Konkretny problem: urzędniczenie i słabość finansowa
Głównym zarzutem prof. Hausnera jest postępujące "urzędniczenie" samorządów. Zamiast być prawdziwym "samo-rządem", czyli oddolną reprezentacją mieszkańców, stają się one kolejnym szczeblem administracji państwowej. To prowadzi do konkretnych, negatywnych konsekwencji:
- oddalenie od obywateli. Urzędy skupiają się na procedurach, a nie na realnym rozwiązywaniu problemów i organizowaniu życia lokalnej społeczności.
- utrata niezależności. Aż 2479 gmin walczy o te same pieniądze. Samorządy stają się coraz bardziej zależne od centralnych dotacji i subwencji, co ogranicza ich samodzielność finansową i możliwość decydowania o własnych sprawach.
Osiem dysfunkcji, które paraliżują gminy
W głośnym "Raporcie o stanie samorządności terytorialnej w Polsce" prof. Hausner wraz z zespołem ekspertów wskazał osiem konkretnych dysfunkcji, które niszczą system od środka. Cztery z nich są kluczowe.
- Dysfunkcja etatystyczna. To postępujące upaństwowienie samorządu. W praktyce oznacza to, że Twoja gmina wykonuje coraz więcej zadań narzuconych przez rząd, zamiast realizować własne inicjatywy.
- Dysfunkcja autokratyczna. Polega na niebezpiecznej nierównowadze sił. Wójt, burmistrz lub prezydent zyskuje dominującą pozycję kosztem rady gminy. To sprawia, że radni, czyli Twoi bezpośredni przedstawiciele, mają coraz mniejszy wpływ na kluczowe decyzje.
- Dysfunkcja biurokratyczna. To po prostu administracyjna niesprawność, która utrudnia załatwianie spraw i spowalnia rozwój.
- Dysfunkcja finansowa. Jest to stopniowe ograniczanie samodzielności finansowej. Prof. Hausner wprost stwierdza, że "władztwo finansowe samorządów nigdy w Polsce nie było, jakie być powinno".
Dlaczego mapa Polski musi się zmienić?
Utrzymanie obecnej siatki 2479 gmin jest, zdaniem profesora, "nierealne". Powód jest prosty i brutalny: demografia. Polska się wyludnia, a obecny podział administracyjny kompletnie nie przystaje do tej rzeczywistości. Utrzymywanie rozbudowanej administracji w gminach, z których ubywa mieszkańców, jest nieefektywne i zbyt kosztowne. Dlatego, jak twierdzi ekspert, musimy zacząć myśleć o nowej mapie gmin i powiatów.
Skąd wzięło się aż tyle gmin w Polsce?
Obecny trójstopniowy podział administracyjny na województwa, powiaty i gminy to spadek po wielkiej reformie, która weszła w życie 1 stycznia 1999 roku. Zastąpiła ona dwustopniowy system z 49 małymi województwami, który funkcjonował od 1975 roku. Celem reformy z 1999 roku była budowa prawdziwej samorządności i usprawnienie działania władz w terenie. Jednak po ponad ćwierć wieku, w obliczu drastycznych zmian demograficznych i gospodarczych, struktura ta, zdaniem prof. Hausnera, przestała pasować do dzisiejszej rzeczywistości.
Konkretny plan ratunkowy: trzeci etap reformy
Profesor Hausner nie tylko diagnozuje, ale i proponuje konkretne rozwiązania. Jego zdaniem Polska potrzebuje trzeciego etapu reformy samorządowej. Gdzie powinien się on zacząć? Ekspert wskazuje konkretne miejsce: Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego. To tam, przy jednym stole, ministrowie i samorządowcy powinni rozpocząć prace nad uzdrowieniem systemu. Kluczowa musi być gruntowna korekta finansów, w tym naprawa wadliwego mechanizmu "janosikowego", którego słabości wytknął nawet Trybunał Konstytucyjny.