Ceny hurtowe paliw na 08.11.2026. Kto sprzedaje najtaniej?
Z uwagi na fakt, że data dzisiejsza jest nowsza niż ostatnie dostępne notowania rynkowe, w polskich bazach paliwowych nie odnotowaliśmy dziś nowych cenników. Operatorzy hurtowi utrzymują stawki z soboty lub piątku, co zapewnia chwilową stabilizację po fali ostatnich zniżek. Poniżej prezentujemy aktualnie obowiązujące ceny netto (w PLN/m³) głównych paliw:
- Orlen: Pb95 - 5296 zł, Pb98 - 5878 zł, ON - 6864 zł (ceny z 07.11)
- Aramco: Pb95 - 5295 zł, Pb98 - 5877 zł, ON - 6864 zł (ceny z 07.11)
- BP Europa: Pb95 - 5368 zł, Pb98 - 5992 zł, ON - 6954 zł (ceny z 06.11)
Bieżąca analiza ofert dowodzi, że najtańszą benzynę w hurcie oferuje dziś Aramco – zarówno w przypadku Pb95 (5295 zł/m³), jak i Pb98 (5877 zł/m³). Jeśli chodzi o olej napędowy, liderem obniżek są równolegle Aramco oraz PKN Orlen, posiadający ten sam poziom cenowy wynoszący 6864 zł/m³.
Dynamika zmian na rynku hurtowym. Kto podnosi, a kto obniża ceny paliw?
Brak dzisiejszych zmian i nowych cenników to klasyczny okres wyczekiwania i obserwacji rynku globalnego po emocjonującym tygodniu. Aby w pełni zrozumieć dzisiejszą stabilizację, warto spojrzeć na gwałtowny trend z dni poprzedzających. Przed wejściem w weekend, rynek hurtowy notował serię bardzo głębokich obniżek. Między 6 a 7 listopada PKN Orlen ściął ceny benzyny Pb95 o 72 zł/m³ (co daje ponad 7 groszy na litrze) oraz oleju napędowego o 90 zł/m³. Bardzo zbliżone kroki podjęło Aramco, korygując cennik Pb95 również o 72 zł/m³, a ON o 89 zł/m³. Analizując sytuację od 3 listopada, ceny benzyny w krajowych rafineriach runęły o ponad 300 złotych na metrze sześciennym. Dzisiejsza pauza daje chwilę oddechu przed tym, z czym rynek będzie musiał się zmierzyć na starcie kolejnego tygodnia.
Co to oznacza dla kierowców? Analiza rynku paliw
Głębokie spadki cen przed weekendem i obecna stabilizacja to wypadkowa bardzo dynamicznych zmian makroekonomicznych. Ropa Brent doświadczyła gwałtownej, blisko 12-procentowej korekty spadkowej w ciągu ostatniego tygodnia (cena baryłki spadła do 97,75 USD). To rynkowa reakcja na wyniki amerykańskich wyborów parlamentarnych, które rozbudziły optymizm wokół potencjalnego zażegnania sporu dyplomatycznego USA-Iran i powrotu irańskiej ropy na globalny rynek. Od początku roku zyski na ropie wynoszą jednak wciąż ponad 60%, a fizyczny deficyt surowca, niepewność wokół Cieśniny Ormuz oraz restrykcyjne limity OPEC+ (utrzymane na listopad) uniemożliwiają bardziej drastyczne przeceny.
Istotnym problemem dla krajowego rynku jest jednak sytuacja walutowa. Kurs USD/PLN wynosi obecnie 3,9441. Tracący na wartości złoty, który od początku roku osłabił się o niemal 10%, znacząco podnosi koszty importu surowca. Słaba polska waluta zadziałała jak amortyzator – w dużej mierze pochłonęła ewentualne zyski z przeceny na światowych giełdach naftowych. W efekcie presja kosztowa na polskie rafinerie wciąż pozostaje wysoka. Zmiany w hurcie standardowo potrzebują czasu, by przełożyć się na ceny przy dystrybutorach, gdzie marże detalistów również są napięte i zależą od zewnętrznych programów cen maksymalnych. Bez mocniejszej waluty i wygaszenia konfliktu na Bliskim Wschodzie o dalsze, odczuwalne obniżki będzie trudno.
Dzisiejsza stabilizacja w hurcie oznacza, że kierowcy nie powinni spodziewać się drastycznych zmian cen na pylonach w najbliższych dniach.
Treść stworzona przy użyciu AI.