- System do głosowania na XVII Krajowym Zjeździe Lekarzy przestał działać.
- Na miejsce wezwano policję, która zabezpieczyła dowody, a obradom towarzyszyło duże zamieszanie i opóźnienia.
- Delegaci zmuszeni byli głosować manualnie, co wywołało kontrowersje.
- W związku z awarią, kluczowe głosowanie na przewodniczącego NIL może zostać przeniesione na piątek, a organizatorzy mają dostarczyć nowe, odporniejsze urządzenia.
Afera na Krajowym Zjeździe Lekarzy. Zagłuszony system do głosowania
Obrady podczas XVII Krajowego Zjazdu Lekarzy zaczęły się od scen, których nikt się nie spodziewał. Zjazd ruszył z blisko godzinnym opóźnieniem z powodu problemów technicznych z systemem do głosowania. Urządzenia, za pomocą których delegaci mieli oddawać głosy, nie mogły połączyć się z siecią. Początkowe sugestie, że to efekt celowego działania, wywołały na sali jedynie śmiech i niedowierzanie. Jednak bardzo szybko okazało się, że sytuacja jest poważna.
Jak informuje "Rzeczpospolita", chwilę później prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, Łukasz Jankowski, przekazał oficjalny komunikat: firma obsługująca system potwierdziła, że sygnał jest celowo zakłócany. Sytuacja wymknęła się spod kontroli podczas XVII Krajowego Zjazdu Lekarzy, gdy firma techniczna potwierdziła celowe zagłuszanie sygnału niezbędnego do przeprowadzenia głosowań. Na miejsce wezwano policję, która pojawiła się po około 30 minutach.
Funkcjonariusze zabezpieczyli kilka urządzeń do głosowania jako dowody w sprawie. Obsługa techniczna nieoficjalnie przyznała, że z taką sytuacją spotyka się po raz pierwszy w swojej historii. – Głosowania mogą się odbywać analogowo, ale cyfryzacja by je przyspieszyła, dlatego dokładamy starań, by delegaci nie musieli pracować do późnych godzin nocnych – powiedziała Polskiej Agencji Prasowej Iwona Kania, zastępca rzecznika prasowego Naczelnej Izby Lekarskiej.
Źródło: PAP, "Rzeczpospolita"
