Biznesmen przed sądem. W tle 5 mln dolarów i kontrakt w Afryce

W Sądzie Okręgowym w Białymstoku ruszył proces podlaskiego przedsiębiorcy oskarżonego o obietnicę prawie 5 mln dolarów łapówki. Sprawa dotyczy kontraktów w Afryce. Na ostatniej rozprawie nie stawił się jednak żaden z kluczowych świadków, co komplikuje przebieg postępowania.

Temida
Autor: Pixabay.com
  • Ruszył proces dekady w Białymstoku. O co oskarżony jest przedsiębiorca?
  • Jak miała wyglądać korupcja na wielką skalę? Mechanizm działania
  • Proces z problemami. Kluczowi świadkowie nie stawiają się w sądzie

Afera w Kenii. O co toczy się proces w Białymstoku?

Sprawa, która od dekady budzi emocje, wreszcie trafiła na sądową wokandę. W Białymstoku rozpoczął się proces podlaskiego przedsiębiorcy, którego prokuratura oskarża o próbę korupcji na niewyobrażalną skalę. Chodzi o przetargi w Afryce i obietnicę gigantycznej łapówki, która miała zapewnić jego firmie lukratywne kontrakty.

Wszystko zaczęło się w latach 2014-2015. Według śledczych to właśnie wtedy biznesmen miał złożyć obietnicę korzyści majątkowej osobie pełniącej ważną funkcję publiczną w Kenii. W tle tego głośnego procesu przedsiębiorcy z Białegostoku jest obietnica łapówki w wysokości co najmniej 4,9 mln dolarów, czyli prawie 20 mln złotych. Pieniądze miały być "podziękowaniem" za ustawienie przetargu na modernizację kenijskiego rolnictwa – projektu finansowanego z kredytu w wysokości 100 mln dolarów, którego Kenii udzieliła Polska.

Śledztwo w tej sprawie ruszyło w sierpniu 2016 roku i ciągnęło się przez blisko dziesięć lat. Było kilkukrotnie zawieszane, głównie z powodu oczekiwania na pomoc prawną z zagranicy. Oskarżony przedsiębiorca nie przyznaje się do winy. Jeśli jednak sąd uzna jego winę, grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności.

Jak miała wyglądać korupcja na wielką skalę? Prokuratura ujawnia mechanizm

Jak to wszystko miało działać? Prokuratura ma swoją teorię, która pokazuje, jak krok po kroku miała zostać zrealizowana jedna z największych prób korupcji w ostatnich latach. Centralnym punktem był tu międzyrządowy kredyt na 100 mln dolarów, który Polska przyznała Kenii na rozwój rolnictwa.

Według ustaleń śledczych, mechanizm miał być następujący:

  • Najpierw oskarżony przedsiębiorca miał obiecać kenijskiemu urzędnikowi łapówkę – co najmniej 6% wartości przyszłych kontraktów.
  • W zamian za to jego firma miała dostać preferencyjne warunki w przetargach, w tym wpływ na specyfikację i ceny.
  • Następnie firma podpisała 11 kontraktów na łączną kwotę blisko 82 mln dolarów.

Kluczowy był jednak sposób wypłaty pieniędzy. Zdaniem śledczych, korupcja w biznesie miała w tym przypadku polegać na próbie wyłudzenia pieniędzy z Banku Gospodarstwa Krajowego, który miał opłacać zawyżone faktury za usługi i towary. Innymi słowy, polski bank państwowy miał nieświadomie płacić za łapówkę ukrytą w kosztach kontraktu.

Cały plan spalił jednak na panewce. Ostatecznie do wypłaty pieniędzy nie doszło, ponieważ polskie Ministerstwo Finansów odmówiło akceptacji kontraktów, dopatrując się w nich nieprawidłowości. To zablokowało całą operację i, jak twierdzi prokuratura, uniemożliwiło wyprowadzenie pieniędzy z BGK.

Proces z problemami. Kluczowi świadkowie nie stawiają się w sądzie

Wydawało się, że po latach śledztwa proces ruszy z kopyta. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Ostatnia rozprawa w Sądzie Okręgowym w Białymstoku zakończyła się, zanim na dobre się zaczęła. Na sali nie pojawił się żaden z kilku wezwanych świadków, co stawia pod znakiem zapytania szybkie rozstrzygnięcie tej głośnej sprawy.

Sąd stanął przed pustymi ławami dla świadków. Część osób, mieszkających w innych regionach Polski, usprawiedliwiła swoją nieobecność i poprosiła o przesłuchanie w innym terminie, najlepiej przez internet. Inni po prostu nie odebrali sądowych wezwań. Największe zdziwienie wywołała jednak postawa jednego z kluczowych świadków oskarżenia.

Była to już jego druga nieobecność. Za pierwszym razem sąd dał mu szansę, ale tym razem cierpliwość się skończyła. Mężczyzna, o którego obecność zabiegała nawet policja, został ukarany grzywną w wysokości tysiąca złotych. Ta sytuacja pokazuje, że głośna afera w Kenii i związany z nią proces mogą napotkać na poważne problemy, jeśli kluczowe osoby będą unikać składania zeznań.

Co dalej? Sąd nie zamierza odpuszczać. Kolejną rozprawę wyznaczono już na przyszły tydzień, ale w kalendarzu pojawił się też rezerwowy termin na drugą połowę października. Wygląda na to, że na finał tej korupcyjnej sagi przyjdzie nam jeszcze poczekać.

T. SIEMONIAK: ZLIKWIDUJEMY CBA, WALKA Z KORUPCJĄ W RAMACH POLICJI
"Harry Potter". Do których domów w Hogwarcie należeli ci bohaterowie?
Pytanie 1 z 13
Albus Dumbledore
Albus Dumbledore

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki