- Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie może zatrzymać przyjazdy turystów arabskich do Małopolski, gdzie stanowią oni nawet 80-90% letnich rezerwacji w niektórych obiektach.
- Obecnie branża turystyczna nie odnotowuje mierzalnych spadków rezerwacji z krajów arabskich, choć przedsiębiorcy obsługujący głównie tych turystów sygnalizują obawy.
- Tatrzańska Izba Gospodarcza określa taki scenariusz jako "czarnego łabędzia" i obserwuje sytuację bez paniki, licząc na szybkie wygaszenie konfliktu, jak w przypadku wcześniejszych incydentów.
- Większe obawy branży dotyczą długoterminowych skutków konfliktu, takich jak wzrost cen ropy i gazu, co mogłoby negatywnie wpłynąć na całą europejską turystykę i gospodarkę.
Obawy branży o gości z Bliskiego Wschodu
Konflikt na Bliskim Wschodzie, choć odległy o tysiące kilometrów, budzi realny niepokój w polskiej branży turystycznej. Chodzi o pieniądze, i to niemałe. Przedsiębiorcy z Małopolski, a zwłaszcza z Podhala, od lat zarabiają krocie na gościach z krajów arabskich, którzy upodobali sobie polskie góry jako cel letnich wyjazdów. W niektórych zakopiańskich hotelach i pensjonatach to właśnie oni odpowiadają za 80, a nawet 90 procent wakacyjnych rezerwacji.
Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej w rozmowie z Polską Agencją Prasową nie ukrywa, że scenariusz, w którym samoloty z Bliskiego Wschodu przestają lądować w Polsce, byłby dla regionu potężnym ciosem:
"Mamy na uwadze, że jeżeli ten konflikt będzie miał tendencję do rozwoju, to istnieje duże prawdopodobieństwo, graniczące z pewnością, że przyjazdy turystów z krajów arabskich do Małopolski, w tym na Podhale, zostaną zatrzymane. Byłby to jednak scenariusz tzw. czarnego łabędzia, czyli trudnego do przewidzenia zdarzenia, które może mieć przełomowe skutki" – powiedział przedstawiciel TIG
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie mogłaby wstrzymać przyjazdy turystów z krajów arabskich, którzy w ostatnich latach stali się kluczowymi gośćmi w sezonie letnim. Dla wielu hotelarzy oznaczałoby to finansową katastrofę.
Polecany artykuł:
Czy rezerwacje na wakacje są już odwoływane?
Mimo poważnych obaw, na razie hotelarze mogą spać w miarę spokojnie. Paniki nie ma, a telefonów z informacją o anulowaniu pobytu na razie nikt masowo nie odbiera. Jak podkreśla Karol Wagner, od wybuchu konfliktu minęło zbyt mało czasu, by mieć twarde dane, ale ogólny trend jest optymistyczny. W dłuższej perspektywie rezerwacji od gości z tamtego kierunku przybywa.
– Spływają sygnały od przedsiębiorców, którzy obsługują głównie turystów arabskich. Na rynku podhalańskim są podmioty, w których 80–90 proc. letnich gości pochodzi z tego kierunku. Oni faktycznie sygnalizują obawy o dalszy rozwój sytuacji. Na razie jednak nie odnotowujemy mierzalnych spadków rezerwacji i spokojnie przyglądamy się sytuacji – zaznaczył przedstawiciel Izby.
Na razie jednak Tatrzańska Izba Gospodarcza nie odnotowuje mierzalnych spadków rezerwacji i uspokaja, że turyści z krajów arabskich nie odwołują masowo przyjazdów. Branża pamięta też poprzednie kryzysy geopolityczne. Zazwyczaj po gwałtownym, ale krótkim zamieszaniu, sytuacja w ruchu lotniczym i turystyce wracała do normy, nie powodując długotrwałych problemów.
Polecany artykuł: