- Prezydent Nawrocki zgłosił czterech kandydatów do zarządu NBP, lecz premier Tusk odmówił wymaganej kontrasygnaty, co uniemożliwiło ich powołanie.
- Wśród kandydatów byli m.in. była wiceprezes Marta Kightley i Ludwik Kotecki, a także dwóch obecnych członków RPP.
- Zgodnie z ustawą, powołanie członków zarządu NBP wymaga obowiązkowej kontrasygnaty premiera.
- Obecnie zarząd NBP liczy 7 osób, a brak nowych powołań może spowodować, że w listopadzie spadnie poniżej wymaganego minimum 6 członków.
Konflikt o powołanie członków zarządu NBP. Premier odmawia nominacji
Spór na linii rząd-prezydent przybiera na sile, a jego areną stał się Narodowy Bank Polski. Chodzi o dokumenty, które prezydent Karol Nawrocki, na wniosek prezesa NBP Adama Glapińskiego, skierował do kancelarii premiera Donalda Tuska. Dotyczyły one powołania czterech nowych osób do zarządu banku centralnego. Jednak szef rządu odmówił złożenia kontrasygnaty, czyli podpisu, bez którego nominacje prezydenckie są nieważne. W efekcie wszystkie cztery kandydatury wróciły do Kancelarii Prezydenta RP. Główną osią sporu jest powołanie członków zarządu NBP, które bez zgody szefa rządu nie może dojść do skutku. To jasny sygnał, że rząd Donalda Tuska nie zamierza akceptować kandydatów proponowanych przez Adama Glapińskiego.
Kogo prezes NBP Adam Glapiński chciał wprowadzić do zarządu?
Na liście, którą zablokował premier Donald Tusk, znalazły się cztery nazwiska. Prezes NBP Adam Glapiński chciał, aby do zarządu dołączyli:
- prof. Marta Kightley, której sześcioletnia kadencja w zarządzie (w tym jako wiceprezes NBP) skończyła się w marcu tego roku,
- Ludwik Kotecki, członek Rady Polityki Pieniężnej od 2022 roku (z rekomendacji Senatu),
- prof. Przemysław Litwiniuk, również członek RPP od 2022 roku (z rekomendacji Senatu),
- dr Marcin Zarzecki, powołany do RPP przez prezydenta w 2025 roku.