- Kwota 2,4 mln zł trafiła do spółki, nie do kieszeni jednego lekarza
- W ramach umowy pracuje 27 lekarzy obsługujących cały oddział
- Szpital zlecił kompleksową usługę medyczną, a nie zatrudnił jednego specjalistę
- Dane z raportu posła Cieszyńskiego mogły być błędnie zinterpretowane
Spis treści
- SPROSTOWANIE. Sokółka: 2,4 mln zł za pracę 27 lekarzy, nie jednego
- Kto ujawnił listę lekarzy-milionerów?
- Rekordziści zarobków lekarzy w Polsce
- Dlaczego zarobki lekarzy są tak różne?
- Małe szpitale płacą krocie — bo muszą
- Kontrakty B2B — praca bez limitów godzinowych
- Zmęczony lekarz — ryzyko dla pacjenta
- Chaos w systemie ochrony zdrowia
SPROSTOWANIE. Sokółka: 2,4 mln zł za pracę 27 lekarzy, nie jednego
Jak wyjaśniła dyrekcja SP ZOZ w Sokółce w wywiadzie opublikowanym na portalu iSokolka.eu, a co potwierdza również sprostowany artykuł na portalu Medonet.pl, szpital zawarł umowę ze spółką zewnętrzną, która zapewnia kompleksową obsługę kadrową oddziału ortopedycznego oraz realizację procedur medycznych — w tym endoprotezoplastyki.
W ramach tej umowy dla spółki pracuje 27 lekarzy. Wskazana kwota 2,4 mln zł stanowi zatem wynagrodzenie za całościową usługę medyczną świadczoną przez wiele osób — a nie zarobek jednego konkretnego ortopedy.
Oznacza to, że w naszym artykule błędnie przedstawiliśmy tę kwotę jako rekordowy kontrakt indywidualnego lekarza. Przepraszamy czytelników za wprowadzenie w błąd.
Pozostałe dane z raportu posła Janusza Cieszyńskiego — dotyczące innych placówek i specjalizacji — nie były przedmiotem sprostowania ze strony tych szpitali i pozostają aktualne zgodnie ze stanem wiedzy redakcji.
Kto ujawnił listę lekarzy-milionerów?
Zestawienie rekordowych kontraktów lekarzy zebrał poseł i ekspert Instytutu Sobieskiego Janusz Cieszyński. Wysłał pisma do 455 szpitali. Odpowiedziało 208 placówek. Dane obejmują trzy najwyższe kontrakty w każdej z nich — za pierwsze półrocze 2025 roku.
Co istotne — Ministerstwo Zdrowia takich danych nie posiada. Nikt wcześniej nie przeprowadził podobnej analizy w ramach oficjalnej kontroli.
Rekordziści zarobków lekarzy w Polsce
Najwyższa odnotowana kwota — 2,4 mln zł wypłacone szpitalowi w Sokółce w pół roku — dotyczy umowy ze spółką zewnętrzną, która zapewniała kompleksową obsługę ortopedyczną całego oddziału. W ramach tej umowy pracowało 27 lekarzy. Kwota ta nie stanowi wynagrodzenia jednego lekarza.
- Specjalista neurochirurgii z Sandomierza — 1,86 mln zł
- Neurolog z Kutna — 1,84 mln zł
- Anestezjolog z Koszalina — 1,62 mln zł
- Lekarz z oddziału chirurgiczno-anestezjologicznego w Białymstoku — 1,5 mln zł
W większości dużych miast norma to kilkaset tysięcy złotych za pół roku. W Elblągu trzej najlepiej wynagradzani medycy zarobili od 433 do 488 tys. zł. W Poznaniu lekarz na chirurgii dziecięcej — blisko 360 tys. zł. Rekordzista z Ciechanowa — 316 tys. zł.
Dlaczego zarobki lekarzy są tak różne?
Odpowiedź jest złożona. Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski wskazuje na tzw. „grzech założycielski” systemu. Chodzi o sposób wyceny procedur medycznych przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.
Niektóre zabiegi przynoszą szpitalowi 30–40 proc. czystego zysku. Inne generują straty — szpital nie jest w stanie pokryć nawet kosztów antybiotyków.
Do najbardziej opłacalnych specjalizacji należą kardiologia, neurochirurgia, ortopedia, okulistyka i diagnostyka obrazowa. Najmniej opłacalne to ginekologia, pediatria, interna i chirurgia ogólna — czyli cztery oddziały, które powinien mieć każdy szpital powiatowy.
Małe szpitale płacą krocie — bo muszą
Szpitale powiatowe są w najtrudniejszej sytuacji. Dysponują głównie deficytowymi oddziałami. Dlatego walczą o każdego dochodowego specjalistę — i oferują mu stawki niewyobrażalne w skali przeciętnych polskich zarobków.
Z perspektywy zarządzającego szpitalem to jednak racjonalna decyzja biznesowa. Lekarz przynosi placówce znacznie więcej, niż kosztuje.
Dodatkowy czynnik to demografia. Wiele powiatów się wyludnia. Brakuje nie tylko lekarzy, ale też pielęgniarek, ratowników i techników. Im mniejszy ośrodek, tym wyższe wynagrodzenie trzeba zaoferować, żeby kogokolwiek przyciągnąć.
Polecany artykuł:
Kontrakty B2B — praca bez limitów godzinowych
Radca prawny i ekspert rynku zdrowia Michał Modro zwraca uwagę na kluczowy mechanizm prawny. Większość rekordowych kontraktów to umowy cywilnoprawne B2B, a nie umowy o pracę.
Do takich kontraktów nie stosuje się norm czasu pracy z Kodeksu pracy. Lekarz może pracować wielokrotnie więcej niż na etacie. Rekordowe kwoty wynikają więc nie tylko z wysokich stawek godzinowych, ale też z ekstremalnej liczby dyżurów.
Dyrektorzy szpitali nie mają wyboru — brak lekarza na dyżurze grozi zamknięciem oddziału. Muszą akceptować warunki dyktowane przez rynek.
Zmęczony lekarz — ryzyko dla pacjenta
Praca bez ograniczeń godzinowych rodzi poważne pytania o bezpieczeństwo pacjentów. Lekarz na kontrakcie ponosi pełną odpowiedzialność cywilną i karną za swoje działania.
System prawny akceptuje jednak ryzyko przemęczenia personelu — bo alternatywą jest całkowity brak lekarza.
Chaos w systemie ochrony zdrowia
Janusz Cieszyński nie ma wątpliwości: to, co ujawniły dane, to dowód na gigantyczny chaos w ochronie zdrowia. Jeśli za tę samą pracę, w podobnych warunkach, lekarze o zbliżonych kwalifikacjach zarabiają diametralnie różne kwoty — coś jest poważnie nie tak.
Remedium? Zebranie i uporządkowanie danych. Korekta wycen procedur. I — według eksperta — odwaga polityczna, by wejść w spór ze środowiskiem medycznym. Jak dotąd kolejni ministrowie zdrowia tego unikali.
Tymczasem środki wyciekają z systemu. Dopóki tego nie zmienimy — prawdziwej naprawy ochrony zdrowia nie będzie.