- Globalne ceny ropy spadają, z Brent poniżej 99 USD za baryłkę, w obliczu doniesień o postępach w negocjacjach między USA a Iranem.
- USA widzi postępy w rozmowach z Iranem, pomimo nowych napięć, w tym wzajemnych ataków wojskowych i zmiennej retoryki prezydenta Trumpa.
- Kluczowa dla dostaw ropy cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta, poważnie ograniczając globalne dostawy, a jej pełne otwarcie może potrwać miesiące.
- Inwestorzy są optymistami co do porozumienia, lecz analitycy ostrzegają, że spadki cen ropy mogą być płytkie i tymczasowe, dopóki Ormuz nie zostanie w pełni otwarta.
Ceny ropy w dół. Rynek wierzy w przełom między USA a Iranem
Na giełdach paliw widać wyraźne ożywienie. W środę ceny ropy zanotowały spadki – baryłka amerykańskiej ropy West Texas Intermediate (WTI) na giełdzie w Nowym Jorku kosztowała 92,11 dolarów, co oznacza spadek o 1,90 proc. Z kolei europejska ropa Brent na giełdzie w Londynie staniała do 98,12 dolarów za baryłkę, czyli o 1,47 proc. Skąd ten optymizm inwestorów? Głównym powodem są doniesienia o postępach w negocjacjach pokojowych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. To właśnie nadzieja na zakończenie konfliktu napędza spadki cen.
Sytuacja jest jednak daleka od stabilnej. Jak zauważa dziennik „New York Times”, prezydent USA Donald Trump wysyła sprzeczne sygnały. Z jednej strony zapewnia o dyplomatycznym przełomie, a z drugiej grozi Iranowi agresją. Według gazety, jego deklaracje często rozmijają się ze stanem faktycznym.
Dlaczego cieśnina Ormuz jest tak ważna dla cen paliw?
Mimo że inwestorzy z optymizmem patrzą w przyszłość, kluczowy problem pozostaje nierozwiązany. Strategiczna dla światowego handlu ropą cieśnina Ormuz nadal jest technicznie zamknięta. To przez nią przepływa znacząca część surowca z Bliskiego Wschodu, a jej zablokowanie poważnie ograniczyło dostawy na globalne rynki. Analitycy podkreślają, że bez jej pełnego otwarcia nie ma mowy o trwałej obniżce cen paliw.
Pojawił się jednak sygnał, który mógł rozbudzić nadzieje rynku. We wtorek przez cieśninę zdołały przepłynąć dwa nieirańskie supertankowce załadowane ropą. To jednak kropla w morzu potrzeb i nie zmienia faktu, że sytuacja militarna w regionie wciąż jest napięta. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało o przeprowadzeniu ataków w samoobronie na południu Iranu. Jak oświadczył rzecznik CENTCOM kpt Tim Hawkins, celem były m.in. wyrzutnie rakietowe. W odpowiedzi Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ogłosił, że ostrzelał amerykańskie samoloty, które miały naruszyć irańską przestrzeń powietrzną.