SuperBiz wiadomości Pikachu i spółka w świecie finansów. Tak firmy zarabiają na Pokemon Go

Pikachu i spółka w świecie finansów. Tak firmy zarabiają na Pokemon Go

21.07.2016, godz. 06:00
Sezon na Pokemona Go rozpoczęty
Sezon na Pokemona Go rozpoczęty foto: Reuters

PokeStop czy PokeGym w sklepie czy kawiarni to dla właściciela potencjalna żyła złota. To jednak nie jedyny sposób na to, by przedsiębiorcy mogli zarabiać na Pokemon Go. Zdradzamy ich metody.

Połączenie rzeczywistości realnej i wirtualnej to jeden z powodów, dla którego Pokemon Go może przynosić zyski również tym firmom, które z nowymi technologiami nie mają nic wspólnego. Gracze, którzy w poszukiwaniu wirtualnych stworków wyruszają w teren nie przestają być jednocześnie zwykłymi konsumentami.

Na początku warto wyjaśnić, że w świecie gry istnieją miejsca poszukiwane przez łowców pokemonów. To tzw. PokeStopy (miejsce, w którym można zdobyć dodatkowe przedmioty w grze, najczęściej PokeBalle, dzięki którym można łapać napotkane pokemony) i PokeGymy (siłownie, w których trenuje się pokemony, ale również walczyć z aktualnym mistrzem siłowni).

Zobacz także: Zostań trenerem Pokemonów! Tej kobiecie udało się to zrobić

Specyfika Pokemon Go polega na tym, że PokeStopy i PokeGymy w realu to biura, kawiarnie, sklepy itp. (lub ich okolice). Ich właściciele mogą korzystać na tym, że pojawiają się w nich gracze. Ideałem byłoby, gdyby można było ich tam przyciągnąć. Istnieje na to kilka sposobów.  

Płatne lokacje – sposób dla dużych firm?
Pierwszy, najbardziej oczywisty, to tzw. płatne lokacje, który zamierza wprowadzić producent gry (kilka dni temu informację tę na łamach „Financial Times” oficjalnie potwierdził szef studia Niantic). O co chodzi? Właściciele firm będą płacić za umieszczenie ich lokalizacji w grze. Wysokość opłat najprawdopodobniej będzie uzależniona od liczby graczy, którzy pojawią się w danym miejscu.

Specjaliści od marketingu przewidują, że z takiej opcji będą korzystały głównie duże firmy. Jako przykład podawany jest McDonalds. Sieć ma się pojawić w wersji gry, która dostępna będzie na japońskim rynku. Jeżeli zainteresowanie nią nie osłabnie, na podobną współpracę mogą zdecydować się inne firmy. Sam McDonalds już korzysta z popularności Pokemon Go, oferując swoim klientom specjalne zestawy Happy Meal.

Mali też mają swoje metody
W Twojej okolicy nie ma PokeStopów czy też PokeGymów? Twórcy aplikacji wprowadzili możliwość zgłaszania miejsc, w których mogłyby one powstać. W zgłoszeniu należy podać lokalizację z nazwy lub wprowadzić współrzędne geograficzne (opcjonalnie), można też dołączyć załącznik np. zdjęcie miejsca, które według nas pasuje na PokeStop czy też Gym. Zgłoszenia można dokonać za pomocą oficjalnej strony Pokemon Go.

Czytaj: Grasz w Pokemona GO? Nie wysyłaj pochopnie sms-ów!

Innym sposobem na przyciągnięcie graczy do konkretnego miejsca jest kupno tzw. „Lure” - wabików, które zwiększają szanse na pojawienie się pokemonów w określonym obszarze. Dostępne są w uruchomionym przez producenta sklepie Pokemon Go, w którym sprzedawane są różne przedmioty przydatne w grze.

Ile trzeba za to zapłacić? Najdroższy pakiet pokecoinsów (waluty w Pokemon Go) kosztuje 479,99zł, za tę kwotę dostaniemy 14,500 pokecoinów. Kupimy za to wabiki, które działają przez 84 godziny. Oczywiście, na początek można kupić mniejsze pakiety, żeby przetestować, czy ta metoda przyniesie jakieś korzyści firmie.

Miejsca, w których zlokalizowane są PokeStopy czy Gymy mogą to wykorzystywać w swoich kampaniach promocyjnych. Tak reklamuje się jedna z restauracji:



Potencjalnych klientów można również kusić samym faktem, że w danym miejscu pokemony się pojawiają. Przykład? Jeden ze sklepów w warszawskim centrum handlowym, który na FB pisze: „zapraszamy do złapania pokemona, który czai się właśnie u nas”.

Zarabiać można nie tylko na lokalizacjach
Popularność pokemonów można wykorzystać również do promocji usług i produktów. W ten sposób reklamuje się np. sklep z obuwiem sportowym, biuro podróży czy sklep z telefonami komórkowymi produktów. Okazuje się, że wyobraźnia firm nie zna granic.

Kolejna opcja to produkcja gadżetów. Z pewnością wkrótce możemy spodziewać się zalewu maskotek, koszulek itp. Oddzielny temat to gadżety, które możne wykorzystać w trakcie gry, oferowane przez producenta. Stworzył on na przykład specjalną opaskę na rękę połączoną ze smartfonem, dzięki której gracz, który chce być na bieżąco z wydarzeniami w grze nie musi cały  czas patrzeć w ekran smartfona. Opaska będzie wibrować i świecić, jeśli w jego okolicy np. pojawi się pokemon. Co więcej, będzie można złapać go właśnie za jej pomocą. Opaska ma być dostępna dla wszystkich pod koniec lipca, ale można kupić ją przez internet. Cena wyjściowa urządzenia to 140 zł, ale jego popularność sprawiła, że na eBay jej cena sięga nawet 400 zł.

Źródło: techcrunch.com, sprawnymarketing.pl; oprac. MK

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: