- We wtorek 19 maja ceny paliw wzrosną na wszystkich dystrybutorach: liter benzyny 95 będzie kosztować maksymalnie 6,42 zł (wzrost o 5 groszy względem poniedziałku), benzyna 98 – 6,97 zł, a olej napędowy – 6,85 zł
- Ministerstwo Energii publikuje maksymalne ceny codziennie w dni robocze, a stacje paliw, które sprzedają powyżej tej stawki, mogą otrzymać karę do 1 miliona złotych
- Ceny są ustalane według precyzyjnej formuły, która uwzględnia średnią cenę hurtową, akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedawcy i VAT
- Do 31 maja obowiązuje obniżony VAT (8 zamiast 23 procent) oraz redukcja akcyzy, co wpływa na niższe stawki na stacjach.
Jaki wzrost cen paliw czeka kierowców we wtorek 19 maja?
Benzyna 95 będzie kosztować maksymalnie 6,42 zł za litr – to wzrost o 5 groszy względem soboty, niedzieli i poniedziałku. Ceny pozostałych paliw również pójdą w górę: benzyna 98 podrożeje do 6,97 zł za litr (przyrost 4 grosze), a olej napędowy osiągnie 6,85 zł za litr (wzrost 3 grosze).
Porównując weekendowe stawki (sobota-poniedziałek), когда benzyna 95 kosztowała maksymalnie 6,37 zł, benzyna 98 – 6,93 zł, a olej napędowy – 6,82 zł, widać wyraźny trend wzrostu. Choć różnice wydają się niewielkie, dla kierowcy tankującego pełny bak (50 litrów) oznaczają dodatkowe wydatki – w przypadku benzyny 95 to 2,50 zł więcej.
Ministerstwo Energii publikuje nowe obwieszczenia dotyczące maksymalnych cen paliw każdego dnia roboczego, a stawki obowiązują od dnia następnego po opublikowaniu w Monitorze Polskim. Następne obwieszczenie zostanie wydane we wtorek i określi ceny na środę.
Jak rząd kontroluje ceny paliw na stacjach?
Maksymalne ceny paliw to narzędzie, za pomocą którego rząd Donalda Tuska stara się chronić portfele kierowców. Każdego dnia roboczego resort energii wydaje obwieszczenie określające, ile można zarobić za litr benzyny czy oleju napędowego na stacjach paliw.
System obowiązuje ściśle. Sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej grozi karą do 1 miliona złotych. Kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa, która regularnie odwiedza stacje paliw i sprawdza ich cenniki. W praktyce oznacza to, że każdy kierowca wie, ile maksymalnie zapłaci na każdej stacji – niezależnie od tego, czy tankuje w małej miejscowości, czy w dużym mieście.
W przypadku ogłoszenia maksymalnej ceny przed dniami wolnymi od pracy i świętami, stawka obowiązuje do najbliższego dnia roboczego włącznie. To zabezpieczenie zmusza rozgłośni energii do przedłużenia obowiązujących limitów nawet wtedy, gdy rynek dyktowałby inne warunki.
Jak ustalane są maksymalne ceny paliw?
Cena maksymalna nie pojawia się przypadkowo – ustalana jest według precyzyjnej formuły, którą każdego dnia oblicza resort energii. W skład wchodzą:
- średnia cena hurtowa paliw na rynku krajowym,
- akcyza,
- opłata paliwowa,
- marża sprzedażowa w wysokości 0,30 zł za litr,
- podatek VAT.
To oznacza, że stacja paliw nie ma dużego pola manewru – zarobek jest z góry określony i wynosi dokładnie 30 groszy za litr. Reszta ceny to składniki narzucone podatkami i cenami hurtowymi, które zmienia się niemal codziennie.
Do kiedy obniżki VAT i akcyzy będą obniżać ceny paliw?
Do 31 maja obowiązuje rozporządzenie obniżające VAT na paliwo z 23 do 8 procent, co znacznie zmniejsza ostateczną cenę na pompach. Bez tej obniżki ceny byłyby zdecydowanie wyższe. Dodatkowo resort energii obniżył akcyzę – o 29 groszy za litr benzyny i 28 groszy za litr oleju napędowego, czyli do najniższego poziomu dopuszczonego przez Unię Europejską.
Te dwie ulgi – niższy VAT i zmniejszona akcyza – to główne narzędzia, które rząd Donalda Tuska wykorzystuje, aby ceny paliw nie rosły jeszcze szybciej. Akcyza jest już na granicy tego, co pozwala prawo unijne, więc resort nie może jej obniżać dalej bez zmian legislacyjnych.
Kluczowe pytanie brzmi: co będzie po 31 maja? Jeśli obniżki VAT i akcyzy nie zostaną przedłużone, kierowcy mogą spodziewać się wyraźnego wzrostu cen. Resort energii na razie nie ogłosił decyzji w tej sprawie, ale sektor paliwowy już przygotowuje się na scenariusz powrotu do wyższych stawek. Dla przeciętnego kierowcy, który tankuje średnio raz w tygodniu, oznaczałoby to dodatkowy wydatek kilkudziesięciu złotych miesięcznie.
Polecany artykuł: