Lekarz-bogacz rekordzista! W pół roku zarobił prawie 2,5 mln zł

Lekarz ortopeda z małego szpitala w Sokółce zainkasował w ciągu zaledwie sześciu miesięcy 2,4 mln zł. To rekordowy kontrakt w Polsce w pierwszej połowie 2025 roku. Jednocześnie jego kolega z innej placówki zarobił w tym samym czasie... niespełna 35 tys. zł.

Trzech chirurgów w zielonych czepkach operacyjnych i niebieskich fartuchach, jeden z nich w okularach z lupą, pochylonych nad pacjentem podczas zabiegu. Temat zarobków lekarzy i chaosu w ochronie zdrowia omawiany jest na portalu Super Biznes.

i

Autor: WUM Trzech chirurgów w zielonych czepkach operacyjnych i niebieskich fartuchach, jeden z nich w okularach z lupą, pochylonych nad pacjentem podczas zabiegu. Temat zarobków lekarzy i chaosu w ochronie zdrowia omawiany jest na portalu Super Biznes.
  • Rekordziści wśród lekarzy zarabiają kilka milionów złotych rocznie — i to w ramach legalnych kontraktów
  • Dysproporcje między najlepiej a najgorzej opłacanymi medykami sięgają kilkudziesięciu razy
  • Ekspert ujawnił dane z ponad 200 szpitali, których Ministerstwo Zdrowia... nie posiada
  • Chaos w systemie ochrony zdrowia sprawia, że małe szpitale muszą płacić astronomiczne stawki, by w ogóle utrzymać oddział
Super Biznes SE Google News

Kto ujawnił listę lekarzy-milionerów?

Zestawienie rekordowych kontraktów lekarzy zebrał poseł i ekspert Instytutu Sobieskiego Janusz Cieszyński. Wysłał pisma do 455 szpitali. Odpowiedziało 208 placówek. Dane obejmują trzy najwyższe kontrakty w każdej z nich — za pierwsze półrocze 2025 roku.

Co istotne — Ministerstwo Zdrowia takich danych nie posiada. Nikt wcześniej nie przeprowadził podobnej analizy w ramach oficjalnej kontroli.

Rekordziści zarobków lekarzy w Polsce

Lekarz ortopeda z Sokółki zarobił 2,4 mln zł w pół roku. To absolutny rekord. Ale nie był jedyny.

  • Specjalista neurochirurgii z Sandomierza — 1,86 mln zł
  • Neurolog z Kutna — 1,84 mln zł
  • Anestezjolog z Koszalina — 1,62 mln zł
  • Lekarz z oddziału chirurgiczno-anestezjologicznego w Białymstoku — 1,5 mln zł

W większości dużych miast norma to kilkaset tysięcy złotych za pół roku. W Elblągu trzej najlepiej wynagradzani medycy zarobili od 433 do 488 tys. zł. W Poznaniu lekarz na chirurgii dziecięcej — blisko 360 tys. zł. Rekordzista z Ciechanowa — 316 tys. zł. 

Dlaczego zarobki lekarzy są tak różne?

Odpowiedź jest złożona. Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski wskazuje na tzw. „grzech założycielski” systemu. Chodzi o sposób wyceny procedur medycznych przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Niektóre zabiegi przynoszą szpitalowi 30–40 proc. czystego zysku. Inne generują straty — szpital nie jest w stanie pokryć nawet kosztów antybiotyków.

Do najbardziej opłacalnych specjalizacji należą kardiologia, neurochirurgia, ortopedia, okulistyka i diagnostyka obrazowa. Najmniej opłacalne to ginekologia, pediatria, interna i chirurgia ogólna — czyli cztery oddziały, które powinien mieć każdy szpital powiatowy.

Małe szpitale płacą krocie — bo muszą

Szpitale powiatowe są w najtrudniejszej sytuacji. Dysponują głównie deficytowymi oddziałami. Dlatego walczą o każdego dochodowego specjalistę — i oferują mu stawki niewyobrażalne w skali przeciętnych polskich zarobków.

Z perspektywy zarządzającego szpitalem to jednak racjonalna decyzja biznesowa. Lekarz przynosi placówce znacznie więcej, niż kosztuje.

Dodatkowy czynnik to demografia. Wiele powiatów się wyludnia. Brakuje nie tylko lekarzy, ale też pielęgniarek, ratowników i techników. Im mniejszy ośrodek, tym wyższe wynagrodzenie trzeba zaoferować, żeby kogokolwiek przyciągnąć.

Kontrakty B2B — praca bez limitów godzinowych

Radca prawny i ekspert rynku zdrowia Michał Modro zwraca uwagę na kluczowy mechanizm prawny. Większość rekordowych kontraktów to umowy cywilnoprawne B2B, a nie umowy o pracę.

Do takich kontraktów nie stosuje się norm czasu pracy z Kodeksu pracy. Lekarz może pracować wielokrotnie więcej niż na etacie. Rekordowe kwoty wynikają więc nie tylko z wysokich stawek godzinowych, ale też z ekstremalnej liczby dyżurów.

Dyrektorzy szpitali nie mają wyboru — brak lekarza na dyżurze grozi zamknięciem oddziału. Muszą akceptować warunki dyktowane przez rynek.

Zmęczony lekarz — ryzyko dla pacjenta

Praca bez ograniczeń godzinowych rodzi poważne pytania o bezpieczeństwo pacjentów. Lekarz na kontrakcie ponosi pełną odpowiedzialność cywilną i karną za swoje działania.

System prawny akceptuje jednak ryzyko przemęczenia personelu — bo alternatywą jest całkowity brak lekarza.

Chaos w systemie ochrony zdrowia

Janusz Cieszyński nie ma wątpliwości: to, co ujawniły dane, to dowód na gigantyczny chaos w ochronie zdrowia. Jeśli za tę samą pracę, w podobnych warunkach, lekarze o zbliżonych kwalifikacjach zarabiają diametralnie różne kwoty — coś jest poważnie nie tak.

Remedium? Zebranie i uporządkowanie danych. Korekta wycen procedur. I — według eksperta — odwaga polityczna, by wejść w spór ze środowiskiem medycznym. Jak dotąd kolejni ministrowie zdrowia tego unikali.

Tymczasem środki wyciekają z systemu. Dopóki tego nie zmienimy — prawdziwej naprawy ochrony zdrowia nie będzie.

Lekarze z 5 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Krakowie przyszyli oderwany kciuk pani Wojciechowi
Posłuchaj dyrektora szpitala i jednego z lekarzy, którzy pracują na oddziale

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki