Jak się zarabia na strajkach? Wielki biznes na chłopskich protestach

2015-07-14 15:28
Solidarność
Autor: Tomasz Radzik Solidarność dalej chce protestować przeciw wydłużeniu wieku emerytalnego

Organizowanie społecznych protestów może być początkiem drogi do wielkiej polityki. Nie inaczej przecież zaczynał Andrzej Lepper, który zanim upadł na dno pełnił funkcję wicepremiera i ministra rolnictwa. Ale jak twierdzą niektórzy, podburzanie ludzi może być też sposobem na biznes i wskazują na działanie Edwarda Kosmali, przewodniczącego Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjnego Rolników Województwa Zachodniopomorskiego oraz członka Rady Krajowej NSZZ RI "Solidarność".

Edward Kosmal określany jest przez swoich przeciwników mianem lokalnego watażki. – O ile z innymi liderami rolniczej Solidarności jesteśmy w stanie dojść do porozumienia, o tyle z tym człowiekiem nie ma na to szans. On jest nastawiony na konfrontację i robienie zadymy – mówi jeden z urzędników Ministerstwa Rolnictwa. I dodaje, że szermowanie hasłem obrony polskiej ziemi przed obcymi kapitałem, to zwykła PR-owa sztuczka, która ma wynieść go do władzy.

Zobacz koniecznie: Proboszcz chce pieniędzy na kaplice, ale metody zbiórki nie podobają się parafianom

Podobnie uważa prezes zarządu wojewódzkiego oddziału PSL Jarosław Rzepa. W jego opinii główną motywacją działalności Kosmali jest polityka. - To wszystko gra polityczna. A skąd niby fundusze na te protesty? Uważam, że za tym stoi PiS. Przecież na to nie złożyli się rolnicy. To czysta polityka i zasłanianie się problemami zwykłych rolników – komentuje Rzepa.

Protestujący związkowi rolnicy sympatyzujący z PiS i wspierani przez polityków partii Jarosława Kaczyńskiego, na swoich sztandarach wypisali m.in. walkę o obronę polskiej ziemi przed obcym kapitałem. Nie przeszkadza im to jednak w skupowaniu jej przez przedstawicieli protestujących związkowców oraz ich rodziny.

„Ten najgłośniej protestujący, pan Kosmal, zgromadził ze swoją rodziną, z Agencji Nieruchomości Rolnych już ponad 400 ha i ciągle ściga "słupy", ale żadnego nie złapał. Więc ja bym chciał, żeby on chociaż jednego "słupa" niemieckiego złapał, co kupił polską ziemię – grzmiał w TVP Info minister rolnictwa Marek Sawicki.

Kosmal nigdy nie ukrywał swoich politycznych ambicji, choć  jak do tej pory wyborcy nie udzielili mu mandatu zaufania. Dwukrotnie bez powodzenia startował w wyborach do parlamentu z list PiS. I wygląda na to, że zniechęcił się do polityki. - Jestem posłem bez mandatu – śmieje się. Kosmal wyjaśnia, że nawet 120 dni w roku uczestniczy w pracach w komisjach z parlamentarzystami. Przyznaje się do tego, że zbierał podpisy na listach AWS i PiS. Zapowiada jednak, że w najbliższych wyborach nie wystartuje. - Nie miałem żadnych tego typu propozycji i nie zabiegam o nie – kwituje.

Czytaj również: W ZUS-ie dostaną 10 razy większą podwyżkę niż emeryci

Znacznie lepiej, niż robienie politycznej kariery idzie mu gospodarowanie ziemią. Posiada ok. 210 ha ziemi, a łącznie z najbliższą rodziną ponad 400 ha. Tylko w 2013 r. z tego tytułu przychody Kosmali wyniosły 1,6 mln zł. - Przychód, to nie to samo, co zysk – wyjaśnia w rozmowie z "Super Biznesem" Edward Kosmal. Przyznaje, że nie pamięta czy było to dokładnie 1,6 mln zł, ale tłumaczy, że ciągle jest pod kreską. - Mam dobrze zorganizowane i prosperujące gospodarstwo i to rzeczywiście dla innych ludzi może wydawać się dużą sumą – stwierdza związkowiec.

Ziemia na córkę

Nawet rolnicy widzą w działaniu Edwarda Kosmali sporą niekonsekwencję. - Czy to etyczne, gdy rolnik, lider szczecińskich protestów, który sprzeciwia się sprzedaży ziemi „słupom”, kupuje ponad 20 hektarów na córkę, która mieszka w Mierzynie i która pewnie nawet nie wie, gdzie ta ziemia leży? - pytał retorycznie na łamach lokalnych mediów Jan Kozak ze Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych w Szczecinie. Kosmal bronił się, że córka pomaga mu w pracy na roli i nie ma nic w tym dziwnego, że kupiła ziemię zgodnie z prawem pierwokupu. Co ciekawe Agnieszka Kosmal-Brzychyca pracuje w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Szczecinie. Ten sam oddział ARiMR przyznał Edwardowi Kosmali 300 tys. zł na zakup maszyn.

- On tego nie widzi, że córka mieszka w Szczecinie, a kupuje ziemię gdzie indziej? I to jest w porządku? - pyta retorycznie prezes zachodniopomorskiego PSL. Dodaje, że są to zachowania, które nie przystoją. - Pan Kosmala chętniej pojawia się na protestach i w mediach niż, zasiada przy stole do rozmów, ponieważ boi się merytorycznej kontfrontacji - kwituje Rzepa.

Sami sobie przyznają ziemię

Co nie mniej istotne, związkowcy z NSZZ RI "Solidarność" współdecydują o tym, komu ANR sprzedaje lub dzierżawi grunty. - Kwalifikacja rolników do przetargów należy do Komisji Przetargowej, w której od kilku lat zasiadają również sami rolnicy w tym członkowie NSZZ Solidarność RI – informuje Biuro Rzecznika Prasowego ANR. - Na ich wniosek często są odwoływane przetargi, aby nie dopuścić do uczestnictwa w licytacji osób nieuprawnionych (tzw. "słupów"). W samym woj. zachodniopomorskim strona społeczna do uczestnictwa w pracach Komisji Przetargowych zgłosiła około 200 swoich przedstawicieli – czytamy w odpowiedzi urzędników.

Sprawdź także: Biedny jak Grek? W porównaniu do Polaków Grecy są bogatsi

"Solidarność" odpiera ten zarzut twierdząc, że Komisja Przetargowa sprawdza jedynie "czy rolnik spełnia wszystkie warunki kwalifikacji". - Jeśli spełnia wszystkie warunki, to mimo podejrzenia, że ubiegający się o zakwalifikowanie do udziału w przetargu jest tzw. „słupem”, czyli nabywającym na zlecenie dla osoby trzeciej, komisja nie ma podstaw, aby tej osoby do przetargu nie dopuścić – twierdzi Sebastian Sahajdak z Komitet Protestacyjny Rolników województwa Zachodniopomorskiego.

Polska ziemia będzie chroniona

Pod koniec czerwca tego roku Sejm przyjął projekt zmiany ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, który powstał z inicjatywy PSL, ale finalnie wykształcił się po żmudnych rozmowach z rolniczymi związkowcami. Dzięki niej rolnicy otrzymają ustawowe gwarancje ochrony polskiej ziemi - nowe przepisy zapobiegają nadmiernej koncentracji ziemi w rękach jednego właściciela (nowelizacja ogranicza możliwość posiadania gruntów powyżej 300 ha.). Preferowane mają być gospodarstwa rodzinne, które żyją z upraw i hodowli. Ziemię będą mogli zakupić tylko ci, którzy będą ją uprawiać. Dokument czeka w Senacie, a przed końcem swojej kadencji ma go podpisać prezydent Bronisław Komorowski.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze