Spis treści
Miliardy dla akcjonariuszy, grosze dla oszczędzających?
Dla wielu klientów banków może to być szok. Osoba, która ulokowała 50 tys. zł na rocznej lokacie oprocentowanej na 3 proc., zarobi po opodatkowaniu niespełna 1215 zł. Tymczasem akcjonariusze największych banków mogą liczyć na stopy dywidendy sięgające nawet 9 proc., a w niektórych przypadkach jeszcze więcej.
W tym roku siedem największych banków notowanych na warszawskiej giełdzie oraz PZU wypłaci łącznie około 27 miliardów złotych dywidend. To efekt rekordowych zysków sektora bankowego, który w ubiegłym roku miał zarobić niemal 49 miliardów złotych.
Rekordziści nie mają powodów do narzekań
Najbardziej hojne banki wypłacają swoim właścicielom prawdziwe fortuny. Bank Pekao zamierza przekazać akcjonariuszom ponad 5 miliardów złotych, a stopa dywidendy sięga niemal 9 proc.
Jeszcze większe emocje budzi Citi Handlowy, który od miesięcy wymieniany jest wśród europejskich liderów pod względem wysokości dywidendy. Z kolei PKO BP podzieli się jedną z największych kwot na rynku – około 5,2 miliarda złotych.
Nie wszyscy jednak świętują. mBank i Bank Millennium nadal zmagają się ze skutkami kredytów frankowych i w tym roku nie wypłacą akcjonariuszom ani złotówki.
Lokata i akcje to dwa różne światy
Choć liczby robią ogromne wrażenie, eksperci przestrzegają przed prostym porównywaniem lokaty z dywidendą.
Lokata daje bezpieczeństwo. Pieniądze są chronione przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny do równowartości 100 tys. euro. Zysk jest znany z góry, nawet jeśli nie jest szczególnie wysoki.
Akcje banku to zupełnie inna historia. Właściciel papierów wartościowych może zarobić więcej, ale równie dobrze może stracić część kapitału, jeśli kurs akcji spadnie.
Dywidenda nie spada z nieba
Wielu inwestorów patrzy wyłącznie na wysokość wypłaty. Tymczasem po dniu ustalenia prawa do dywidendy kurs akcji zwykle spada o wartość wypłacanego świadczenia.
Mówiąc prościej – jeśli akcja kosztuje 100 zł, a spółka wypłaca 8 zł dywidendy, to następnego dnia jej cena może spaść do około 92 zł. Do tego od dywidendy również trzeba zapłacić 19-procentowy podatek Belki.
Oznacza to, że sama dywidenda nie tworzy dodatkowych pieniędzy. Jest raczej przesunięciem części wartości spółki do kieszeni akcjonariusza.
Wyższy zysk oznacza wyższe ryzyko
Dlaczego więc inwestorzy kupują akcje? - to jedno z najczęściej zadawanych pytań przez internautów. Bo mogą liczyć nie tylko na dywidendy, ale także na wzrost wartości samych papierów.
Problem w tym, że giełda nie daje żadnych gwarancji. Kursy banków mogą gwałtownie spadać pod wpływem gorszych wyników, zmian stóp procentowych czy problemów gospodarczych.
To właśnie dlatego wysokie dywidendy są w dużej mierze premią za ryzyko, którego posiadacze lokat po prostu nie ponoszą.
Państwo też chce swoją część
Wokół rekordowych wypłat trwa również dyskusja o tym, gdzie trafiają zyski banków. Część pieniędzy wypłacanych w formie dywidend zasili konta zagranicznych właścicieli banków działających w Polsce.
Jednocześnie państwo postanowiło zwiększyć swoje wpływy. Od początku 2026 roku obowiązują wyższe stawki podatku CIT dla sektora bankowego. Eksperci przewidują, że w kolejnych latach może to ograniczyć wysokość wypłacanych dywidend.
Nie tylko wysokość zysku ma znaczenie
Na pierwszy rzut oka 3 proc. z lokaty i 9 proc. z dywidendy wyglądają jak przepaść. W rzeczywistości to dwa zupełnie różne sposoby lokowania pieniędzy.
Lokata daje spokój i bezpieczeństwo. Akcje oferują szansę na większy zarobek, ale wymagają zaakceptowania ryzyka strat. Dlatego podczas trwającego właśnie sezonu dywidendowego warto pamiętać, że pieniądze trzymane w banku i pieniądze zarabiane na bankach to dwa zupełnie różne światy.