- System kaucyjny w Polsce boryka się z problemami długich kolejek i niewystarczającej liczby punktów zwrotu.
- "Hurtownicy" oddający duże ilości butelek za jednym razem wydłużają czas oczekiwania.
- Niewielki procent butelek z systemu kaucyjnego wraca do obiegu – zaledwie 5%.
- Pojawiają się propozycje zmian, takie jak umieszczenie automatów przy wiatach śmietnikowych i wprowadzenie rozwiązań znanych z Norwegii.
Nawet 30 minut czekania na zwrot butelek z systemu kaucyjnego
Jak pisze dziennikarz "Faktu", gdy na początku marca wybrał się do jednego z wrocławskich hipermarketów aby zwrócić butelki z systemu kaucyjnego, okazało się, że automat zostanie postawiony dopiero w kwietniu. Okazało się, że przyjmowaniem zwrotów butelek zajmowała się jedna osoba, która jednocześnie musiała zajmować się zwrotem towarów. W efekcie do stanowiska ustawiła się już czteroosobowa kolejka.
Co więcej, jedna z osób w kolejce dokonała zwrotu puszek i butelek na 200 zł! Wszystko musiało być skanowane ręcznie przez jedną osobę. Obsługa tego klienta zajęła około 25 minut, a niektórzy rezygnowali z czekania w kolejce. W końcu, gdy dziennikarz odczekał swoje - dostał zwrot wysokości 3,5 zł.
Pojawili się "hurtowi". Oddają kilka worków butelek za jednym zamachem
Jak z kolei pisał portal Trojmiasto.pl; mieszkańcy narzekają na "hurtowników", czyli osoby, które przynoszą do automatów, lub punktów zbiórki kilka worków i wrzucenie wszystkich butelek zajmuje im nawet 10 minut. To sprawia, że w miejscach zbiórki tworzą się kolejki.
W sieci pojawiają się komentarze, że zamiast w sklepach, automaty powinny być przy wiatach śmietnikowych. Ponadto w Norwegii istnieją maszyny, które pozwalają na wrzucenie całych worków z butelkami i puszkami, dzięki czemu cały proces zwrotu kaucji jest znacznie szybszy.
Jak podaje ministerstwo klimatu i środowiska od października 2025 roku do odbiegu trafiło ok. 530 mln z systemu kaucyjnego i 28 mln zostało zwróconych przez konsumentów - czyli nieco ponad 5 proc.
Polecany artykuł:
