzony przez pracowników stacji wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska w całym kraju.

– Jest to związane z wprowadzeniem przez Unię Europejską tzw. wartości docelowej obecności arsenu w powietrzu określonej na poziomie 6 nanogramów na metr sześcienny – mówi Janusz Piątkowski.

 – Pierwsze roczne pomiary z upływem roku 2013 wykazały, że arsenu jest więcej niż wynosi dopuszczalna ilość, w związku z czym media zaczęły pisać o przekroczeniach dawki. Również następne lata pokazują, że w powietrzu w Głogowie i w Legnicy arsenu jest więcej niż 6ng/m3 – wyjaśnia.

Z tego powodu marszałek województwa dolnośląskiego uchwałą sejmiku wprowadził program ochrony powietrza dedykowany między innymi do instalacji KGHM. Jednak czy arsen jest szkodliwy i jeśli tak to w jakim stopniu? Na to pytanie zdaniem dyrektora Piątkowskiego nie ma jednoznacznej wypowiedzi.

– O tym się czasem nie wie lub nie mówi, ale arsen pojawia się u nas w nanogramach, gdzie nanogram to jedna miliardowa cząstka grama. Wartości 6, 10 czy nawet 100 ng według dostępnych źródeł nie zagrażają zdrowiu ludzkiemu – mówi nasz rozmówca.

Norma na stanowisku pracy dla pracowników, którzy oddychają tam powietrzem z arsenem, została ustalona na poziomie 10 tys. ng. Oznacza to, że prawo dopuszcza oddychanie przez pracownika powietrzem z arsenem w ilości ponad stukrotnie większej bez szkody dla niego i jego potomstwa. Norma dla arsenu w wodzie to również 10 tys. ng, a więc pijemy wodę z nieraz stosunkowo znaczną ilością arsenu rozpuszczonego, nawet o tym nie wiedząc. Źródła mówią, że do poziomu 10 tys. ng/m3 można taką wodę spożywać bez szwanku dla naszego zdrowia. – Jednym słowem, nie bójmy się tego, że w ostatnich latach stwierdzono poziom kilkunastu nanogramów arsenu w powietrzu – mówi dyrektor Piątkowski. – Mamy wyniki z ostatniego półrocza, dostrzegamy spadek poziomu tego pierwiastka. Przykładowo w Głogowie wartość ta spadła z 16 ng/m3 w roku 2013 do 10 w roku 2018. W Legnicy zanotowano spadek z kilkunastu do 6ng/m3 , a więc do wartości docelowej określonej przepisami prawa – wyjaśnia.

ŻELAZNY MOST

– Rozbudowa zbiornika Żelazny Most i gromadzenie tak zwanych odpadów poflotacyjnych jest koniecznością dla KGHM Polska Miedź S.A. – mówi dyrektor Janusz Piątkowski.

 CZYM SĄ ODPADY POFLOTACYJNE

Odpady poflotacyjne to zmielona skała pozostała po wydobyciu miedzi. Powstają po flotacji – to fizykochemiczna metoda rozdzielania lub wzbogacania rozdrobnionych mieszanin minerałów. Minerały są rozdzielane za pomocą wody.

W tej chwili trwa rozbudowa zbiornika o tzw. Kwaterę Południową. W planach jest również rozbudowa kolejnego obiektu o nazwie „Gilów”. Czy Żelazny Most zagraża bezpieczeństwu ludzi? Zdaniem dyrektora Piątkowskiego zbiornik został zbudowany w taki sposób, aby nie było możliwości przerwania jego obwałowania.

 – Jest to zbiornik budowany specyficzną, bezpieczną techniką „do środka” – zabudowując go, tworzymy obwałowania o grubości kilkuset metrów, nie ma więc szans, by zostały przerwane – mówi szef departamentu polityki ekologicznej KGHM Polska Miedź S.A.

– Znajdujące się w środku zbiornika oczko wodne ma głębokość do trzech metrów. Niektórym obiekt kojarzy się jako masa odpadów upłynnionych do samego dna, podczas gdy to, co jest płynne, jest na górze, do 3 m głębokości, a plaże mają szerokość od korony od kilkuset metrów do nawet kilometra – tłumaczy.

Jak podkreśla dyrektor Piątkowski, kwestie konstrukcyjne i inżynieryjne obiektu są na bieżąco monitorowane przez międzynarodowy zespół ekspertów.

– Są to wybitni znawcy zagadnień związanych z bezpieczeństwem tego typu obiektów hydrotechnicznych – podkreśla Janusz Piątkowski.

 

PARTNEREM MATERIAŁU JEST KGHM POLSKA MIEDŹ S.A.

Najnowsze