- Sąd zdecyduje o liście żelaznym: Henryk Kania, oskarżony o udział w grupie przestępczej i wyłudzenia na 800 mln zł, może wrócić do Polski dzięki listowi żelaznemu, który zapewni mu wolność do końca procesu.
- Kania twierdzi, że jest niewinny: Biznesmen chce udowodnić, że za upadek jego firmy odpowiada "zmowa banku Citi Handlowy oraz Jeronimo Martins" i nieprawidłowości w postępowaniu upadłościowym.
- Prokuratura stawia poważne zarzuty: Kania jest podejrzany o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, pranie pieniędzy i wyłudzenia VAT, które doprowadziły do strat Skarbu Państwa i banków.
- Sprawa ciągnie się od lat: Kania przebywa poza Polską od 2019 roku, a jego powrót do kraju może być kluczowy dla wyjaśnienia przyczyn upadku Zakładów Mięsnych Henryk Kania S.A.
Co to jest list żelazny i czy Henryk Kania go dostanie?
Już 2 września Sąd Okręgowy w Katowicach rozpatrzy wniosek o wydanie listu żelaznego dla Henryka Kani. To kluczowy dokument, który gwarantuje osobie przebywającej za granicą, że po powrocie do kraju pozostanie na wolności aż do prawomocnego zakończenia postępowania karnego. Prawnicy biznesmena złożyli wniosek w tej sprawie w kwietniu tego roku, argumentując, że jego obecność jest niezbędna do wyjaśnienia kulis upadku Zakładów Mięsnych Henryk Kania S.A. Jeśli sąd przychyli się do wniosku, będzie to oznaczało przełom w trwającej od lat sprawie. Dzięki niemu przedsiębiorca mógłby wrócić do Polski i uczestniczyć w toczących się postępowaniach bez ryzyka natychmiastowego aresztowania.
Dlaczego Henryk Kania chce wrócić i kogo oskarża o upadek firmy?
Sam zainteresowany podkreśla, że chce aktywnie uczestniczyć w procesach sądowych, ale w roli świadka i oskarżyciela posiłkowego. Jego zdaniem pozwoli to rzucić nowe światło na prawdziwe przyczyny finansowej katastrofy jego firmy, która jeszcze w 2018 roku notowała ponad 60 mln zł zysku, by rok później ogłosić gigantyczną stratę sięgającą blisko 900 mln zł. Jak twierdzi Kania, cytowany w komunikacie prasowym: "- Wystąpiłem o list żelazny, ponieważ w obecnej sytuacji nie mogę uczestniczyć jako świadek i oskarżyciel posiłkowy w sprawach, których rozstrzygnięcie rzuciłoby nowe światło na przyczyny upadku Zakładów Mięsnych Henryk Kania S.A.". Biznesmen jest przekonany, że za upadkiem jego imperium stała zmowa banku Citi Handlowy oraz Jeronimo Martins, właściciela sieci Biedronka. Co więcej, Kania chce również udowodnić, że w trakcie postępowania upadłościowego dochodziło do nieprawidłowości, na których skorzystał jego ówczesny konkurent, firma Cedrob.
Jakie zarzuty prokuratura stawia byłemu "królowi mięsa"?
Obraz sytuacji przedstawiany przez organy ścigania jest diametralnie inny. Prokuratura uważa, że wyjazd biznesmena z Polski w 2019 roku był ucieczką przed wymiarem sprawiedliwości. Już w 2020 roku, po zatrzymaniu go w Argentynie, wszczęto procedurę ekstradycyjną. Zdaniem śledczych, Henryk Kania miał kierować zorganizowaną grupą przestępczą, która poprzez oszustwa podatkowe, pranie pieniędzy i wystawianie pustych faktur naraziła Skarb Państwa i inne podmioty na straty sięgające 800 mln zł. Zarzuty obejmują również wyprowadzanie z firmy pieniędzy, które miały posłużyć jej ratowaniu. Sam przedsiębiorca odpiera te oskarżenia, utrzymując, że jego wyjazd był legalny, a o przeprowadzce na Bahamy informował organy skarbowe jeszcze w 2018 roku. Decyzja sądu w sprawie listu żelaznego może zaważyć na dalszym biegu jednego z najgłośniejszych postępowań gospodarczych ostatnich lat.
