Spis treści
Polacy zapłacą więcej za ogrzewanie? Wiceminister uspokaja
Czy tej zimy Polacy muszą szykować się na wyższe rachunki za ogrzewanie? Wiceminister energii Konrad Wojnarowski przekonuje, że na razie nie ma powodów do obaw.
Jednocześnie zapowiada ogromne zmiany w polskiej energetyce. Do 2040 r. ciepłownictwo ma przejść głęboką transformację. W planach są nowe źródła energii, magazyny, OZE i przede wszystkim atom.
Rachunki za ogrzewanie nie powinny wzrosnąć
Temat cen ogrzewania od miesięcy spędza sen z powiek wielu gospodarstwom domowym. Wiceminister energii Konrad Wojnarowski podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu został zapytany, czy Polacy powinni przygotować się na podwyżki w rozpoczynającym się sezonie grzewczym.
Odpowiedź jest uspokajająca.
– Nie wydaje się, aby realnie Polacy musieli przygotowywać się na podwyższenie rachunków – powiedział Wojnarowski w rozmowie z Mateuszem Kobyłką z Super Biznesu.
Zastrzegł jednak, że sytuacja na światowych rynkach pozostaje niestabilna. Wojna i konflikt na Bliskim Wschodzie mogą wpływać na ceny surowców oraz bezpieczeństwo energetyczne.
Rząd przekonuje, że jednym z zabezpieczeń są zapasy gazu. Według wiceministra polskie magazyny są obecnie wypełnione w ponad 90 proc.
Ciepłownictwo czeka wielka rewolucja
Ministerstwo Energii pracuje nad strategią transformacji ciepłownictwa do 2040 r. Ma to być pierwszy tak kompleksowy dokument dotyczący przyszłości tego sektora.
Plan zakłada inwestycje w odnawialne źródła energii, magazyny energii i magazyny ciepła. Ważną rolę ma odgrywać również ciepło odpadowe.
Ale najważniejsza zmiana ma nadejść wraz z rozwojem energetyki jądrowej.
– Od węgla do atomu. Tak sobie założyliśmy – mówił Wojnarowski.
Pierwszy reaktor jądrowy w Choczewie ma rozpocząć pracę w 2036 r. W dalszej perspektywie rząd zakłada także kolejne reaktory oraz rozwój mniejszych jednostek SMR.
To będzie kosztować fortunę
Transformacja polskiego ciepłownictwa nie będzie jednak tania. Wiceminister przyznał, że cały proces może pochłonąć nawet kilkaset miliardów złotych.
Na początek ma zostać uruchomiony Fundusz Transformacji Ciepłownictwa. Do dyspozycji będzie około 3 mld zł na nowe technologie i źródła ciepła.
– Trzy miliardy złotych w horyzoncie czasowym roku 2040 to oczywiście niedużo, jeśli chodzi o transformację ciepłownictwa – przyznał Wojnarowski.
Zdaniem rządu pieniądze będą musiały pochodzić zarówno z dotacji, jak i instrumentów zwrotnych.
Węgiel jeszcze zostanie
Choć kierunek zmian jest jasny, rząd nie zamierza z dnia na dzień odcinać Polski od węgla. Wojnarowski podkreśla, że w obecnej sytuacji geopolitycznej nie można rezygnować z żadnego źródła energii, które zapewnia bezpieczeństwo systemu.
– Dzisiaj nie możemy się obrażać na żadne źródło energii – mówił.
Węgiel nadal ma być ważnym elementem systemu, podobnie jak gaz. Jednocześnie jego znaczenie ma stopniowo maleć wraz z rozwojem OZE i energetyki jądrowej.
Wiceminister podkreślał przy tym, że transformacja musi być „sprawiedliwa i odpowiedzialna”. Dotyczy to przede wszystkim regionów, których gospodarka jest mocno związana z wydobyciem węgla.
Rząd nie chce ETS-2
Wojnarowski mocno krytykował również unijną politykę klimatyczną. Jego zdaniem Polska powinna dążyć do reformy systemu ETS-1, m.in. poprzez zwiększenie liczby darmowych uprawnień.
Jeszcze ostrzej wypowiadał się o ETS-2.
– Na ETS-2 w ogóle nie jesteśmy gotowi – stwierdził.
Jego zdaniem wprowadzenie nowych obciążeń mogłoby mocno uderzyć w polskie firmy i przemysł. Wiceminister ostrzegał, że część przedsiębiorstw mogłaby nie poradzić sobie z dodatkowymi kosztami.
Cyberatak nie wyłączy nam prądu?
Podczas rozmowy padło również pytanie o bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej. Polska energetyka jest coraz bardziej cyfrowa, a to oznacza również większe ryzyko cyberataków.
Wojnarowski przekonuje jednak, że system jest odpowiednio zabezpieczony.
Jak mówił, zdarzają się incydenty, ale największe spółki energetyczne nie zgłaszają obecnie problemów, które mogłyby doprowadzić do poważnych przerw w dostawach prądu czy ciepła.
Mocne słowa o prezydenckich wetach
Na koniec rozmowy wiceminister odniósł się do kwestii ustaw dotyczących energetyki. Według niego część rozwiązań przygotowywanych przez resort nie może wejść w życie z powodu decyzji prezydenta.
Wojnarowski przekonywał, że projekty nie są pomysłami pojedynczych ministrów, lecz efektem pracy urzędników i ekspertów oraz odpowiedzią na problemy zgłaszane przez sektor energetyczny. Padły bardzo mocne słowa.
– Weta prezydenckie kosztowały nas już kilka miliardów złotych – stwierdził wiceminister.
Jak dodał, pieniądze nie są jednak jedyną rzeczą, którą Polska może przez to stracić. Jego zdaniem opóźnienia legislacyjne mogą również odbijać się na bezpieczeństwie energetycznym kraju.
Przed Polską więc ogromne wyzwanie. Z jednej strony trzeba zapewnić ludziom stabilne rachunki i bezpieczeństwo dostaw, z drugiej – przebudować system energetyczny. A rachunek za tę transformację może być liczony w setkach miliardów złotych.