Ceny hurtowe paliw na 26.10.2026. Kto sprzedaje najtaniej?
Początek tygodnia nie przyniósł aktualizacji w cennikach krajowych rafinerii. Wszyscy wiodący dostawcy utrzymali stawki obowiązujące od soboty, 24 października. Obserwujemy tym samym wyczekiwanie rynku i stabilizację po ostatnich, dynamicznych ruchach. Oto jak prezentują się bieżące, niezmienione ceny netto (w zł/m³, w temperaturze referencyjnej 15°C, zawierające akcyzę):
- Orlen: Pb95 – 5789 zł, Pb98 – 6427 zł, ON – 7271 zł
- Aramco: Pb95 – 5797 zł, Pb98 – 6434 zł, ON – 7279 zł
- BP Europa: Pb95 – 5789 zł, Pb98 – 6427 zł, ON – 7271 zł
Zestawienie najnowszych ofert wskazuje jasno, że najtańszą benzynę (zarówno Pb95, jak i Pb98) oraz najtańszy olej napędowy oferują obecnie ex aequo Orlen oraz BP Europa. Oferta hurtowa Aramco jest marginalnie droższa – dokładnie o 8 zł na każdym metrze sześciennym w przypadku wszystkich głównych gatunków paliw.
Dynamika zmian na rynku hurtowym. Kto podnosi, a kto obniża ceny paliw?
Dzisiejsza sesja charakteryzuje się brakiem jakichkolwiek zmian cennikowych u czołowych dostawców, co stanowi wyraźny okres wyczekiwania i obserwacji rynku globalnego. Sytuacja ta jest jednak mocno kontrastująca z dynamiką, jaką obserwowaliśmy w minionym tygodniu. Po serii obniżek na rynku benzyn (w Orlenie cena Pb95 spadła z 5904 zł we wtorek, 20 października, do 5723 zł w piątek), sobota 24 października przyniosła nagłe, drastyczne podwyżki we wszystkich hurtowniach.
Olej napędowy w ostatnim cenniku podrożał skokowo aż o 175 zł na metrze sześciennym w Orlenie i BP oraz o 173 zł w Aramco. Benzyna Pb95 zaliczyła analogiczne, choć nieco łagodniejsze wzrosty: o 66 zł w Orlenie i BP oraz 73 zł w Aramco. Obecne "zamrożenie" stawek po weekendzie jest zatem złapaniem oddechu przez rafinerie, które próbują ustabilizować rynek przed kolejnymi ruchami determinowanymi przez makroekonomię.
Co to oznacza dla kierowców? Analiza rynku paliw
Bieżąca sytuacja na krajowym rynku hurtowym jest silnie uzależniona od zderzenia dwóch przeciwstawnych, globalnych sił. Z jednej strony napływają pozytywne wieści z giełd surowcowych. Notowania ropy naftowej Brent zaliczyły gwałtowną korektę spadkową po niedawnych, historycznych maksimach. Bieżący kurs baryłki wynosi 110,22 USD, co oznacza spadek o 5,74% w skali zaledwie jednego dnia. Co ciekawe, głęboka przecena postępuje wbrew trwającej eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie – w tym nowym groźbom na linii USA-Iran czy atakom Huti na infrastrukturę naftową w Arabii Saudyjskiej. Główne czynniki zbijające wyceny surowca to techniczne sygnały o silnym wykupieniu rynku oraz, co kluczowe, uwalnianie rezerw strategicznych przez państwa członkowskie Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA).
Niestety z perspektywy polskich rafinerii korzystny efekt taniejącej ropy jest drastycznie tłumiony przez uwarunkowania walutowe. Złoty systematycznie osłabia się wobec amerykańskiej waluty. Aktualny kurs USD/PLN przebił 3,9317, zaliczając wzrost o 1,11% w ujęciu tygodniowym i blisko 10% od początku roku. Wyższe koszty wymiany walut przy zakupach surowca stanowią obecnie najsilniejszą barierę dla głębszych obniżek w krajowym hurcie.
Wpływ tych wahań na portfele kierowców jest amortyzowany przez regulacje prawne. Rządowe programy odciążeniowe, w tym przywrócona stawka VAT na poziomie 8%, zredukowana akcyza oraz wprowadzone górne limity cen maksymalnych, skutecznie stabilizują stawki detaliczne. Według ekspertów, na przełomie października i listopada na stacjach zapłacimy w granicach 6,45-6,57 zł za litr Pb95 oraz 7,90-8,02 zł za litr diesla. Co ważne, warto pamiętać, że limity te nie obejmują autogazu (LPG), gdzie presja kosztowa jest w tej chwili najbardziej odczuwalna. Każda zmiana w hurcie przekłada się na stacje z opóźnieniem rzędu kilku do kilkunastu dni.
Dzisiejsza stabilizacja w hurcie oznacza, że kierowcy nie powinni spodziewać się drastycznych zmian cen na pylonach w najbliższych dniach.
Treść stworzona przy użyciu AI.