- Niska cena za metr kwadratowy mieszkania (poniżej 6-7 tys. zł) często ukrywa wysokie koszty remontu lub inne mankamenty, jak duży metraż, zła lokalizacja czy brak udogodnień
- Przykłady z Poznania i Szczecina pokazują, że pozornie atrakcyjne oferty za 5200-7000 zł/mkw. wymagały gruntownego remontu instalacji lub całego lokalu
- Tanie mieszkania są atrakcyjne dla inwestorów i osób lubiących remontować, którzy widzą w nich potencjał do stworzenia spersonalizowanej przestrzeni w niższym budżecie
- Mimo że znalezienie "perełki" wymaga ostrożności i dokładnej kalkulacji, świadoma inwestycja w tanie mieszkanie z remontem może okazać się opłacalna.
Cena za metr kwadratowy to nie wszystko
Możliwość kupna mieszkania w dużym mieście za mniej niż 6 czy nawet 5 tysięcy złotych za metr kwadratowy brzmi jak spełnienie marzeń. Takie oferty rzeczywiście się pojawiają – w Szczecinie, Bydgoszczy, a nawet w Poznaniu czy Wrocławiu. Zanim jednak zaczniemy świętować, warto dokładnie sprawdzić, co kryje się za tak atrakcyjną propozycją. Prawda jest taka, że niska cena niemal zawsze ma swoje drugie dno.
– Cena bywa czynnikiem bardzo relatywnym. Zdarzają się mieszkania, gdzie cena wynosi kilka tysięcy złotych za metr kwadratowy, ale lokal ma np. 130 metrów kwadratowych albo jest w oficynie – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.
Jako przykład podaje dwie sytuacje. W Poznaniu mieszkanie o powierzchni 49 mkw. niedaleko centrum było oferowane w cenie 7000 zł/mkw. Okazja? Tylko do momentu, gdy okazało się, że instalacja elektryczna jest poprowadzona na zewnątrz ścian, a cały lokal nadaje się do generalnego remontu. Inny przypadek to Szczecin i mieszkanie przy ul. Jagiellońskiej za jedyne 5200 zł/mkw. Haczyk? Ponad 120 metrów powierzchni, trzecie piętro bez windy i również konieczność przeprowadzenia gruntownych prac.
Cena jest zawsze czynnikiem decydującym, ale czasem może być pułapką. Za 10 tysięcy złotych za metr możemy mieć mieszkanie na rynku wtórnym, podstawowo wyposażone i gotowe do zamieszkania, a za 6-7 tysięcy złotych co najwyżej lokal do generalnego remontu – wyjaśnia Mirosław Król. Niska cena za metr kwadratowy, która na pierwszy rzut oka wygląda na okazję, w rzeczywistości może oznaczać konieczność poniesienia ogromnych dodatkowych kosztów.
Na co uważać, szukając taniego mieszkania?
Jeśli niska cena przykuła naszą uwagę, musimy zachować szczególną czujność. Ekspert wskazuje na kilka najczęstszych powodów, dla których właściciele decydują się znacząco obniżyć wartość nieruchomości. Warto zwrócić uwagę przede wszystkim na:
- Stan techniczny – lokale wymagające gruntownego remontu kuchni, łazienki czy wymiany całej instalacji elektrycznej to najczęstszy przypadek.
- Duży metraż – mieszkania o powierzchni powyżej 120 mkw., często zlokalizowane w starych kamienicach, trudniej znajdują nabywców indywidualnych.
- Lokalizacja – cena spada, jeśli mieszkanie znajduje się w oficynie, na obrzeżach miasta lub w mniej atrakcyjnej okolicy.
- Piętro i udogodnienia – wysokie piętro w budynku bez windy skutecznie odstrasza wiele osób, zwłaszcza rodziny z dziećmi i seniorów.
- Mieszkanie „po babci” – lokale odziedziczone, które od lat nie były modernizowane, również trafiają na rynek w niższych cenach.
Mimo że na rynku wciąż można znaleźć tanie mieszkania, ich niska cena niemal zawsze wynika z konkretnych, często kosztownych mankamentów. Nie oznacza to jednak, że każda taka oferta jest z góry skazana na porażkę. – To, że nieruchomość jest tania, nie znaczy, że nie jest warta swojej ceny – zaznacza Mirosław Król.
Dla kogo mieszkanie do remontu to dobra opcja?
Wydawałoby się, że wizja kucia ścian i wymiany instalacji odstraszy każdego. Okazuje się jednak, że jest spora grupa osób aktywnie poszukująca właśnie takich nieruchomości. Kto najczęściej decyduje się na taki zakup?
Przede wszystkim są to inwestorzy i flipperzy, którzy zarabiają na remontowaniu i odsprzedawaniu lokali z zyskiem, choć ekspert przyznaje, że w ostatnim czasie takich transakcji jest mniej. Drugą grupą są osoby, które po prostu lubią i potrafią remontować.
– Ostatnio spotkałem się z panem, który wrócił właśnie z zagranicy i szukał mieszkania, które będzie mógł sam wyremontować. Nie przeszkadzała mu wizja np. kucia ścian – opowiada Mirosław Król. Dodaje jednak, że często widzi też drugą stronę medalu: – Czasem widzę ludzi, którzy są zainteresowani mieszkaniem, bo cena jest niska, ale przeraża ich np. konieczność remontu czy lokalizacja.
Okazuje się, że mieszkanie do remontu jest atrakcyjne dla coraz większej grupy kupujących, którzy nie boją się samodzielnej pracy lub mają sprawdzoną ekipę. To dla nich szansa na stworzenie przestrzeni idealnie dopasowanej do własnych potrzeb, często w niższym budżecie końcowym.
Czy na rynku trafiają się jeszcze „perełki”?
Podsumowując, polowanie na tanie mieszkanie przypomina trochę szukanie skarbów. Można trafić na prawdziwą „perełkę”, ale równie dobrze można wpaść w kosztowną pułapkę. Kluczem jest chłodna kalkulacja i świadomość potencjalnych wad.
- Czasami trafiają się perełki, które po remoncie są zdecydowanie więcej warte niż cena transakcyjna, ale czasem trzeba się nad inwestycją poważnie zastanowić – podsumowuje Mirosław Król. Transakcje tego typu eksperci określają jako „trudne” i „wymagające”. Jeśli jednak podejdziemy do nich z otwartą głową, dokładnie przeanalizujemy wszystkie „za” i „przeciw” oraz oszacujemy koszty ewentualnego remontu, taka inwestycja może okazać się nie tylko opłacalna, ale i bardzo satysfakcjonująca.
