- PiS ostrzega przed kryzysem paliwowym i wzrostem cen na stacjach, wskazując na napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie.
- ORLEN stanowczo zaprzecza doniesieniom PiS, nazywając je "fake newsami" i oskarżając o populizm.
- Konflikt dotyczy potencjalnego wzrostu cen ropy naftowej i jego wpływu na polski rynek paliw.
- Wypowiedzi pojawiły się na platformie X, a ORLEN przypomniał o "kryzysie paliwowym" z 2023 roku.
Kryzys paliwowy w Polsce? ORLEN mówi o fake newsach
Zawirowania na rynkach paliw uderzą w Polskę? Wielkie zamieszanie wybuchło wokół cen paliw na polskich stacjach. Prawo i Sprawiedliwość straszy nadchodzącym kryzysem paliwowym. Biuro prasowe grupy ORLEN stanowczo odniosło się do tego komunikatu, nazywając go fake newsem.
Afera wybuchła po tym, jak w poniedziałek o godz. 10.30 (2 marca) na oficjalnym PiS profilu na platformie X pojawił się post. – Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest napięta. Jeśli ceny ropy wystrzelą, zapłacimy za to wszyscy przy dystrybutorach. Czy jesteśmy na to przygotowani? Rząd musi działać teraz! – czytamy.
Godzinę później na post odpowiedziało biuro prasowe ORLEN. – STOP FAKE NEWS! Jedyny kryzys paliwowy w Polsce, to ten wywołany przez Daniela Obajtka przed wyborami w 2023 roku. Apelujemy o elementarną odpowiedzialność za państwo i powstrzymanie się od populizmu i dezinformacji – napisali przedstawiciele paliwowego giganta.
Polecany artykuł:
ORLEN: Dostawy paliw do Polski są bezpieczne
ORLEN, poproszony przez nas o komentarz, przedstawił swoje stanowisko. Koncern zapewnia, że na bieżąco analizuje sytuację na Bliskim Wschodzie, ale na ten moment nie widzi żadnych zagrożeń dla polskiego rynku.
„ORLEN nie sprowadzał i nie sprowadza ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz” – czytamy w oświadczeniu przesłanym naszej redakcji. To właśnie ten szlak morski jest obecnie wskazywany jako potencjalnie najbardziej zagrożony w związku z konfliktem.
Spółka podkreśla, że od lat stawia na dywersyfikację, czyli sprowadzanie ropy z wielu różnych miejsc na świecie. Surowiec do polskich rafinerii płynie m.in. z basenu Morza Śródziemnego, Afryki, Skandynawii czy obu Ameryk. Dodatkowo koncern ma podpisane długoterminowe umowy z gigantami takimi jak saudyjskie Aramco czy norweski Equinor. Przedstawiciele spółki zapewniają, że dzięki takiej strategii kryzys paliwowy w Polsce jest mało prawdopodobny, nawet w przypadku zakłóceń na pojedynczych szlakach transportowych.
„ORLEN jest przygotowany na różne scenariusze rozwoju sytuacji międzynarodowej, w tym ewentualne zmiany kierunków dostaw surowców. Obecnie nie przewidujemy przerw, przestojów ani spadków produkcji paliw w rafineriach Grupy ORLEN” – uspokaja Dział Prasowy ORLEN S.A.
Niedawno na łamach "SE" opublikowaliśmy wywiad z głównym ekonomistą spółki. Dr Adam Czyżewski zapewniał, że kryzys w Zatoce Perskiej nie odbije się na dramatycznym wzroście cen paliw w Polsce. Więcej znajdziesz TUTAJ.