- Donald Trump w Chinach postawił biznes ponad bezpieczeństwo, co, zdaniem eksperta, zwiastuje nowy kurs w relacjach z Xi Jinpingiem.
- Szczyt zaowocował lukratywnymi umowami handlowymi, jednak kosztem Tajwanu, któremu USA mogą wstrzymać dostawy broni.
- Dowiedz się, jak to historyczne spotkanie kształtuje nowy porządek świata i jakie są ukryte konsekwencje dla globalnego bezpieczeństwa.
Biznes ponad wszystko. Co Donald Trump zyskał w Pekinie?
Spotkanie prezydenta Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem w Pekinie miało przede wszystkim charakter biznesowy. Według dr. Jianli Yanga, politologa i chińskiego dysydenta, dla amerykańskiego przywódcy kwestie handlowe były absolutnym priorytetem.
Biznes to dla Trumpa sprawa numer jeden i to właśnie uzyskał na tym szczycie – ocenił ekspert w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Lista zysków jest długa: Chiny zobowiązały się do zakupu amerykańskich towarów, w tym samolotów Boeinga, soi i wołowiny, a także do utrzymania rozejmu w wojnie taryfowej. W zamian USA miały złagodzić kontrolę eksportu zaawansowanych chipów.
Priorytety Białego Domu dobrze ilustruje sprawa firmy Nvidia. Szef firmy, Jensen Huang, dołączył do delegacji, by wywrzeć na Pekinie presję w sprawie otwarcia rynku na chipy H200. To o tyle ciekawe, że jeszcze niedawno administracja USA chciała zablokować ich eksport do Chin z obawy o utratę przewagi technologicznej, zwłaszcza w dziedzinie sztucznej inteligencji. Zdaniem dr. Jianli Yanga, to pokazuje, że obecne podejście w relacjach USA-Chiny, preferowane przez Donalda Trumpa, stawia zysk ponad strategiczne interesy bezpieczeństwa narodowego.
– Na tym przykładzie widać, że Trump nie przejmuje się obawami o bezpieczeństwo narodowe – stwierdził wprost dysydent. Dodał też, że kwestie takie jak prawa człowieka i los więźniów politycznych, w tym wydawcy Jimmy'ego Laia, zostały potraktowane zupełnie marginalnie.
Tajwan największym przegranym szczytu?
Najbardziej niepokojącym sygnałem ze szczytu jest jednak zmiana podejścia do Tajwanu. Dr Jianli Yang nie ma co do tego złudzeń.
To zdecydowanie nie jest dobra wiadomość dla Tajwanu – stwierdził politolog, komentując rozmowy obu przywódców.
Chodzi o potencjalne wstrzymanie dostaw broni na wyspę. Sam prezydent Donald Trump sugerował to dziennikarzom, przyznając, że szczegółowo omawiał tę kwestię z Xi Jinpingiem. Co więcej, gwarancje prezydenta Ronalda Reagana z 1982 roku, mówiące o tym, że USA nie będą konsultować sprzedaży broni z Chinami, nazwał „bardzo dawnymi czasami”. Dodał też, że „ostatnią rzeczą, jakiej teraz potrzebujemy, jest wojna oddalona o 9500 mil”.
Taka postawa to wyraźny sygnał, że dotychczasowe gwarancje bezpieczeństwa dla Tajwanu mogą zostać poświęcone na ołtarzu dobrych relacji biznesowych po spotkaniu Donalda Trumpa w Chinach. Ten zwrot osłabia pozycję Tajpej. Choć polityka strategicznej dwuznaczności formalnie nie uległa zmianie, słowa Trumpa mogą być odczytane w Pekinie jako zielone światło do zwiększenia presji na wyspę.
Nowy porządek świata? Chiny jako równorzędny partner USA
Szczyt w Pekinie miał też ogromne znaczenie symboliczne. Jak wskazuje dr Jianli Yang, Donald Trump zaczął traktować Chiny jako równorzędnego partnera, co wpisuje się w koncepcję „G2” – świata zarządzanego przez „wielką dwójkę”.
Patrząc z perspektywy historycznej, to spotkanie oznacza początek ery, w której Chiny są traktowane jako równy partner USA” – ocenił ekspert, dodając, że to uznanie jest „bardziej znaczące dla Chińczyków niż dla Amerykanów”.
To podejście wpisuje się w wizję samego Xi Jinpinga, który miał nawiązać do tzw. pułapki Tukidydesa – historycznej koncepcji nieuniknionego konfliktu między rosnącym a dominującym mocarstwem. Chiński przywódca wierzy, że uda się tego uniknąć poprzez „nowy typ relacji”. Dr Yang pozostaje sceptyczny: „Czy uda się tego uniknąć? Uważam, że jest za wcześnie, by to oceniać”, wskazując na niepewność co do polityki następców Trumpa.
W nowej układance są jednak znaczące luki. Największą, zdaniem dr. Yanga, jest brak dyskusji o wojnie w Ukrainie. Ocenia on, że Xi Jinpingowi zależy na utrzymaniu status quo, bo to służy chińskim interesom. „Trump chce zakończyć wojnę, ale nie zależy mu na tym tak bardzo, jak ludzie sądzą” – dodał.
Zdaniem dr. Jianli Yanga, na naszych oczach kształtuje się nowy porządek, w którym liderzy tacy jak Donald Trump, Xi Jinping i Władimir Putin dzielą wspólne przekonanie o potrzebie utrzymania stabilnych relacji, by świat pozostawał pod ich kontrolą. To kolejny dowód na to, że w obecnych relacjach USA-Chiny twardy biznes i podział stref wpływów liczą się znacznie bardziej niż wspólne wartości czy globalne bezpieczeństwo.