- Polska branża meblarska mierzy się z kryzysem przez spadek eksportu (o 10-15% w Europie) i drastyczny wzrost kosztów produkcji, m.in. energii i drewna.
- Gigant IKEA zwalnia setki pracowników w swoich fabrykach w Wielbarku i Goleniowie, co jest symptomem szerszych problemów w sektorze meblarskim.
- Niestabilna sytuacja geopolityczna sprawia, że zakup mebli przestaje być priorytetem dla konsumentów, co przekłada się na globalny spadek popytu.
- Trudna sytuacja dotyka ponad 230 tysięcy pracowników w branży meblarskiej i wymusza na producentach poszukiwanie innowacji w celu obniżenia kosztów.
IKEA zwalnia, a to wierzchołek góry lodowej. Co dzieje się w branży meblarskiej?
Informacja o zwolnieniu 240 osób w fabryce IKEA w Wielbarku i redukcjach w Goleniowie to nie jest odosobniony przypadek. To sygnał, że jeden z filarów polskiego eksportu znalazł się w bardzo trudnym położeniu. Jak wskazuje prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli Jan Szynaka, problemy narastały od dawna. Jego zdaniem to, co obserwujemy, jest efektem splotu kilku negatywnych czynników, które uderzyły w producentów z ogromną siłą.
– Obecna sytuacja geopolityczna, toczące się wojny na Ukrainie czy w Iranie, to wszystko ma wpływ na eksport polskich mebli na rynki europejskie i amerykański. Polska należy do największych eksporterów mebli i brak stabilizacji wpływa na popyt i produkcję – podkreśla prezes Jan Szynaka.
Według prezesa Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli Jana Szynaki, głęboki kryzys w branży meblarskiej trwa już od 2-3 lat. Ekspert tłumaczy, że w niepewnych czasach klienci rezygnują z zakupów, które nie są towarami pierwszej potrzeby. A meble do takich właśnie należą. Skutek jest prosty: mniejsze zamówienia w sklepach oznaczają mniejszą produkcję w fabrykach, a to z kolei prowadzi do ograniczania zatrudnienia, co dzieje się już w całej Polsce.
Dlaczego polskie meble tracą na konkurencyjności?
Przez lata polskie meble podbijały Europę i świat dzięki świetnej relacji jakości do ceny. Ten atut zaczął jednak topnieć. Powodem są gwałtownie rosnące koszty, które sprawiają, że produkcja w Polsce staje się coraz droższa. Prezes Jan Szynaka wymienia kilka kluczowych obszarów, które dobijają rentowność firm.
Po pierwsze, ceny energii elektrycznej i paliw, które są niezbędne w procesie produkcji i logistyki. Po drugie, drożejące drewno, czyli podstawowy surowiec. Do tego dochodzą rosnące w ostatnich dwóch latach koszty pracownicze. Wszystko to sprawia, że eksport na kluczowe rynki, takie jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania, jest coraz mniej opłacalny.
– Spadek sprzedaży w Europie wyniósł od 10 do 15 procent – dodaje prezes Jan Szynaka.
Główną przyczyną jest spadek eksportu mebli, który staje się coraz mniej rentowny przez rosnące koszty produkcji i niestabilną sytuację na świecie. Kiedyś polscy producenci wygrywali ceną, dziś coraz trudniej jest im konkurować z firmami z innych części globu, gdzie koszty pracy czy energii są niższe.
Polecany artykuł:
Kryzys w meblarstwie to problem dla setek tysięcy pracowników
Skala problemu jest ogromna, bo branża meblarska to jeden z największych pracodawców w Polsce. Według danych przytaczanych przez prezesa Jana Szynakę, w samych fabrykach mebli pracuje 230 tys. osób. Jeśli doliczymy do tego sektory okołomeblarskie – dostawców komponentów, firmy transportowe czy salony sprzedaży – mówimy o kolejnych 100 tys. miejsc pracy. W sumie to ponad 330 tys. pracowników, których przyszłość staje się niepewna.
Firmy robią co mogą, by utrzymać się na powierzchni. Jak mówi ekspert, producenci intensywnie szukają nowych technologii, które mogłyby obniżyć koszty produkcji i pozwolić na zachowanie konkurencyjności. Bez tego trudno będzie zatrzymać negatywny trend. Na razie jednak perspektywy nie wyglądają optymistycznie, a widmo kolejnych redukcji zatrudnienia wisi nad całym sektorem.