- Prezydent Karol Nawrocki proponuje program „polski SAFE 0 proc.” o wartości 185 mld zł na zbrojenia, finansowany przez NBP, jako alternatywę dla unijnego SAFE.
- Środki na program mają pochodzić z rewaluacji złota NBP (60 mld zł początkowo, 185 mld zł docelowo) poprzez sprzedaż i odkup złota lub nowelizację ustawy o NBP.
- Propozycja zakłada przekierowanie 95% zysku NBP bezpośrednio do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, bez konieczności pokrywania wcześniejszych strat banku.
- Program budzi kontrowersje i jest postrzegany jako polityczna alternatywa, a eksperci wskazują na potencjalne ryzyka związane z operacjami na złocie NBP.
Na czym polega program "polski SAFE 0 proc."?
Sprawa nabrała tempa. We wtorek (10 marca) prezydent Karol Nawrocki ma spotkać się o godz. 15 z premierem Donaldem Tuskiem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i prezesem NBP Adamem Glapińskim. Tematem rozmów jest inicjatywa głowy państwa, która ma stanowić alternatywę dla unijnego programu pożyczkowego na zbrojenia, znanego jako SAFE.
"Polski SAFE 0 proc." to propozycja prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego. Zgodnie z zapowiedziami, program ma zagwarantować 185 mld zł, które – jak podkreślał prezydent – „nie będą wiązać się z kredytem” i zapewnią Polsce „elastyczność w wyborze sprzętu”. Kluczowe jest tu słowo „suwerenność”, które często pada z ust prezydenta w kontekście tej propozycji. Oznacza to brak odsetek i politycznych warunków, które mogłyby być narzucone przez instytucje unijne.
Skąd NBP ma wziąć 185 mld zł na zbrojenia?
To pytanie jest kluczowe i budzi najwięcej emocji. Szczegóły planu ujawnił prezydencki doradca Leszek Skiba. Zapewnia, że pieniądze nie pochodzą z rezerw walutowych ani nie są „drukowane”. Pomysł opiera się na zysku, jaki bank centralny może wykazać dzięki wzrostowi cen złota, którego Polska ma spore rezerwy.
Cały mechanizm na finansowanie zbrojeń opiera się na wygenerowaniu zysku w NBP, który pochodzi ze wzrostu wartości posiadanych przez Polskę rezerw złota. Pod uwagę brane są dwa scenariusze, jak zamienić ten „papierowy” zysk na realne pieniądze dla wojska:
- Wariant A: Sprzedaż i natychmiastowy odkup. NBP sprzedaje część złota po obecnej, wysokiej cenie rynkowej, księgując w ten sposób gotówkowy zysk. Zaraz potem odkupuje tę samą ilość kruszcu za środki z rezerw walutowych. W efekcie ilość złota w skarbcu się nie zmienia, ale w bilansie banku pojawia się zysk do dyspozycji.
- Wariant B: Zmiana ustawy. Ten scenariusz zakłada nowelizację ustawy o NBP, która pozwoliłaby przekwalifikować niezrealizowany zysk z wyceny złota bezpośrednio na wynik finansowy banku, bez fizycznej sprzedaży. To rozwiązanie wymagałoby jednak zgody Sejmu i Senatu.
95 proc. tak wygenerowanego zysku NBP miałoby trafić nie do budżetu państwa, ale bezpośrednio do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Co ciekawe, autorzy pomysłu zaznaczają, że wypłata zysku nie wymaga wcześniejszego pokrycia strat NBP z ubiegłych lat.
Polecany artykuł:
Kontrowersje i spór polityczny wokół finansowania armii
Pomysł prezydenta i prezesa NBP od razu stał się zarzewiem politycznego sporu. Chociaż Adam Glapiński zapewnia, że wszystkie operacje odbędą się w granicach prawa i mandatu banku centralnego, a rezerwy, w tym złoto, nie zostaną uszczuplone, eksperci i politycy strony rządowej mają wątpliwości.
Była prezes NBP, prof. Hanna Gronkiewicz-Waltz, wskazuje na niebezpieczeństwa związane z takim rozwiązaniem. Jeszcze dosadniej sprawę komentuje inny były szef banku centralnego, prof. Marek Belka. – To czysta polityka. Prezydent chce, żebyśmy kupowali sprzęt u Donalda Trumpa, a rząd woli kupować sprzęt w Polsce i Unii Europejskiej. A wzmacnianie wspólnoty Karolowi Nawrockiemu jest nie na rękę — mówi prof. Belka w rozmowie z Business Insider Polska.
Wszystko wskazuje więc na to, że finansowanie zbrojeń stało się polem bitwy między Pałacem Prezydenckim a rządem. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale o strategiczny kierunek modernizacji armii i pozycję Polski w Unii Europejskiej. Wynik tej rozgrywki zdecyduje, skąd popłyną miliardy na polskie wojsko w najbliższych latach.
Źródło: PAP, Business Insider