Tanie jajka znkną ze sklepów?! Szykują zakaz chowu klatkowego

jajka
Autor: MelanieFHardy/ Pixabay

Jaja z chowu klatkowego, czyli popularne "trójki", to kontrowersyjny temat. Chociaż zdania na temat jakości samego produktu są podzielone, to sam proces takiej hodowli budzi coraz większy sprzeciw. Z jajek z chowu klatkowego rezygnuje coraz więcej firm. Niedługo być może taki produkt zniknie z rynku całkowicie.

Jajka to nieodłączny element diety większości konsumentów. W jakich warunkach kura "wyprodukowała" nasze jedzenie łatwo sprawdzić po kodach, które zostały umieszczone na jajkach. Zarówno jaja ściółkowe oraz jaja z wolnego wybiegu mają swoje specjalne oznaczenia. Podobnie jak każdy inny rodzaj jaja. Symbol ten składa się z szeregu cyfr i liter. Pierwsza z nich odnosi się to warunków, w jakich hodowane są ptaki. Symbolem 0 oznaczone są jaja produkcji ekologicznej, 1 to jaja z chowu na wolnym wybiegu, 2-kę zobaczymy na jajach z chowu ściółkowego, a 3-kę na jajach z chowu klatkowego.

Jaja z chowu klatkowego. Co to?

Na czym polega niesławny chów klatkowy? Nioski od których pochodzą jajka z trójką żyją w klatkach znajdujących się w sztucznie oświetlanych budynkach. Od 2012 roku obowiązują w Polsce przepisy, zgodnie z którymi minimalna powierzchnia klatki przypadająca na jedna nioskę nie może być mniejsza niż 750 cm2, musi się w niej znajdować gniazdo, grzęda, ściółka i ścierak, o który kury opiłowują sobie pazury.

Według badań przeprowadzonych przez Biostat w lutym 2020 r. aż 82 proc. ankietowanych uważa, że chów klatkowy kur niosek nie zapewnia zwierzętom odpowiednich warunków do życia. 35 proc. respondentów badania CBOŚ przekonuje, że zwraca uwagę na pochodzenie jaj. Nic dziwnego, że w odpowiedzi na rosnąca świadomość klientów, kolejni producenci rezygnują z zamawiania trójek.

SPRAWDŹ KONIECZNIE: 4000 zł na dziecko w 2021 r. Tylko dla tych, którzy punktualnie złożą PIT. Jak dostać?

Zakaz chowu klatkowego

"Rzeczpospolita" zwraca uwagę, że w całej Unii setki milionów zwierząt hodowlanych przez całe życie uwięzionych jest w małych klatkach. "To nie tylko kury nioski, ale i króliki, świnie, przepiórki, kaczki i gęsi. Tymczasem aż 94 proc. mieszkańców Europy uważa, że ochrona dobrostanu zwierząt hodowlanych jest ważna, a 82 proc. wskazuje, że zwierzęta te trzeba lepiej chronić" - wskazuje "Rzeczpospolita".

Dlatego  w 2018 r. ruszyła zapoczątkowana przez fundację Compassion in World Farming Europejska Inicjatywa Obywatelska "Koniec epoki klatkowej". "Fundacja wraz ze swoim polskim oddziałem i 170 organizacjami z całej Europy zebrała już niemal 1,4 mln podpisów i złożyła w Komisji Europejskiej. W Parlamencie Europejskim odbyło się już publiczne wysłuchanie przedstawicieli inicjatywy. Poprzedza ono ostateczną decyzję KE w sprawie europejskiego zakazu chowu klatkowego" - informuje "Rz".

Dziennik zauważa, że inicjatywa została dobrze przyjęta. "Mamy wiele funduszy unijnych, które można wykorzystać na odchodzenie od chowu klatkowego na rzecz alternatywnych metod hodowli. Jest pełne poparcie Komisji dla takiej transformacji" – zadeklarował cytowany przez "Rzeczpospolitą" Janusz Wojciechowski, unijny komisarz UE ds. rolnictwa. Nie wiadomo jeszcze, kiedy by do niej doszło i ile by kosztowała.

"Chcielibyśmy zobaczyć taki zakaz od 2027 r. To decyzja, która zrewolucjonizuje polskie i europejskie rolnictwo" – mówi "Rz" Małgorzata Szadkowska, prezes Compassion Polska. "Wiemy, że bezklatkowe systemy hodowli są możliwe do wprowadzenia, są opłacalne i co więcej, z dobrym skutkiem stosowane już w wielu krajach w Europie" – dodaje.

"Tych zmian nie unikniemy" – uważa Jakub Olipra, ekonomista Banku Credit Agricole Polska. "Ale one będą miały konsekwencje finansowe" – dodaje. Przekonuje, że w swoich wyborach zakupowych konsumenci kierują się głównie ceną. "Zakaz chowu klatkowego oznacza wyższe koszty produkcji, co przełoży się na ceny na półkach sklepowych" – mówi Jakub Olipra. Np. jaja z wolnego wybiegu są droższe niż jaja z chowu klatkowego o ponad 30 proc.

Sceptyczny wobec całej idei jest były wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński: "Zakaz może oznaczać spadek produkcji żywności w Unii i wzrost importu z krajów, które nie przejmują się tak losem zwierząt" - mówi "Rzeczpospolitej".

Jajka – zdrowie w skorupce
Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze