- Osiem darowizn w czterech miesiącach — tyle wpłynęło na konto PiS w 2026 roku
- Rok wcześniej, w tym samym czasie, partia zebrała prawie osiem razy więcej
- Subwencja z budżetu nadal zablokowana — i to od ponad półtora roku
- Partia organizuje zbiórki, żeby sfinansować własne debaty programowe
Spis treści
Wpłaty na PiS: przepaść między 2025 a 2026 rokiem
Dane z rejestru darowizn na stronie Prawa i Sprawiedliwości (PiS) są jednoznaczne. Do 15 kwietnia 2026 r. odnotowano tylko osiem wpłat. Najwyższa z nich to 15 tys. zł, najniższa — 2,5 tys. zł. Łącznie partia zebrała 59,5 tys. zł.
Rok wcześniej, w analogicznym okresie, wykazano aż 27 wpłat na łączną kwotę ponad 456 tys. zł. Różnica jest więc ponad siedmiokrotna.
Wśród tegorocznych darczyńców znaleźli się m.in. Joachim Brudziński, Adam Bielan, Tobiasz Bocheński, Krzysztof Bieńkowski i Marlena Maląg. Ostatnia darowizna wpłynęła 2 kwietnia.
Skarbnik PiS: „Mamy zatrzymane pieniądze przez ministra finansów”
Henryk Kowalczyk tłumaczy spadek wpłat głównie brakiem kampanii wyborczej.
— Rok temu była kampania, więc było większe zainteresowanie i większe emocje — mówi skarbnik partii.
Jednocześnie wskazuje na inny, jego zdaniem kluczowy problem.
— Mamy nadal zatrzymane pieniądze przez ministra finansów. Będziemy się przypominać i liczę, że wpłaty trochę wzrosną — dodał poseł Kowalczyk.
Przyznaje jednak, że powrotu do wyników z 2025 roku nie ma co się spodziewać.
— Nie spodziewamy się powrotu do poziomu z ubiegłego roku, ale powinniśmy poprawić to, co jest obecnie — zaznacza.
„Starcza na bieżące funkcjonowanie”. PiS prowadzi zbiórki
Sytuacja finansowa partii jest na tyle napięta, że PiS musi szukać dodatkowych źródeł finansowania.
— Nie jest łatwo. To, co mamy, starcza właściwie na bieżące funkcjonowanie. A potrzebujemy środków na szersze działania, choćby debaty programowe — mówi Kowalczyk.
Debaty odbywają się co dwa tygodnie i — jak podkreśla skarbnik — wymagają finansowania. Dlatego partia prowadzi zbiórki wśród sympatyków.
Spór o subwencję dla PiS: skąd się wziął i co z niego wynikło
Historia sporu o pieniądze dla PiS sięga sierpnia 2024 r. Wtedy Państwowa Komisja Wyborcza zakwestionowała sprawozdanie finansowe partii z kampanii parlamentarnej. PKW wskazała nieprawidłowości na kwotę 3,6 mln zł. W konsekwencji Ministerstwo Finansów wstrzymało wypłatę subwencji.
PiS zaskarżyło tę decyzję do Sądu Najwyższego. Sprawa przez długi czas pozostawała nierozstrzygnięta — m.in. z powodu wątpliwości dotyczących statusu Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Pierwszą transzę subwencji partia otrzymała dopiero na początku maja 2025 r.
Równolegle prokuratura badała, czy wstrzymanie wypłaty było przestępstwem. Sąd podtrzymał decyzję o niewszczynaniu śledztwa wobec ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Uznano, że jego działania — oraz działania PKW — były zgodne z prawem i mieściły się w granicach kompetencji. W komunikacie sądu znalazło się jednoznaczne stwierdzenie: „Niewypłacenie subwencji nie stanowi przestępstwa”.