SuperBiz wiadomości OFE nie spełnia oczekiwań, ale nie zlikwidujemy go jednym cięciem [ROZMOWA]

OFE nie spełnia oczekiwań, ale nie zlikwidujemy go jednym cięciem [ROZMOWA]

02.12.2015, godz. 11:39
Stanisław Szwed
Stanisław Szwed Hubert Biskupski foto:

- Naszym priorytetem, który zrealizujemy w ciągu pierwszych stu dni, jest świadczenie wychowawcze, czyli słynne 500 zł na dziecko - przekonuje Stanisław Szwed, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w rozmowie z wicenaczelnym "Super Expressu" Hubertem Biskupskim.

Hubert Biskupski: Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zmieniło nazwę na Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zmiana symboliczna, czy też pójdzie za nią rzeczywiste wsparcie polskich rodzin?
Stanisław Szwed: PiS chce wspierać rodziny i uznaliśmy, że ten resort jest do tego idealnym miejscem.

Zobacz koniecznie: Szydło: 500 zł na dziecko już w kwietniu 2016 r. Bez limitów dla bogatszych rodzin

A konkretnie jakie działania na rzecz rodzin podejmiecie?
Naszym priorytetem, który zrealizujemy w ciągu pierwszych stu dni, jest świadczenie wychowawcze, czyli słynne 500 zł na dziecko.

Kto je otrzyma?
Przy pierwszym dziecku będzie obowiązywało kryterium dochodowe 800 zł na członka rodziny lub 1200 zł w przypadku gdy w rodzinie jest dziecko niepełnosprawne.

To są kwoty brutto?
To kwoty netto.

A przy drugim i kolejnych dzieciach?
Zgodnie z naszymi założeniami nie będzie obowiązywało kryterium dochodowe. Choć oczywiście pojawiają się różne inne propozycje w tej sprawie.

Te inne propozycje, to wykluczenie najbogatszych z tego programu.
Powtórzę, nasz resort pracuje nad takim rozwiązaniem, że na każde drugie i kolejne dziecko będzie przypadało 500 zł niezależnie od dochodu i taki projekt od nas wyjdzie.

Przyznam, że to sprytne z państwa strony – my przygotujemy taki projekt, a jak potem go rząd, czy minister finansów zmieni, to już nie nasza wina.
My ten projekt traktujemy jako zachętę do tego, żeby Polacy mieli więcej dzieci i w naszym przekonaniu tylko objęcie nim jak największej liczby osób przyniesie spodziewany skutek.

Ale minister finansów ma swoje priorytety i jak mu się budżet nie będzie spinał, to może zechcieć wprowadzić zmiany.
Na obecnym etapie nie przewidujemy zmian, choć czeka nas cały proces legislacyjny wraz z wysłuchaniem publicznym, do którego chcemy doprowadzić oraz dyskusje w tej sprawie.

Kiedy  rodzice dostaną obiecane pieniądze?
Gdyby nawet do minimum skrócić proces legislacyjny oraz konsultacje społeczne, to nie uda się wcześniej, niż 1 kwietnia. Tak, 1 kwietnia 2016 roku to optymalny termin.

Jak technicznie zostanie to rozwiązane?
Chce tu rozwiać wszelkie wątpliwości, jakie nagromadziły się wobec tego projektu. System będzie maksymalnie uproszczony. Wniosek będzie składany do gminnych bądź miejskich ośrodków pomocy społecznej. Zaświadczenie o dochodach będzie potrzebne tylko i wyłącznie w przypadku pierwszego dziecka. W przypadku nie ubiegania się o świadczenie na pierwsze dziecko nie będzie konieczne ustalanie poziomu dochodów. Wnioski będzie można złożyć elektronicznie.

Czytaj również: Henryk Kowalczyk: Deficyt budżetu zwiększymy do 5-10 mld złotych

Były minister Władysław Kosiniak-Kamysz zwrócił uwagę, że część najbiedniejszych rodzin otrzymując 500 zł lub wielokrotność tej sumy może stracić zasiłki socjalne uzależnione od kryterium dochodowego, które nagle wzrośnie. Jak zamierzacie to rozwiązać?
Tak, to prawda, że 500 zł zostanie doliczone do dochodu. Dlatego chcemy dokonać przeglądu różnych form wsparcia rodzin i zastanowić się, których z nich do dochodu nie wliczać. Mam na myśli chociażby stypendia dla dzieci.

Najnowsze dane GUS pokazują, że w tym roku, podobnie jak w poprzednim, urodzi się w kraju ok. 375 tys. Polaków. Ta większa liczba urodzin, niż w latach wcześniejszych, to zdaniem ekspertów efekt dłuższych urlopów macierzyńskich. Wciąż jednak mamy ujemny przyrost naturalny. Co zrobić, by wzrosła dzietność Polaków?
Program Rodzina 500+, to tylko jeden z elementów nowego systemu. Dalej będziemy rozwijać system żłobków i przedszkoli, a także rozbudowywać Kartę Dużej Rodziny, która w tej chwili jest uboga. Chcemy również przejrzeć system dodatków socjalnych i usprawnić go.

Wszystko wskazuje na to, że przyszłoroczny wskaźnik waloryzacji emerytur i rent będzie bliski zera. Czy zamierzacie go zwiększyć?
Mogę uspokoić wszystkich seniorów. Pani minister Elżbieta Rafalska obiecała, że waloryzacja będzie wyższa, poza tym emeryci otrzymają jednorazowy dodatek.

Proszę o szczegóły.
Dodatek otrzymają seniorzy, których emerytura nie przekracza 2000 zł brutto. Takie przynajmniej były wstępne założenie. Dla tych z najniższymi świadczeniami będzie najwyższy, a wraz ze wzrostem emerytury będzie malał. Szczegóły są w opracowaniu.

Kiedy emeryci otrzymają ten dodatek?
W marcu przyszłego roku.

Czy zlikwidujecie OFE?
Co prawda nie zapisaliśmy bezpośrednio w programie likwidacji Funduszy ale chcemy po przywróceniu wieku emerytalnego 60-65 przejrzeć cały system emerytalny. Zrobimy to wspólnie z naszymi partnerami społecznymi, bo jest to bardzo poważny problem. W mojej ocenie funkcjonowanie OFE w obecnym kształcie nie spełnia oczekiwań. Możliwość zmian dał nam też Trybunał Konstytucyjny. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie można tego zrobić nagle, jednym uderzeniem.

Można. Tak zrobili wasi poprzednicy.
Nie można, bo trzeba uwzględnić choćby funkcjonowanie giełdy.

A co w zamian?
Osobiście jestem zwolennikiem wzmocnienia obecnego III filaru, choćby Pracowniczych Programów Emerytalnych.

Które obecnie praktycznie nie funkcjonują. Podobnie IKE i IKZE nie zdały egzaminu.
Tak, bo program dobrowolnego oszczędzania na emeryturę powinien być wsparty zachętami.

Jakimi?
Nad tym trzeba się zastanowić wspólnie z resortem finansów uwzględniając możliwości finansowe państwa.

Minimalna stawka godzinowa to jedna z waszych obietnic wyborczych. To będzie 12 zł za godzinę?
Mamy dwa zagadnienia. Pierwsze, to przejęcie obywatelskiego projektu dotyczącego minimalnego wynagrodzenia i ścieżki dochodzenia do sytuacji, w której to minimalne wynagrodzenie będzie stanowiło połowę średniej płacy krajowej. W tym projekcie jest interesujący zapis mówiący o tym, że jeśli PKB przekroczy 3 proc., to płaca minimalna rosłaby szybciej. Oczywiście nie zrobimy tego w ciągu jednego roku.

I druga kwestia, to stawka 12 zł za godzinę. Konieczne jest rozstrzygnięcie zakresu umów. To skomplikowana sprawa, która musi zostać poddana konsultacjom w Radzie Dialogu Społecznego.

Stawka godzinowa byłaby jednolita w całym kraju, czy też zróżnicowana w zależności od zamożności regionu?
Wiem, że w niektórych państwach są takie rozwiązania ale u nas byłaby to jednolita stawka. W przyszłości nad pewnym zróżnicowaniem można by się jednak zastanowić.

Sprawdź także: Od stycznia wróci stary wiek emerytalny? Ustawa prezydenta Dudy już w sejmie

Kodeks pracy to jest element niekończącego się sporu między związkami zawodowymi a pracodawcami. Czy będziecie nowelizować kodeks uelastyczniając go, czy może wręcz przeciwnie wzmacniając prawa pracowników?
Rozważamy powołanie komisji kodyfikacyjnej do zmian w kodeksie pracy, a naszym celem będzie przygotowanie nowego kodeksu uwzględniającego postępujące zmiany. Czy prace potoczą się w kierunku rozdziału indywidualnych i zbiorowych stosunków pracy, to zobaczymy. Jest wiele elementów, które należy poprawić. Z bieżących rzeczy, które chcemy jak najszybciej zmienić jest likwidacja tzw. syndromu pierwszej dniówki, czyli wyeliminowanie sytuacji, w której PIP jest praktycznie bezradna wobec osób zatrudniających pracowników bez umowy. Teraz pracodawca będzie musiał przedstawić pracownikowi na piśmie umowę przed dopuszczeniem do pracy.

Pracodawcy zwracają uwagę, że kodeks pracy jest napisany pod wielkie państwowe przedsiębiorstwa zatrudniające setki czy tysiące osób. Tymczasem gros polskich firm to mikro i  małe przedsiębiorstwa. Może byłoby sensowne wprowadzenie odrębnych zapisów dla tych wielkich i dla tych małych. Tak można by chociażby zróżnicować kwestię pisemnego uzasadnienia wypowiedzenia umowy o pracę?
Takiego rozgraniczenia nie przewidujemy. Z doświadczenia wiem, że w tych dużych firmach, w których działają związki zawodowe, załoga i pracodawca umieją zazwyczaj sami stworzyć model współpracy, rozumieją się i szanują. Związki zawodowe wykazują się rozsądkiem i nie podcinają gałęzi, na której siedzą. Co innego jest w tych mniejszych firmach. Tam prawo pracy powinno chronić z gruntu słabszego pracownika. Niestety, nie zawsze chroni, bo skala nadużyć jest olbrzymia.  Problemem są też niskie kary. Maksymalna, nakładana przez sąd to 30 tys. zł. Ale ona praktycznie nigdy nie jest nakładana. Zazwyczaj to kilka tysięcy, 5 tys. zł przy recydywie.


Rozmawiał Hubert Biskupski

autor: Hubert biskupski z-ca red. nacz. "Super Expressu" zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: