- Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR) drastycznie podniósł rolnikom opłaty za dzierżawę ziemi, zmieniając zasady ich naliczania mimo wieloletnich umów.
- Zmiana polegała na wyliczaniu czynszu z jedenastu, a nie dwóch kwartałów, co dla niektórych rolników oznaczało podwyżki rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie.
- Rolnicy są oburzeni, ponieważ KOWR wprowadził zmiany bez aneksowania umów i bez wcześniejszego informowania, twierdząc, że wynika to z nowelizacji ustawy.
- Jeden z rolników, Przemysław Hasiak, pozwał KOWR i wygrał w sądzie, który orzekł, że KOWR nie miał prawa zmieniać sposobu naliczania czynszu jednostronnie.
Jak KOWR podniósł rolnikom opłaty za dzierżawę?
Problem zaczął się, gdy rolnicy otrzymali faktury z nowymi, znacznie wyższymi kwotami. Wielu z nich od lat płaciło czynsz dzierżawny KOWR na podstawie stałych zasad, zapisanych w wieloletnich umowach. Wysokość opłaty była powiązana ze średnią ceną pszenicy, którą GUS podawał co pół roku. Nagle, bez żadnej zapowiedzi, zasady się zmieniły.
Przemysław Hasiak z Opolszczyzny, który dzierżawi od KOWR 18 hektarów, w lutym 2024 roku dostał fakturę wyższą o prawie 8 tys. zł. – W drugim półroczu to już było 9 tysięcy – opowiada Interwencji.
W podobnej sytuacji znalazł się Robert Szwarc, hodowca krów. – Ja dzierżawię sam 40 hektarów, syn drugie 40. Przyszły faktury i okazało się, że jest naliczane z jedenastu kwartałów. Dla nas to bardzo niekorzystne, od 21 do 23 tysięcy zł różnicy było – podkreśla rolnik. Inny dzierżawca, pan Kamil, mówi wprost, że poczuł się oszukany. – Na hektarze mam 300 zł różnicy, w moim przypadku to jest duża kwota – zaznacza.
Polecany artykuł:
Dlaczego KOWR podniósł czynsze dzierżawne?
Nowe, wyższe opłaty za dzierżawę KOWR uzasadniał zmianą przepisów, która weszła w życie w lipcu 2023 roku. Urząd zaczął wyliczać czynsz na podstawie średniej ceny pszenicy nie z ostatnich dwóch, a z jedenastu kwartałów. To właśnie ta zmiana spowodowała drastyczny wzrost opłat. Rolnicy podkreślają jednak, że nikt nie poinformował ich o zmianie i nie zaproponował aneksów do obowiązujących umów.
– Prawo nie powinno działać wstecz – argumentuje Robert Szwarc. – Samo słowo „umowa” do czegoś zobowiązuje. Jeżeli ja się z kimś umawiam, to każda zmiana musi się kończyć aneksem. Jak tak można nas traktować? – dodaje Janusz Woźniak, inny rolnik z Opolszczyzny.
Przemysław Hasiak próbował wyjaśnić sprawę bezpośrednio w urzędzie. – Cały czas przedstawiali narrację, że ja nie mam prawa domagać się czegokolwiek, nie mam możliwości wygrania z nimi, oni są w prawie i ja mam po prostu płacić – relacjonuje.
KOWR w odpowiedzi przesłanej redakcji potwierdza, że działał na podstawie nowych przepisów. W mailu czytamy: „Zmiana sposobu ustalania pieniężnej równowartości czynszu dzierżawnego została wprowadzona w wyniku nowelizacji obowiązujących przepisów prawa. Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa wykonuje zadania określone ustawą i nie posiada kompetencji do samodzielnego kształtowania regulacji prawnych w tym zakresie”.
Polecany artykuł:
Rolnik wygrał w sądzie z KOWR. Co oznacza wyrok?
Przemysław Hasiak nie pogodził się z argumentacją urzędu i postanowił walczyć o swoje prawa w sądzie. Po dwuletniej batalii prawnej wygrał. Sąd pierwszej instancji, a następnie sąd drugiej instancji, przyznały mu rację. Wyrok jest jednoznaczny: KOWR nie miał prawa jednostronnie zmieniać sposobu naliczania czynszu, ponieważ rolnika obowiązywała wcześniej zawarta, pisemna umowa.
– Sąd drugiej instancji podtrzymał wyrok pierwszej. KOWR nie miał prawa domagać się ode mnie nadpłacania tego czynszu, który był podpisany w umowie – komentuje Przemysław Hasiak. Jak dodaje, choć walka trwała długo, było warto. – Warto pokazywać to bezprawie. Rozumiem, że są instytucje prywatne, które bezwzględnie walczą o swój zysk, o swój dochód, ale tu mamy do czynienia z instytucją państwową, która powinna stać na straży prawa – mówi.
Wyrok w sprawie pana Przemysława może stać się ważnym precedensem dla innych rolników, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. Pokazuje, że zapisy w indywidualnych umowach z KOWR mają moc prawną, a urząd nie może ich ignorować, nawet jeśli powołuje się na zmianę ogólnopolskich ustaw.
– To jest instytucja państwowa, która powinna wychodzić nam naprzeciw, przeciwdziałać nadużyciom, oni tego nie robią – podsumowuje gorzko rolnik.
Źródło: interwencja.polsatnews.pl
Polecany artykuł: