Ceny hurtowe paliw na 26.06.2026. Kto sprzedaje najtaniej?
Koniec tygodnia przynosi bardzo dynamiczną, wzrostową sytuację na rynku hurtowym. Po serii nieznacznych wahań w poprzednich dniach, dzisiejsze cenniki jednoznacznie poszły w górę we wszystkich kluczowych rafineriach. Oto jak prezentują się aktualne ceny netto na dzień dzisiejszy (w PLN za metr sześcienny):
- Orlen: Pb95 - 5271 zł, Pb98 - 5901 zł, ON (eko) - 5414 zł
- Aramco: Pb95 - 5287 zł, Pb98 - 5916 zł, ON - 5419 zł
- BP Europa: Pb95 - 5271 zł, Pb98 - 5901 zł, ON - 5414 zł
Z powyższego zestawienia wynika, że pomimo powszechnych podwyżek najtańszą benzynę (zarówno Pb95, jak i Pb98) oraz najtańszy olej napędowy oferują obecnie ex aequo Orlen i BP Europa. Aramco ustawiło swoje taryfy o kilka do kilkunastu złotych wyżej niż bezpośrednia konkurencja na każdej m³ surowca.
Dynamika zmian na rynku hurtowym. Kto podnosi, a kto obniża ceny paliw?
Porównanie dzisiejszych stawek z wczorajszymi notowaniami nie pozostawia złudzeń – mamy do czynienia z ofensywą podwyżkową, która kontynuuje powolny trend pełznących wzrostów trwający od 24 czerwca. Najgłębszej podwyżki dokonało dziś Aramco, które podbiło cenę benzyny Pb95 o 68 zł/m³ (co oznacza blisko 6,8 grosza na litrze). Pb98 w tej rafinerii podrożało o 43 zł/m³, a diesel (ON) o 49 zł/m³.
Rynek zareagował jednak nadzwyczaj solidarnie. Zarówno Orlen, jak i BP Europa podniosły ceny benzyny Pb95 o 66 zł/m³ (ok. 6,6 grosza na litrze), w przypadku Pb98 podwyżka wyniosła 42 zł/m³, z kolei cena oleju napędowego skoczyła o 44 zł na każdym metrze sześciennym. Po względnie stabilnym środku tygodnia, dzisiejsze ruchy wyraźnie pokazują próbę ratowania marż przez producentów przed zbliżającym się weekendem.
Co to oznacza dla kierowców? Analiza rynku paliw
Obserwowane podwyżki mogą wydać się konsumentom abstrakcyjne w zestawieniu z doniesieniami ze światowych giełd. Obecna sytuacja na globalnym rynku ropy naftowej znajduje się pod potężną presją spadkową – notowania ropy Brent zanurkowały w okolice 74 USD za baryłkę, co daje ponad 20-procentowy spadek w ujęciu miesięcznym. To bezpośredni efekt porozumienia amerykańsko-irańskiego, odblokowania Cieśniny Ormuz oraz ubiegłotygodniowej decyzji OPEC+ o podniesieniu limitów wydobycia o 188 tys. baryłek dziennie od 1 lipca. Gdy dodamy do tego fakt, że Zjednoczone Emiraty Arabskie opuściły kartel, na horyzoncie zarysowała się gigantyczna nadpodaż surowca.
Dlaczego więc polskie rafinerie podnoszą stawki? Głównym hamulcem obniżek jest fatalna kondycja naszej waluty. Obserwujemy systematyczne osłabienie polskiego złotego względem amerykańskiego dolara, którego kurs przebił barierę 3,76 PLN, rosnąc o 3,6% w ciągu miesiąca. Twarde, jastrzębie stanowisko Fed i techniczna recesja w Niemczech napędzają ucieczkę kapitału do bezpiecznych Stanów Zjednoczonych. Efekt jest prosty: zakupy nawet tak bardzo potaniałej ropy na świecie są dla krajowych producentów wyjątkowo obciążające finansowo. Dodatkowo w przypadku oleju napędowego, ceny winduje deficyt mocy przerobowych w zachodniej Europie i rosnące stawki na rynku ARA. Cała branża żyje też już podwyższonym ryzykiem regulacyjnym związanym z planowanym na 1 lipca 2026 roku całkowitym wygaszeniem pakietów osłonowych (tarcz antyinflacyjnych).
Zmiany w hurcie standardowo przekładają się na puste kieszenie detalistów po kilku dniach opóźnienia. Dzisiejsze wyraźne i solidarne podwyżki w cennikach hurtowych oznaczają, że kierowcy powinni przygotować się na szybsze uszczuplenie portfela – w nadchodzącym tygodniu szanse na tańsze tankowanie oddalają się, a wręcz widnieje realne ryzyko wzrostu cen na stacyjnych pylonach.