- Wojanki, napoje promowane przez popularnego youtubera, przeżywają spadek popularności po początkowym szale zakupowym.
- Początkowo rozchwytywane w Żabce, teraz zalegają na paletach w Biedronce, tracąc status towaru deficytowego.
- Co doprowadziło do tak szybkiej utraty zainteresowania i czy masowa dystrybucja zabiła fenomen Wojanek?
Wojanki – od szału zakupowego do chłodnej reakcji klientów
Jeszcze niedawno dzieci i młodzież polowały na Wojanki w sklepach Żabka. Napoje sygnowane przez popularnego youtubera Wojana znikały z półek w mgnieniu oka, a ich brak tylko podsycał zainteresowanie. Wiele osób porównywało ten sukces do fenomenu, jaki kilka lat wcześniej osiągnęły lody Ekipa. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W Biedronce całe palety Wojanek stoją niemal nietknięte, a konsumenci przechodzą obok nich obojętnie.
Niedostępność napędzała sprzedaż
Mechanizm był dobrze znany już w 2021 roku, gdy Polacy oszaleli na punkcie lodów Ekipa. Ograniczona dostępność, znane twarze z internetu i viralowy efekt w mediach społecznościowych sprawiły, że produkt stał się towarem deficytowym. Podobnie wyglądał start Wojanek. Napoje wprowadzone do sprzedaży we współpracy z Żabka Polska były dostępne wyłącznie w jednym kanale dystrybucji. Jak podkreślał Piotr Rajewski, dyrektor handlowy Żabka Polska, napoje „od razu spotkały się z dużym zainteresowaniem”, a sam Wojan miał realny wpływ na ich finalny kształt.
Wojanki w Biedronce
Przełom nastąpił wraz z wejściem Wojanek do Biedronki. W październiku do sprzedaży trafił nowy wariant – guma balonowa – w cenie 4,49 zł za 500 ml. Była to trzecia odsłona napoju, ale pierwsza dostępna na tak masową skalę. Zamiast pojedynczych ekspozycji pojawiły się jednak całe palety oznaczone hasłem „supercena”. Zdjęcia z wielu sklepów pokazują zgrzewki, które przez długi czas nie znajdują chętnych.
Eksperci nie mają złudzeń
Specjaliści rynku zwracają uwagę, że produkty influencerów żyją głównie efektem nowości. Gdy przestają być trudno dostępne, tracą swoją atrakcyjność, szczególnie dla młodych konsumentów.
Nie bez znaczenia pozostaje też krytyka dotycząca składu. Dietetycy od początku alarmowali, że napoje zawierają dużo cukru. „To bardziej płynny deser niż alternatywa dla wody” – oceniali eksperci, podkreślając, że za kolorową etykietą i znanym nazwiskiem stoi przede wszystkim intensywny marketing.
Polecany artykuł:
