Bitcoinowcy żądają od KNF prawie 2,5 mln zł. Pierwszy taki proces w Polsce

Prawie 2,5 mln zł odszkodowania, dziesięciu świadków i wielki spór o to, czy nadzór finansowy przyczynił się do upadku giełdy kryptowalut. W poniedziałek rusza pierwszy w Polsce proces, w którym firma domaga się pieniędzy za wpis na listę ostrzeżeń KNF. BitMarket24 przekonuje, że właśnie ten wpis odciął ją od banku i doprowadził do zakończenia działalności. KNF odpiera zarzuty.

Złota moneta bitcoin na płycie głównej komputera. O procesie giełdy z KNF przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: materiały prasowe/ Materiały prasowe Złota moneta Bitcoin na płytce drukowanej, symbolizująca połączenie cyfrowych aktywów z technologią. Zdjęcie ilustruje temat dostępu do kryptowalut, o czym można przeczytać na Super Biznes.

2,5 miliona złotych na stole

BitMarket24 domaga się dokładnie blisko 2,5 mln zł. Spółka wyliczyła swoją stratę na podstawie prywatnej opinii finansowej. Wzięto w niej pod uwagę zarówno utratę wartości firmy, jak i zyski, które giełda – zdaniem jej właścicieli – mogłaby osiągnąć, gdyby nadal działała.

BitMarket24 to całkowicie martwy podmiot, który od czasu zwrotu środków klientom nie zarabia nic i ponosi jedynie minimalne koszty sprawozdawcze – mówi  adwokat Leszek Kieliszewski, pełnomocnik spółki dla money.pl.

UKNF przedstawia jednak zupełnie inną wersję. Nadzór uważa m.in., że spółka nie wykazała poniesionej szkody, ponieważ nadal istnieje i działa operacyjnie.

17 dni od spotkania do utraty konta

Historia sporu sięga stycznia 2019 roku. BitMarket24 działał już wtedy od blisko pięciu lat. W 2018 roku giełda zarobiła na prowizjach 956 tys. zł, a na początku 2019 roku miała ponad 23 tys. użytkowników.

Firma próbowała wtedy znaleźć sposób na legalne funkcjonowanie na rynku. Zarejestrowała spółkę w Wielkiej Brytanii, rozmawiała z operatorem płatności Dotpay i zgłosiła się do programu Innovation Hub prowadzonego przez UKNF.

11 stycznia 2019 roku przedstawiciele BitMarket24 spotkali się z urzędnikami nadzoru.

Pięć dni później UKNF zawiadomił prokuraturę. Nadzór podejrzewał, że giełda świadczyła usługi płatnicze bez wymaganego zezwolenia, ponieważ przechowywała pieniądze klientów na własnym rachunku. Z kolei 21 stycznia BitMarket24 trafił na listę ostrzeżeń publicznych KNF. A potem wydarzenia potoczyły się błyskawicznie.

A 28 stycznia Credit Agricole wypowiedział giełdzie rachunek firmowy. Bank powołał się na swój regulamin, zgodnie z którym mógł zakończyć współpracę z podmiotem znajdującym się na liście ostrzeżeń KNF.

Od spotkania z nadzorem do utraty rachunku minęło zaledwie 17 dni.

Bez konta bankowego giełda nie mogła normalnie przyjmować wpłat od klientów. Zarząd wezwał użytkowników do wypłacenia pieniędzy i wygasił działalność.

Prokuratura nie znalazła przestępstwa

Dla BitMarket24 bardzo ważne jest to, co wydarzyło się później.

Postępowanie wszczęte po zawiadomieniu UKNF trwało kilka lat. W maju 2022 roku prokuratura je umorzyła. W styczniu 2023 roku sąd utrzymał tę decyzję. Powodem był brak znamion czynu zabronionego.

Spółka uważa, że to jeden z najważniejszych argumentów w obecnym procesie. Jej zdaniem skoro śledztwo zakończyło się bez stwierdzenia przestępstwa, to nie było podstaw do działań, które miały doprowadzić do utraty banku.

Jest jednak druga strona. BitMarket24 nadal figuruje na liście ostrzeżeń KNF.

UKNF chce oddalenia pozwu. Nadzór twierdzi m.in., że roszczenie jest przedawnione, a wpis na listę był konsekwencją wykonania obowiązków związanych z zawiadomieniem prokuratury. Kwestionuje również związek między wpisem a zamknięciem giełdy.

Czy KNF wypychała kryptowaluty z Polski?

To właśnie ten wątek może okazać się najbardziej gorący.

BitMarket24 twierdzi, że jej przypadek nie był odosobniony. Spółka chce udowodnić, że w KNF istniała nieformalna polityka utrudniająca działalność firm kryptowalutowych.

Według powódki nadzór miał naciskać na banki i instytucje płatnicze, aby te ograniczały współpracę z branżą. KNF temu zaprzecza.

BitMarket24 nie przedstawia dokumentu, w którym taka polityka byłaby zapisana wprost. Dlatego chce odtworzyć sposób działania nadzoru na podstawie zeznań urzędników, bankowców oraz przedstawicieli operatorów płatności.

Jednym z przykładów, na który powołuje się spółka, jest historia kantoru kryptowalutowego Quark. Credit Agricole rok po wypowiedzeniu rachunku BitMarket24 zakończył również współpracę z tym podmiotem. W piśmie do klienta bank wskazywał na zalecenia KNF dotyczące rachunków firm zajmujących się obrotem kryptowalutami. KNF zaprzeczała jednak, że nakazywała bankom masowe wypowiadanie umów całej branży.

Były i obecny szef KNF przed sądem?

Na pierwszy termin wezwano dziesięciu świadków. Wśród nich jest Marek Chrzanowski, były przewodniczący KNF.

BitMarket24 chce, aby zeznawał na temat polityki nadzoru wobec rynku kryptowalut. Chrzanowski kierował Komisją do listopada 2018 roku, czyli w okresie, który spółka wskazuje jako ważny dla kształtowania podejścia KNF do branży.

Firma chce również przesłuchania obecnego przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, Jacka Jastrzębskiego. To właśnie za jego kadencji, w styczniu 2019 roku, UKNF zawiadomił prokuraturę w sprawie BitMarket24, a giełda trafiła na listę ostrzeżeń.

UKNF chce, aby sąd pominął zeznania obu przewodniczących.

Sąd ma odtworzyć cały łańcuch wydarzeń

Przed sądem mają pojawić się także pracownicy Credit Agricole. Mają mówić o powodach wypowiedzenia rachunku BitMarket24 oraz kontaktach banku z KNF.

Zeznawać mają również przedstawiciele operatorów płatności oraz pracownicy UKNF. Ci ostatni mają wyjaśniać m.in. kulisy spotkania z przedstawicielami giełdy, powody wpisania jej na listę ostrzeżeń oraz korespondencję urzędu z bankami i innymi firmami.

Wśród świadków znalazł się również autor prywatnej opinii finansowej, na podstawie której BitMarket24 wyliczyła swoje roszczenie.

Spółka chce w ten sposób pokazać sądowi cały ciąg zdarzeń: spotkanie z KNF, zawiadomienie prokuratury, wpis na listę ostrzeżeń, utratę rachunku bankowego i w końcu zakończenie działalności.

Czy uda się jej wykazać, że właśnie działania nadzoru doprowadziły do utraty biznesu? O tym zdecyduje sąd. Analitycy zaznaczają, że pierwszy taki proces w Polsce może mieć znaczenie nie tylko dla BitMarket24, ale także dla innych firm działających na rynku kryptowalut.

Ósma Runda | SAWICKI CHCE LISTY POLITYKÓW UMOCZONYCH W ZONDACRYPTO
QUIZ. Poniedziałkowy test z wiedzy ogólnej. Przeciętna w tym teście to zaledwie 6/10. Przebij to!
Pytanie 1 z 10
Drugim największym miastem w województwie opolskim (pod względem liczby mieszkańców) jest:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki