- Wygrana emerytowanego górnika z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych po 18 latach sporu.
- Otrzymanie 18 tys. zł wyrównania i trwale wyższej emerytury.
- Problem zaniżonych świadczeń dotyczy nawet 200 tys. seniorów.
- Nowy projekt rządu Donalda Tuska zakłada przeliczenie, ale bez wyrównań za przeszłość.
- Kluczowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie jest automatycznie stosowany przez ZUS.
Pan Andrzej, emerytowany górnik z Jaworzna, przez blisko 18 lat walczył z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych o sprawiedliwość. Jego historia, opisana przez Business Insider, to opowieść o uporze, który w końcu przyniósł efekt. Mężczyzna, który przez 25 lat pracował na Węgrzech, w tym samym zawodzie, w 2007 roku zaczął ubiegać się o emeryturę górniczą w Polsce. Okazało się jednak, że przez kontrowersyjne przepisy jego świadczenie zostało znacznie zaniżone.
Sprawa trafiła do sądu. Wiosną 2025 roku sąd pierwszej instancji przyznał mu rację, a wyrok utrzymał sąd apelacyjny. Po wygranej w sądzie Zakład Ubezpieczeń Społecznych musiał wypłacić mu jednorazowe wyrównanie w wysokości 18 tys. zł, a także znacznie podwyższyć bieżącą emeryturę. Po waloryzacjach jego świadczenie przekroczyło 3 tys. zł brutto, podczas gdy ZUS początkowo wyliczył mu zaledwie 1230 zł.
Miałem trochę szczęścia, bo wartość przedmiotu sporu była w moim przypadku na tyle niska, że ZUS nie mógł wnieść kasacji do Sądu Najwyższego. Decyzja była więc prawomocna
– wyjaśnił emeryt.
Dlaczego ZUS zaniżał emerytury? Chodzi o jeden przepis
Problem, z którym zmierzył się pan Andrzej, ma swoje źródło w nowelizacji przepisów z 2012 roku. Wprowadzono wtedy zasadę, zgodnie z którą łączna kwota wypłaconych wcześniej świadczeń (tzw. wcześniejszych emerytur) była odejmowana od zgromadzonego kapitału emerytalnego. W praktyce oznaczało to, że osoby przechodzące na docelową emeryturę dostawały trwale niższe pieniądze – w niektórych przypadkach nawet o 1000 zł miesięcznie.
Trybunał Konstytucyjny już w czerwcu 2024 roku uznał ten mechanizm za niezgodny z konstytucją, ale Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie stosuje się do wyroku, bo ten nie został opublikowany w Dzienniku Ustaw. W efekcie seniorzy, którzy chcą odzyskać swoje pieniądze, muszą działać na własną rękę. Składają wnioski o ponowne przeliczenie świadczenia, a gdy ZUS odmawia – co jest regułą – kierują sprawy do sądów.
Takich postępowań toczą się już setki i wiele z nich kończy się wygraną emerytów.
Kto jeszcze może mieć zaniżoną emeryturę? Problem dotyczy 200 tys. osób
Sprawa pana Andrzeja, choć dotyczy górnictwa, jest wierzchołkiem góry lodowej. W podobnej sytuacji znalazło się wielu Polaków, którzy na początku XXI wieku skorzystali z możliwości przejścia na wcześniejszą emeryturę. Problem dotyczy zwłaszcza nauczycieli objętych Kartą Nauczyciela, ale nie tylko. Najmocniej odczuwają to konkretne roczniki. Chodzi przede wszystkim o kobiety urodzone w latach 1949-1959 oraz mężczyzn z roczników 1949–1952 i 1954. To oni, przechodząc na emeryturę powszechną, odkryli, że ich świadczenia są znacznie niższe, niż się spodziewali.
Według szacunków, na które powołuje się Business Insider, problem zaniżonych emerytur może dotyczyć nawet 200 tysięcy osób. To ogromna grupa, która przez lata otrzymywała niższe pieniądze, niż powinna.
Rząd szykuje zmiany. Będzie przeliczenie emerytur, ale bez wyrównań
Sprawa od lat budzi ogromne emocje i jest problemem, z którym mierzą się kolejne rządy. Obecny gabinet również próbuje go rozwiązać. W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów powstał projekt ustawy, którego najnowsza wersja nosi datę 13 lipca 2026 roku. Ma on na celu systemowe uporządkowanie kwestii zaniżonych świadczeń.
Założenia projektu mogą jednak budzić mieszane uczucia. Rząd Donalda Tuska przygotował projekt ustawy, który ma systemowo rozwiązać problem, ale jego założenia mogą być rozczarowaniem – przewiduje on ponowne przeliczenie i podwyższenie świadczeń, ale nie obejmuje wypłaty wyrównań za minione lata. Oznacza to, że seniorzy, którzy zdecydują się poczekać na ustawę, dostaną wyższą emeryturę na przyszłość, ale nie odzyskają pieniędzy, które stracili przez ostatnie lata. Dla wielu osób jedyną drogą do pełnego zadośćuczynienia wciąż pozostaje indywidualna walka w sądzie.