Spis treści
137 lat tradycji i nagły finał
To koniec pewnej epoki. Niemiecka piekarnia Rackls Backstubn, która działała nieprzerwanie od 1889 roku, znika z rynku. Firma przez ponad sto lat wypiekała chleb i bułki dla kolejnych pokoleń klientów. Dziś jej historia dobiega końca.
Rodzinna firma pod koniec 2024 roku złożyła wniosek o upadłość. Gdy ruszyło postępowanie, przedsiębiorstwo zatrudniało około 470 pracowników.
Najbardziej bolesną decyzją okazało się zamknięcie głównego zakładu produkcyjnego w Olching niedaleko Monachium. To właśnie tam znajdowało się serce firmy i miejsce, z którego przez lata wyjeżdżało pieczywo do sklepów.
Produkcję zakończono 31 maja. Wiadomo już, że nie zostanie wznowiona.
Nie udało się znaleźć ratunku
Przez wiele miesięcy trwały poszukiwania inwestora, który przejąłby cały biznes i uratował miejsca pracy. Niestety bez skutku.
Jak poinformował ekspert ds. restrukturyzacji Tobias Sorg, nie znalazł się chętny, który zdecydowałby się przejąć zakład produkcyjny i kontynuować działalność.
Choć budynki nie będą stały puste, nie będzie się tam już wypiekać chleba pod marką Rackls Backstubn. Od czerwca działa tam nowy najemca, który sprzedaje pieczywo dostarczane przez innych producentów.
Sklepy przejmują konkurenci
Nie wszystkie placówki znikną z mapy. Część sklepów znalazła nowych właścicieli.
Łącznie przejęto 17 punktów sprzedaży. Najwięcej trafiło do piekarni Wünsche. Pozostałe przejęły firmy Wimmer, Hasi Schmeckerbäcker, Ziegler i Kreitmaier.
Dla klientów oznacza to, że znana marka odchodzi do historii, a jej miejsce zajmą konkurenci.
Setki pracowników w niepewności
Największe obawy dotyczą zatrudnionych. Nadal nie wiadomo, ilu spośród około 470 pracowników znajdzie pracę u nowych właścicieli przejętych sklepów.
Dla wielu rodzin oznacza to tygodnie niepewności i oczekiwania na decyzje dotyczące przyszłości.
Takie problemy mają też polskie piekarnie
Kłopoty tradycyjnych piekarni nie są wyłącznie niemieckim problemem. Coraz więcej rodzinnych biznesów znika również z polskiego rynku.
Głośnym przykładem była warszawska piekarnia rodziny Tomaszewskich, działająca przy ul. Żytniej. Po niemal 50 latach działalności właściciele musieli zamknąć zakład.
Powody były podobne: skutki pandemii, rosnące koszty prowadzenia działalności oraz coraz silniejsza konkurencja ze strony dużych sieci handlowych i franczyzowych.
– Dawniej było wielkie zapotrzebowanie, teraz to się zmieniło. Także przez konkurencję wielkich korporacji. Oni nie robią pieczywa tak jak prawdziwe piekarnie – mówił Andrzej Tomaszewski.
Tradycyjne piekarnie przegrywają walkę?
Jeszcze kilkanaście lat temu rodzinne piekarnie były ważnym elementem lokalnych społeczności. Dziś coraz częściej przegrywają z wielkimi sieciami, które kuszą klientów niższymi cenami i szeroką ofertą.
Historia Rackls Backstubn pokazuje, że nawet 137 lat tradycji nie gwarantuje przetrwania na coraz bardziej wymagającym rynku. Dla wielu klientów to nie tylko upadek firmy, ale także koniec miejsca, z którym związane były całe pokolenia.