Drożyzna na stacjach paliw to wina Nawrockiego

Dlaczego Polacy muszą płacić tak dużo za benzynę i czy wróci specjalny rządowy program CPN, dzięki któremu ceny paliw były nieco niższe? Minister energii Miłosz Motyk w rozmowie z Hubertem Biskupskim o paliwową drożyznę oskarża prezydenta Karola Nawrockiego, który do Trybunału Konstytucyjnego skierował ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych.

Minister energii Miłosz Motyka rozmawia z Hubertem Biskupskim o cenach paliw. O wywiadzie przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Art Service / Super Express

Hubert Biskupski: Panie ministrze, na początek miłe, łatwe, lekkie i przyjemne pytanie: kiedy potanieją paliwa?

Miłosz Motyka, minister energii: To jest pytanie, kiedy zakończy się wojna na Bliskim Wschodzie. To jest pytanie geopolityczne, bo to jest główny czynnik, który decyduje o cenach na stacjach. Cena gotowego produktu jest największa w historii, jeżeli chodzi o diesel, a znaczną część importujemy. Stąd ceny w całej Europie są tak wysokie.

Dlaczego rząd zrezygnował z tego programu CPN?

Rząd akurat chciał przedłużyć pakiet CPN, zrezygnował z niego pan prezydent.

Chwila, chwila…

Elementem pakietu CPN, wtedy, gdy go ogłaszaliśmy w marcu tego roku, był mechanizm obniżki podatków - VAT-u i akcyzy, przy jednoczesnym wprowadzeniu cen maksymalnych. Chcieliśmy też ograniczyć zyski koncernów poprzez podatek od nadmiarowych zysków. Byłyby to środki, które miały zagwarantować pełne finansowanie tego pakietu na kolejne miesiące, bo prognozowaliśmy, że ten podatek przyniesie wpływy do budżetu - kosztem koncernów paliwowych – wynoszące blisko 5 miliardów złotych. To trzy ważne elementy całego programu CPN. Niestety, o ile te dwa pierwsze elementy weszły w życie, to ten trzeci został wysłany przez pana prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego. I ustawa została zablokowana.

Jak wiemy, Trybunał nie działa ale to jest temat na odrębną dyskusję.

I to jest dowód na to, jak bardzo Polakom potrzebny jest ten Trybunał, bo im szybciej by się tą ustawą zajął i podjął decyzję pozytywną, tym szybciej pakiet CPN zostałby przedłużony.

Panie ministrze, pan niedawno powiedział, że nas nie stać na program CPN w tej starej wersji, czyli krótko mówiąc obniżenia podatków bez zbalansowania tego tymi wpływami, o których pan mówił. Jaki był łączny koszt tego programu dla budżetu państwa?

Ponad 5 miliardów złotych.

I czy się opłacało? Wydaliście ogromne pieniądze a ludzie i tak na was psy wieszają.

Nie podejmuje się decyzji w oparciu o kwestie wizerunkowe. Decyzje rządu muszą mieć uzasadnienie ekonomiczne lub społeczne. Program CPN zahamował wzrost inflacji. I o tym trzeba pamiętać. Tak samo, jak o tym, że rocznie wydajemy około 100 miliardów złotych na transformację energetyczną, infrastrukturalną na kolei i drogach, czy zbrojeniową i budżet jest ograniczony. Zatem wydatkowanie kolejnych środków na osłony nie jest możliwe bez dodatkowego finansowania, które wskazaliśmy. Niestety prezydent stanął w tej sprawie po stronie koncernów wbrew interesowi obywatela i zablokował program CPN.

Wspomniał pan o transformacji energetycznej. W Saksonii-Anhalt wygrała skrajnie prawicowa AfD, której jednym z filarów sukcesu była kontestacja Zielonego Ładu - polityki klimatycznej oraz energetycznej Unii Europejskiej. Jak odczytujecie ten sygnał, który płynie z tego kluczowego bądź co bądź państwa Unii Europejskiej?

Z punktu widzenia polityki energetycznej, abstrahując od Zielonego Ładu, Niemcy popełnili kilka błędów. Po pierwsze, swoją transformację oparli o gaz - gaz z Rosji. To miał być tani gaz tani, a ta polityka zbankrutowała. W połączeniu z kwestią niewłaściwej transformacji Zagłębia Ruhry i z odejściem od atomu, stało się, to co się stało. Polska w każdym z tych segmentów działa zupełnie inaczej. Polityka energetyczna w zakresie transformacji nie powinna być polityką samą w sobie, tylko ona powinna służyć wzrostowi miejsc zatrudnienia i niższym cenom energii. W Niemczech temu nie służyła. Popełnili takie błędy, które wyniosły, mam nadzieję, że tylko i wyłącznie w tym landzie, do władzy AfD.

Za rok wybory w Polsce a Zielony Ład również u nas wzbudza duże społeczne emocje i są formacje, które wykorzystują debatę na temat Zielonego Ładu do tego, żeby zdobywać punkty wyborcze, właśnie mówiąc językiem korzyści albo raczej braku tych korzyści. Nie boi się pan tego?

Musimy pokazać, jak nasza polityka energetyczna pozytywnie wpływa na portfel każdego obywatela. Mówiąc wprost: czy polityką Zielonego Ładu jest instalacja fotowoltaiczna na naszym dachu, czy to jest polityka ekonomiczna? To jest polityka ekonomiczna, która jednocześnie wpisuje się w ramy transformacji energetycznej. Im więcej będziemy w stanie energii wytworzyć w Polsce, tym lepiej. A znamy takich polityków, którzy przed Zielonym Ładem straszą, a którzy go wprowadzają nawet we własnym domu montując panele słoneczne.

Na  koniec pytanie o jeden z elementów miksu energetycznego, którym ma być energia atomowa - i z tych dużych elektrowni, i z tych małych SMR-ów. Czy pana nie niepokoi spór pomiędzy współwłaścicielami spółki Orlen Synthos Green Energy czyli pomiędzy Orlenem a Michałem Sołowowem?

To, co mnie bardzo niepokoiło, to uwagi Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, służb państwa, które się pojawiły, ale to zostało, mówiąc kolokwialnie, wyprostowane. Po wypracowaniu nowego porozumienia powinniśmy bardzo szybko przystąpić do prac. Jako państwo jesteśmy w stanie włączyć się w te prace także na poziomie europejskim, więc liczymy na szybkie uporządkowanie struktury właścicielskiej. Ona jest niezbędna, żeby ten projekt ruszył do przodu.

Rozmawiał Hubert Biskupski

KARPACZ 2026 Miłosz Motyka

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki