Tegoroczna jesień zapowiada się wyjątkowo drogo. W górę pójdą nie tylko ceny owoców i warzyw, ale i ceny jaj. Powód? Od kilku miesięcy systematycznie maleje w Polsce liczba kur. Tylko w pierwszych trzech miesiącach 2020 w porównaniu rok do roku liczba młodych niosek była mniejsza aż o 1 milion 700 tys. sztuk. Zatem jaj będzie mało, a popyt na nie spory. W takiej sytuacji podwyżka cen murowana.
Według Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz, mniej kur jest nie tylko w profesjonalnych kurnikach, ale i u gospodarzy. W tych pierwszych notuje się spadek na poziomie 16 proc., natomiast szacuje się, że w przydomowych kurnikach jest nawet o około pół miliona ptaków mniej.
Problem robi się poważny. Ptaków jest mniej, jaj będzie mniej, konsumenci w Polsce będą chcieli jaja kupować, ale i trzeba będzie realizować zamówienia zagraniczne (np. polskie jaja cieszą się dużym zainteresowaniem w Japonii). Zatem w najgorszym wypadku jaj może być bardzo mało, a ich ceny mogą być naprawdę wysokie.
Polecane: Kasjerki w marketach są odporne na koronawirusa?
A ile teraz kosztują jaja? Oczywiście ich cena detaliczna zależy od tego od jakiego ptaka pochodzi jajo, jakiego jest rozmiaru oraz czy jest z chowu klatkowego czy też ekologicznego. Zwykle za jajo kurze trzeba płacić od 0,30 zł (chów klatkowy, cena z dyskontu) nawet do 1,20 zł (wolny wybieg).
Polska jest szóstym co do wielkości producentem jaj w Unii Europejskiej. Roczną produkcję jaj w naszym kraju przeznaczonych do konsumpcji szacuje się na około 570 tys. ton. Około 65 - 70 proc. jest przeznaczone na rynek krajowy, a reszta trafia na eksport.