- IKEA przeprowadziła masowe zwolnienia w Wielbarku, uderzając w lokalny rynek pracy i pozbawiając blisko 250 osób zatrudnienia.
- Zakład, przez dwie dekady kluczowy dla gospodarki regionu, stawia byłych pracowników przed trudnym wyzwaniem znalezienia nowych, atrakcyjnych ofert.
- Statystyki bezrobocia już rosną – sprawdź, dlaczego te redukcje są tak dotkliwe i co oznaczają dla przyszłości regionu.
Jak podaje "Fakt", zwolnienia w IKEA mocno odbiły się na lokalnym rynku pracy. Zakład w Wielbarku zatrudniał około 1,5 tys. osób, jednak wiosną przeprowadzono redukcję obejmującą około 240–250 pracowników. Firma tłumaczyła decyzję spadkiem zamówień i trudną sytuacją branży meblarskiej.
Skala zwolnień nabiera szczególnego znaczenia, gdy spojrzymy na Wielbark i jego okolice. IKEA nie jest tam jednym z wielu dużych pracodawców. Przez niemal dwie dekady zakład był jednym z filarów miejscowej gospodarki, zapewniając zatrudnienie nie tylko własnej załodze, ale pośrednio napędzając również biznes mniejszych firm.
IKEA dała pracę całej okolicy. Teraz 250 osób szuka zatrudnienia
Kiedy fabryka rozpoczynała działalność w 2007 roku, lokalny rynek pracy wyglądał zupełnie inaczej. Bezrobocie w okolicy sięgało niemal 30 proc., a region wciąż odczuwał skutki upadku Państwowych Gospodarstw Rolnych.
19 lat temu IKEA była naszemu regionowi bardzo potrzebna, właściwie go uratowała – ocenił w rozmowie z „Faktem” lokalny przedsiębiorca Ryszard Mróz.
Wraz z rozwojem fabryki pojawiały się kolejne biznesy, m.in. tartaki, zakłady stolarskie i przedsiębiorstwa usługowe. O znaczeniu zakładu dla lokalnej gospodarki mówi również burmistrz Wielbarka Jerzy Krzysztof Szczepanek, wskazując, że gmina jest najbardziej uprzemysłowiona w swoim powiecie.
Teraz sytuacja części mieszkańców mocno się skomplikowała. Zwolnieni z IKEA otrzymali odprawy uzależnione od stażu. Według lokalnych władz w niektórych przypadkach mogły one wynosić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Pieniądze dają jednak zabezpieczenie tylko na pewien czas.
Była pracownica IKEA: „Na palcach dwóch rąk mogę policzyć”
Największym wyzwaniem okazuje się znalezienie kolejnego zatrudnienia. Była pracownica zakładu w rozmowie z „Faktem” nie pozostawia złudzeń, jak wygląda sytuacja części zwolnionej załogi.
Na palcach dwóch rąk mogę policzyć osoby, które bez problemu znalazły od razu pracę po zwolnieniu z IKEI – powiedziała.
Problem jest tym większy, że praca w wielbarskim zakładzie przez lata uchodziła za atrakcyjną na tle lokalnych możliwości. Pracownicy byli zatrudniani na umowach o pracę i mogli korzystać m.in. z prywatnej opieki medycznej, karty MultiSport czy dofinansowanych posiłków. Firma oferowała także dodatkowe świadczenia dla rodzin pracowników.
Znalezienie w okolicy zatrudnienia zapewniającego podobne warunki może być trudne, szczególnie gdy w krótkim czasie na rynek trafiła tak duża grupa osób.
Bezrobocie wzrosło. Wielbark odczuwa zwolnienia w IKEA
Sytuację widać również w statystykach lokalnego rynku pracy. Według przytoczonych danych Powiatowego Urzędu Pracy w Szczytnie w lipcu 2025 roku zarejestrowanych było 225 bezrobotnych, natomiast rok później liczba ta wyniosła 265 osób.
To nadal zupełnie inna sytuacja niż przed uruchomieniem fabryki, gdy bezrobocie sięgało około 30 proc. Pokazuje jednak, dlaczego zwolnienia w IKEA są dla niewielkiego lokalnego rynku tak dotkliwe. Utrata około 250 miejsc pracy u największego pracodawcy oznacza problem nie tylko dla zwolnionych, lecz może odbić się również na przedsiębiorstwach, które przez lata rozwijały się dzięki obecności dużego zakładu.