- Klub Jagielloński przedstawił radykalną propozycję przebudowy polskiego systemu świadczeń, mającą na celu walkę z kryzysem demograficznym.
- Zamiast wieloletnich wypłat 800 plus i babciowego, rodziny mogłyby otrzymać jednorazowo ponad 200 tys. zł po narodzinach dziecka.
- Źródłem finansowania tej rewolucji miałaby być likwidacja popularnych 13. i 14. emerytury, co znacząco przesunęłoby środki publiczne.
- Czy ta śmiała propozycja faktycznie zrewolucjonizuje Twoje finanse i przyszłość świadczeń? Sprawdź, co dokładnie zakłada!
Polacy przyzwyczaili się już do comiesięcznych przelewów 800 plus, a seniorzy do dodatkowych wypłat w postaci 13. emerytury i 14. emerytury. Teraz na stole pojawiła się propozycja, która wywraca ten model do góry nogami. Klub Jagielloński proponuje, aby rodzice mogli otrzymać po narodzinach dziecka jednorazowo 208,8 tys. zł, zamiast pobierać przez lata świadczenia na dotychczasowych zasadach. Aby taki mechanizm szybciej przestał obciążać budżet, autorzy pomysłu wskazują jednocześnie na możliwość rezygnacji z trzynastek i czternastek dla emerytów.
To jednak propozycja Klubu Jagiellońskiego, a nie zapowiedź rządu ani uchwalona zmiana prawa. Nie oznacza więc, że 800 plus, babciowe, 13. emerytura czy 14. emerytura zostaną zlikwidowane. Pomysł pokazuje jednak, jak daleko – zdaniem jego autorów – należałoby przebudować politykę społeczną, aby większa część publicznych pieniędzy była kierowana na walkę z kryzysem demograficznym.
208,8 tys. zł po urodzeniu dziecka zamiast 800 plus i babciowego
Najbardziej spektakularnym elementem propozycji jest wysokość jednorazowego świadczenia. 208,8 tys. zł nie jest przypadkową kwotą. Według przedstawionych wyliczeń 172,8 tys. zł odpowiada sumie świadczeń 800 plus wypłacanych przez 18 lat, natomiast kolejne 36 tys. zł to wartość wsparcia w podstawowym wariancie programu Aktywny Rodzic, potocznie określanego jako babciowe.
Zamiast rozkładać te pieniądze na setki comiesięcznych przelewów, państwo miałoby umożliwić rodzicom otrzymanie dużej kwoty na początku życia dziecka. Autorzy argumentują, że właśnie wtedy młoda rodzina podejmuje jedne z najdroższych decyzji: szuka większego mieszkania, potrzebuje wkładu własnego do kredytu, spłaca hipotekę albo musi kupić większy samochód.
W założeniu nie byłby to jednak bezwzględny koniec comiesięcznego 800 plus dla każdego rodzica. Propozycja przewiduje możliwość rezygnacji z jednorazowej wypłaty w całości lub w części i pozostania przy świadczeniach wypłacanych co miesiąc.
Będzie możliwa rezygnacja z jednorazowej wypłaty lub jej części na rzecz świadczeń wypłacanych co miesiąc, w kwocie 800 złotych lub świadczenia „Aktywny Rodzic” – wskazują autorzy propozycji.
To ważne zastrzeżenie, ponieważ rodziny mogłyby wybierać pomiędzy dużą sumą na starcie a regularnym zabezpieczeniem domowego budżetu.
13. i 14. emerytura do likwidacji? Tak chcą znaleźć pieniądze
Problem pojawia się przy odpowiedzi na najważniejsze pytanie: skąd państwo miałoby wziąć ponad 200 tys. zł na jednorazową wypłatę dla każdej uprawnionej rodziny? Przyspieszenie świadczeń oznacza bowiem gigantyczny koszt w pierwszych latach funkcjonowania nowego systemu. Pieniądze, które obecnie państwo wypłaca przez kilkanaście lat, trzeba byłoby wyłożyć niemal od razu.
I właśnie w tym miejscu pojawiają się emerytury. Klub Jagielloński proponuje rezygnację z dwóch popularnych dodatkowych świadczeń dla seniorów – 13. emerytury i 14. emerytury. Autorzy przekonują, że taki ruch znacząco zmieniłby rachunek całej reformy.
Przy rezygnacji z emerytalnych „trzynastek” i „czternastek” nasza propozycja stanie się neutralna, a następnie korzystna dla budżetu, dużo szybciej niż za 18 lat – argumentują.
Oznaczałoby to fundamentalną zmianę w podziale wydatków socjalnych państwa: część pieniędzy kierowanych obecnie do emerytów zostałaby de facto przesunięta w stronę rodzin wychowujących dzieci.
Dlaczego chcą tak radykalnej zmiany? Chodzi o demografię
Za propozycją stoi przekonanie, że kolejne miliardy wydawane na politykę rodzinną nie doprowadziły do oczekiwanego wzrostu liczby urodzeń. Według danych przytoczonych w materiale w pierwszym półroczu 2026 r. w Polsce urodziło się około 115 tys. dzieci, a ubytek naturalny wyniósł około 95,5 tys. osób.
Klub Jagielloński proponuje więc zmianę nie tyle wysokości pomocy, ile momentu, w którym rodzina otrzymuje pieniądze. Zamiast niewielkiej – w porównaniu z ceną mieszkania czy wysokością kredytu – kwoty wpływającej każdego miesiąca, rodzice mieliby możliwość otrzymania kapitału przekraczającego 200 tys. zł wtedy, gdy podejmują decyzje mogące zaważyć na sytuacji finansowej rodziny przez następne lata.
Taka konstrukcja rodzi jednak kolejne pytanie: co stałoby się z cenami mieszkań, gdyby tysiące rodzin jednocześnie dostały do dyspozycji ponad 200 tys. zł?
200 tys. zł dla rodziców może uderzyć w ceny mieszkań
Autorzy propozycji sami dostrzegają ryzyko dla rynku nieruchomości. Jeżeli duża część rodzin przeznaczyłaby pieniądze na zakup mieszkania lub wkład własny, popyt mógłby gwałtownie wzrosnąć. A doświadczenia z programami wspierającymi zakup nieruchomości pokazują, że zwiększenie możliwości finansowych kupujących może przekładać się również na ceny.
Podobny pomysł pojawił się już wcześniej w anonimowo opublikowanym projekcie „200000 plus”. Jego autor zakładał, że gwałtowny wzrost popytu najpierw podbiłby ceny mieszkań, ale w dłuższej perspektywie zachęciłby rynek do zwiększenia podaży.
Paweł Musiałek i Piotr Trudnowski z Klubu Jagiellońskiego zwracają natomiast uwagę na obecną sytuację na rynku nieruchomości. Ich zdaniem moment może być lepszy niż jeszcze kilka lat temu.
Warto mieć jednak na uwadze, że moment na rynku nieruchomości – pierwsze od lat wyhamowanie wzrostu, a nawet spadek cen transakcyjnych – wydaje się bardziej odpowiedni niż wcześniejsze, by podjąć próbę tego rodzaju interwencji – argumentują.