Spis treści
Licea zablokowane od samego rana
Protesty rozpoczęły się w poniedziałek już o godz. 7.00 rano. W liceum Turgot w centrum Paryża kilkunastu uczniów zablokowało wejście do budynku. Domagali się przede wszystkim poprawy warunków nauki.
To jednak tylko jeden z wielu protestów. W całej Francji częściowo albo całkowicie zawieszono zajęcia w około 400-500 liceach. To mniej więcej 10-15 proc. wszystkich placówek tego typu.
Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w regionie stołecznym Ile-de-France. Tam zamkniętych miało być ponad 160 szkół, czyli więcej niż jedna trzecia placówek.
Minister jedzie do protestujących
Skala buntu jest tak duża, że do jednej ze szkół w regionie paryskim ma przyjechać minister edukacji Edouard Geffray. Jak informuje Politico, byłaby to jego pierwsza wizyta w szkole w związku z obecnym kryzysem.
Rząd nie ukrywa przy tym, że najbardziej obawia się kolejnych dni protestów. Szczególne napięcie wywołuje zapowiadana na 6 października mobilizacja.
Francuskie MSW ma obawiać się przede wszystkim utrzymania porządku podczas demonstracji z udziałem nieletnich. Władze mają świadomość, że sytuacja może szybko wymknąć się spod kontroli.
„Czarny tydzień” i codzienne blokady
W mediach społecznościowych pojawiają się wezwania do zorganizowania „czarnego tygodnia”. Protestujący nawołują do kolejnych blokad liceów, a do akcji zamierzają dołączyć także związki zawodowe związane z oświatą.
Premier Sebastien Lecornu próbuje uspokoić sytuację. W niedzielę wieczorem wysłał do ministrów list z planem działania na najbliższe dni. Zażądał m.in., aby tam, gdzie jest to możliwe, lekcje zostały wznowione.
Jednocześnie rząd ma częściowo odpowiedzieć na żądania uczniów.
Uczniowie skarżą się na fatalne warunki
Protesty rozpoczęły się w drugiej połowie września w regionie paryskim. Początkowo chodziło przede wszystkim o problemy, z którymi uczniowie spotykają się na co dzień.
Domagają się większego finansowania szkół i poprawy ich stanu technicznego. Narzekają także na przepełnione klasy oraz przeciążonych nauczycieli.
Problem szczególnie mocno dotyka placówek w biedniejszych dzielnicach, gdzie uczniowie wskazują na ogromne różnice w warunkach nauki w porównaniu z innymi szkołami.
Tysiące osób zatrzymanych i setki rannych
W ostatnim tygodniu protesty przybrały jednak znacznie ostrzejszy ton. Doszło do aktów przemocy, podpaleń i starć z policją.
Bilans jest poważny. Zatrzymano już około 5 tys. osób, a w 24 placówkach doszło do podpaleń lub poważnych zniszczeń.
Rannych zostało 170 uczniów. Jeszcze większe straty odnotowano po stronie służb – poszkodowanych zostało około 600 policjantów i żandarmów.
Lewica staje po stronie młodzieży
Żądania licealistów popierają politycy francuskiej lewicy. Manuel Bompard z Francji Nieujarzmionej potępił akty przemocy, ale jednocześnie zarzucił władzom, że skupiają się przede wszystkim na zamieszkach, zamiast rozwiązywać problemy uczniów.
Szef Francuskiej Partii Komunistycznej Fabien Roussel zaapelował do nauczycieli i aktywistów o wsparcie młodzieży.
Z kolei lider Partii Socjalistycznej Olivier Faure stwierdził, że gdyby był prezydentem Francji, zaprosiłby protestujących licealistów do Pałacu Elizejskiego.
Francja stoi więc przed poważnym wyzwaniem. Protest, który zaczął się od problemów szkół, przerodził się w ogólnokrajowy kryzys. A zapowiadana na 6 października mobilizacja może przynieść kolejną falę starć.