- Rząd opóźnia wprowadzenie pełnej regulacji rynku e-papierosów, skupiając się na projekcie UD308, który obejmuje zaledwie 1 proc. rynku.
- Planowana akcyza w wysokości 40 zł na wkłady do e-papierosów zostanie wprowadzona jedynie dla wąskiego segmentu rynku, pozwalając większości firm na dalsze omijanie podatku.
- Firmy takie jak Evapify i Aroma King zyskują na obecnej luce akcyzowej, wprowadzając nowe produkty, które nie podlegają opodatkowaniu.
- Rządowe Centrum Legislacji krytykuje przyspieszony tryb wprowadzania zmian i zbyt krótkie vacatio legis, wskazując na konieczność dłuższego czasu na dostosowanie się przedsiębiorców.
Fiskus planuje wprowadzenie 40-złotowej akcyzy na każdy rodzaj wkładu do e-papierosów. Takie rozwiązanie objęłoby w praktyce 100 proc. rynku i zlikwidowało istniejącą lukę podatkową. Projekt UD363 przewiduje właśnie tak szeroką regulację, obejmującą wszystkie typy zbiorników i wkładów.
Zamiast tego Ministerstwo Finansów proceduje jednak w trybie przyspieszonym projekt UD308. Przewiduje on identyczną, 40-złotową opłatę, ale wyłącznie dla wkładów do e-papierosów indukcyjnych. Ten segment stanowi zaledwie około 1 proc. rynku i jest produkowany tylko przez jedną firmę Philip Morris. W praktyce oznacza to, że zdecydowana większość rynku pozostanie poza nową regulacją.
Kto zyskuje na wolnych pracach nad uszczelnieniem rynku e-papierosów?
Różnice między projektami są zasadnicze. UD308 to punktowa „łatka” obejmująca wąski wycinek rynku, natomiast UD363 zawiera rozwiązania systemowe i wchłania przepisy ze wspomnianego węższego projektu. Mimo to rząd koncentruje się na ograniczonej regulacji, odkładając pełne uszczelnienie systemu na później. Resort finansów zapowiada, że szeroką reformą zajmie się dopiero w drugim kwartale roku.
Na przeciągających się pracach korzystają najwięksi gracze rynku. Liderzy sprzedaży e-papierosów w Polsce, firmy Evapify i Aroma King wprowadzają właśnie nowe produkty, które nie będą objęte 40-złotową akcyzą nawet po wejściu w życie projektu UD308. Oznacza to utrzymanie przewagi konkurencyjnej i dalsze funkcjonowanie luki podatkowej.
Choć formalnie 40-złotowa akcyza obejmuje także e-papierosy działające w oparciu o zbiornik z płynem i grzałkę, w praktyce podatek ten często pozostaje martwy. Firmy te wypracowały bowiem sposoby, by go ominąć. Pierwszym z nich jest sprzedaż urządzeń „na części”, czyli zamiast gotowego e-papierosa klient kupuje osobno baterię, element grzewczy oraz zbiornik z płynem pozbawiony grzałki. Ponieważ przepisy opodatkowują kompletne urządzenia lub zestawy, żadna z pojedynczych części nie podlega 40-złotowej opłacie. Drugą metodą są e-papierosy z możliwością wielokrotnego napełniania zbiornika. W takim przypadku akcyza od urządzenia płacona jest tylko raz, a później użytkownik może uzupełniać płyn wielokrotnie, ponosząc jedynie znacznie niższą opłatę liczona od mililitra liquidu. W efekcie realne obciążenie podatkowe pozostaje niewielkie, a system łatwy do obejścia.
W praktyce pełne wejście w życie regulacji z projektu UD363 mogłoby wyrównać warunki działania dla wszystkich firm i znacząco zwiększyć wpływy do budżetu. Brak decyzji w tej sprawie oznacza jednak, że akcyzowa „dziura” na rynku e-papierosów może utrzymać się nawet do 2027 roku.
Powstaje pytanie, dlaczego fiskus, mając gotowe narzędzie do uszczelnienia systemu, odkłada jego zastosowanie. Na razie pewne jest jedno: im dłużej potrwa legislacyjny impas, tym większe straty poniesie budżet państwa, a największe firmy z branży będą mogły spokojnie umacniać swoją pozycję.
Polecany artykuł:
UD308 skrytykowane przez Rządowe Centrum Legislacji
Krytyczne stanowisko wobec tempa wprowadzania przepisów zajęło Rządowe Centrum Legislacji. W opinii skierowanej do Stałego Komitetu Rady Ministrów wskazano, że zaproponowane przez resort wyjątkowo krótkie, 14-dniowe vacatio legis jest niewystarczające, zwłaszcza gdy nowe regulacje zwiększają obowiązki po stronie przedsiębiorców. Zdaniem RCL tego typu zmiany powinny wchodzić w życie nie wcześniej niż po sześciu miesiącach od ogłoszenia ustawy, aby firmy miały realny czas na dostosowanie się do nowych wymogów. Centrum podkreśliło również, że projekt nie ogranicza się wyłącznie do kwestii podatkowych, lecz ingeruje także w zasady prowadzenia działalności gospodarczej, m.in. w procedury uzyskiwania lub zmiany zezwoleń akcyzowych oraz aktualizacji danych rejestrowych. To dodatkowo wzmacnia argument, że termin wejścia w życie przepisów powinien być odpowiednio dłuższy. Skala kontrowersji wokół projektu widoczna była także podczas konsultacji publicznych, w trakcie których zgłoszono łącznie, w większości krytycznych, niemal 700 uwag.