Fatalne wyniki kontroli olejów. Co naprawdę jest w butelkach?

Najnowsze wyniki kontroli olejów roślinnych są alarmujące. Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) wykryła nieprawidłowości w niemal co drugiej firmie. Chodzi m.in. o inny skład niż na etykiecie i sprzedaż przeterminowanych produktów.

Plastikowe butelki z żółtym olejem roślinnym stoją na półce sklepowej. O wynikach kontroli przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Getty Images Ten olej to nr 3 na stołach Polaków. Podgrzany zmienia się w rakotwórczą truciznę
  • Kontrola w 88 firmach wykazała problemy w niemal co drugiej.
  • Wiele olejów miało zupełnie inny skład kwasów tłuszczowych, niż deklarowano na etykiecie.
  • Część olejów sprzedawanych jako "tłoczone na zimno" nosiła ślady obróbki w wysokiej temperaturze.
  • Na półkach znaleziono przeterminowane produkty i oleje z fałszywą informacją o kraju pochodzenia.

Olej roślinny to produkt, który znajdziemy w niemal każdej polskiej kuchni. Używamy go do smażenia, sałatek czy pieczenia. Okazuje się jednak, że to, co widzimy na etykiecie, nie zawsze zgadza się z zawartością butelki. Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) wzięła pod lupę oleje roślinne, a wyniki kontroli pokazują, że producenci i sklepy mają sporo na sumieniu.

Kontrolerzy sprawdzili łącznie 88 podmiotów – zarówno producentów, jak i sklepy, w których kupujemy na co dzień. Wnioski są fatalne. Nieprawidłowości stwierdzono w ponad 44 proc. z nich. Choć smak i zapach większości olejów nie budziły zastrzeżeń, to problemy zaczęły się, gdy próbki trafiły do laboratorium.

"Tłoczony na zimno" tylko z nazwy. Jak producenci nas oszukują?

Największe rozczarowanie czekało na tych, którzy świadomie wybierają droższe oleje, licząc na ich prozdrowotne właściwości. Badania laboratoryjne wykazały, że w przypadku aż 18,5 proc. sprawdzonych partii skład był inny, niż deklarował producent. Dotyczyło to głównie zawartości kwasów tłuszczowych – jednonienasyconych, wielonienasyconych i nasyconych. Mówiąc prościej: kupowaliśmy produkt, który miał mieć określone właściwości, a w rzeczywistości dostawaliśmy coś zupełnie innego. W przypadku kilku partii badania wykazały nawet zawyżoną lub zaniżoną zawartość kluczowych kwasów tłuszczowych omega-3, omega-6 i omega-9.

To jednak nie wszystko. Prawdziwym oszustwem okazały się niektóre oleje sprzedawane jako "tłoczone na zimno". To określenie gwarantuje, że produkt zachował maksimum wartości odżywczych, ponieważ nie był poddawany działaniu wysokiej temperatury. Tymczasem w trzech partiach takich olejów inspektorzy znaleźli stigmastadieny – związki, które powstają właśnie podczas obróbki w wysokich temperaturach. Oznacza to, że klienci płacili więcej za produkt premium, który w rzeczywistości nim nie był.

Długa lista grzechów na etykietach. Od fałszywego pochodzenia po przeterminowany towar

Problemy ze składem to jedno, ale kontrola obnażyła też ogromną skalę nieprawidłowości w samym oznakowaniu produktów. Stwierdzono je w przypadku ponad 36 proc. partii olejów. Lista zarzutów jest naprawdę długa i pokazuje, jak łatwo można wprowadzić klienta w błąd.

Do najczęstszych błędów należały:

  • Używanie pustych haseł marketingowych, np. "100 proc. naturalny" na olejach tłoczonych na zimno, podczas gdy wszystkie podobne produkty z definicji mają takie właściwości.
  • Brak kluczowych informacji, np. o tym, czy olej jest "rafinowany" czy "tłoczony na zimno", co uniemożliwia świadomy wybór.
  • Błędne informacje o zawartości kwasów tłuszczowych, co potwierdziły badania laboratoryjne.
  • Brak ostrzeżenia przy oleju lnianym, że należy go używać wyłącznie na zimno.

Jednak na tym nie koniec. Do najpoważniejszych zarzutów należy podawanie nieprawdziwych informacji o pochodzeniu produktu i oferowanie go klientom po upływie daty minimalnej trwałości. W praktyce oznacza to, że mogliśmy kupić olej z przekonaniem, że wspieramy polskiego rolnika, a w rzeczywistości surowiec pochodził z innego kraju. Z kolei sprzedaż przeterminowanego towaru to już bezpośrednie narażanie jakości i bezpieczeństwa żywności.

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych zapowiedziała, że w związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami wobec firm zostały zastosowane odpowiednie kary finansowe i inne sankcje przewidziane w przepisach.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki