SuperBiz wiadomości Sprytne sztuczki akwizytorów

Sprytne sztuczki akwizytorów

16.11.2016, godz. 00:00
Umowa, dokumenty, biznes
foto: SHUTTERSTOCK

Nieuczciwi przedstawiciele handlowi, krążący po domach i namawiający do podpisania umowy na dostawę prądu, stali się prawdziwym utrapieniem. Ich pomysłowość w naciąganiu łatwowiernych klientów nie zna granic. Jakie zabiegi stosują, by osiągnąć swój cel?

Najczęściej pukający do naszych mieszkań oszuści podszywają się pod dotychczasowych dostawców energii. Nie tylko przedstawiają się jako pracownicy dużych firm energetycznych, ale też niekiedy posiadają ich identyfikatory oraz uniformy ze stosownymi logotypami. Wymuszają podpisanie nowej umowy, argumentując to aktualizacją danych lub zmianą okresu rozliczeniowego. W większości wypadków okazuje się, że to tylko zmyślone preteksty do uzyskania podpisu klienta pod umową z nowym sprzedawcą.

Mistrzowie okłamywania

Inni „pomysłowi" akwizytorzy przekonują, że zmianę umowy wymusza Unia Europejska, która wprowadziła nowe przepisy. Albo wcale nie wspominają o umowie, tylko twierdzą, że wypełniają ankietę z Urzędu Regulacji Energetyki, którą trzeba podpisać. Najbardziej bezczelni twierdzą, że obecny dostawca prądu jest na skraju upadłości, więc żeby nie płacić za chwilę znacznie wyższych rachunków, warto zmienić dostawcę. Oczywiście to wszystko kłamstwa, obliczone na naciągnięcie nieświadomych klientów oraz zebranie jak największej liczby umów. Od ich liczby zależą przecież zarobki takiego akwizytora. Tymczasem taka łatwowierność może okazać się dla nas bardzo kosztowna.

Grunt to ostrożność

Dlatego, jeśli bez uprzedniego zaproszenia z naszej strony, akwizytor przychodzi do domu lub do nas telefonuje w celu zawarcia nowej umowy, musimy być niezwykle ostrożni i dokładnie czytać jej zapisy. Nigdy nie podpisujmy też żadnego dokumentu, którego wcześniej nie przeczytaliśmy i nie zrozumieliśmy dobrze jego treści. Ankieta może bowiem okazać się umową, a w zapisach drobnym drukiem czy w skomplikowanych sformułowaniach prawniczych zwierać postanowienie bardzo dla nas niekorzystne. O popełnionym błędzie dowiemy się zaś dopiero, kiedy dostaniemy pierwszy rachunek do zapłacenia, a wtedy może być już za późno na odstąpienie od umowy bez żadnych konsekwencji i będziemy zmuszeni ponieść koszty naszej łatwowierności.

Więcej
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: