- Wysokie ceny paliw to efekt wojen i sytuacji na świecie.
- Rządowa tarcza na paliwo została zablokowana przez prezydenta.
- Niemcy, rezygnując z atomu, popełnili błąd, na którym Polska musi się uczyć.
- Rząd Donalda Tuska przyspiesza prace nad energetyką jądrową, w tym małymi reaktorami (SMR).
Kierowcy z niepokojem patrzą na pylony stacji benzynowych, a końca podwyżek nie widać. Podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu minister energii Miłosz Motyka przyznał, że na szybkie obniżki nie ma co liczyć. Jak wyjaśnił w rozmowie z dziennikarzem Hubertem Biskupskim, głównym powodem jest niestabilna sytuacja na świecie, a zwłaszcza konflikt na Bliskim Wschodzie. To on winduje ceny ropy i gotowych paliw. – Cena diesla osiągnęła najwyższy poziom w historii – zaznaczył minister.
Rząd miał plan, by ulżyć Polakom. Chodzi o pakiet CPN, czyli tarczę, która miała obniżyć VAT i akcyzę oraz wprowadzić ceny maksymalne na stacjach. Koszt? Blisko 5 miliardów złotych, które miały pochodzić z podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Ustawa trafiła jednak do kosza. Według Motyki stało się tak, ponieważ prezydent skierował ją do – jak to określił – niefunkcjonującego Trybunału, stając po stronie wielkich firm.
Niestety prezydent stanął w tej sprawie 1:1 po stronie koncernów wbrew interesowi obywatela
– stwierdził gorzko Miłosz Motyka. Dodał, że poprzednia odsłona pakietu osłonowego kosztowała budżet ponad 5 mld zł, ale skutecznie hamowała inflację. Dziś, przy ogromnych wydatkach na obronność i transformację energetyczną, państwa nie stać na takie ruchy bez zapewnienia finansowania.
Niemiecka polityka energetyczna to bankructwo. Jaki jest polski plan?
Wysokie ceny energii to problem całej Europy, a wyniki wyborów w niemieckiej Saksonii-Anhalt, gdzie wygrała skrajnie prawicowa AfD, pokazują rosnący sprzeciw wobec Zielonego Ładu. Minister Motyka nie ma wątpliwości, że polityka energetyczna naszych zachodnich sąsiadów zbankrutowała. Jego zdaniem, opieranie bezpieczeństwa na tanim gazie z Rosji i jednoczesna rezygnacja z atomu były fatalnymi błędami.
Niemcy, im szybciej by podjęli decyzję o powrocie do atomu, tym lepiej
– ocenił minister. Według niego transformacja energetyczna musi oznaczać niższe ceny i nowe miejsca pracy, a nie drożyznę. Dlatego rząd stawia na odnawialne źródła energii (OZE) nie z powodów ideologicznych, ale czysto ekonomicznych. Jak przekonywał Miłosz Motyka, fotowoltaika czy farmy wiatrowe to dziś po prostu sposób na obniżenie rachunków i wzmocnienie suwerenności energetycznej kraju. Ostrzegł jednocześnie, że narracja Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji, które straszą Polaków Zielonym Ładem, jest niebezpieczna i może prowadzić do osłabienia naszych sojuszy w Europie.
Co dalej z energetyką jądrową w Polsce? Czas na małe reaktory
Kluczowym elementem polskiej transformacji ma być atom. Minister odniósł się do przyszłości małych reaktorów jądrowych (SMR), wokół których narosło sporo kontrowersji, głównie z powodu sporu właścicielskiego między Orlenem a Syntosem. Zapewnił, że wcześniejsze wątpliwości Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zostały już wyjaśnione.
Co więcej, w Departamencie Energii podpisano już umowę na polski projekt reaktora. Minister energii Miłosz Motyka podkreślił, że szybkie uporządkowanie spraw między Orlenem a Syntosem jest kluczowe, aby energetyka jądrowa w Polsce mogła ruszyć z miejsca. Jednocześnie zdementował medialne doniesienia, jakoby Orlen miał zostać zastąpiony w projekcie przez inny podmiot. Wygląda na to, że mimo zawirowań, rząd jest zdeterminowany, by postawić na atom jako stabilne i czyste źródło energii na dziesięciolecia.