Szokujące słowa szefa Ryanair odbijają się szerokim echem w branży lotniczej. Jeśli czarny scenariusz się sprawdzi, pasażerowie mogą stanąć przed falą odwołanych lotów i gwałtownie rosnącymi cenami biletów.
Jak podaje brytyjski „Daily Mail”, Michael O’Leary nie ma wątpliwości: kryzys paliwowy może zmieść z rynku nawet kilka linii. W jego ocenie najbardziej zagrożone są Wizz Air oraz airBaltic.
Jeśli ceny ropy się utrzymają, dwie lub trzy europejskie linie lotnicze zbankrutują jesienią – powiedział szef Ryanair.
Paliwa drożeją, linie lotnicze pod ścianą
Problemem numer jeden są dziś koszty paliwa. Po zamknięciu cieśniny Ormuz ceny ropy wystrzeliły, a dostęp do surowca stał się ograniczony. To uderza bezpośrednio w linie lotnicze, dla których paliwo stanowi jeden z największych kosztów działalności.
Szef Ryanair podkreśla, że nie wszystkie firmy były na to przygotowane. W jego opinii Wizz Air i airBaltic nie zabezpieczyły wcześniej cen paliwa kontraktami długoterminowymi. To oznacza, że dziś płacą znacznie więcej – i mogą mieć problem z utrzymaniem płynności. Tymczasem jego linia jest w znacznie lepszej sytuacji. Aż 80 proc. paliwa ma zakontraktowane z góry w stałej cenie do 2027 roku, co daje przewagę w czasie kryzysu.
Wizz Air odpowiada: „Jesteśmy stabilni”
Na odpowiedź na ostre słowa nie trzeba było długo czekać. Wizz Air stanowczo odrzuca czarny scenariusz. Przedstawiciele linii podkreślają, że firma ma solidne fundamenty finansowe i odpowiednią płynność.
Finansujemy naszą flotę z dużym wyprzedzeniem, a partnerzy walczą o współpracę z nami – przekonują przedstawiciele przewoźnika Wizz Air.
Linia zwraca też uwagę na nowoczesną flotę. Samoloty z rodziny A320neo zużywają mniej paliwa, co w obecnych realiach daje przewagę kosztową. Według firmy to kluczowy argument, który ma pozwolić przetrwać trudny okres.
Podróżni zapłacą więcej?
Eksperci nie mają złudzeń – nawet jeśli najczarniejszy scenariusz nie spełni się, pasażerowie i tak odczują skutki kryzysu. Linie lotnicze już teraz ostrzegają, że rosnące ceny paliwa oznaczają jedno: droższe bilety lub ograniczenie siatki połączeń. Branża mówi wprost: albo ceny pójdą w górę, albo część lotów zostanie skasowana. A to oznacza mniej dostępnych połączeń i większe problemy z podróżowaniem – zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym.
Cieśnina Ormuz wstrząsnęła rynkiem
Źródłem całego zamieszania jest sytuacja na Bliskim Wschodzie. Zamknięcie cieśniny Ormuz – jednego z kluczowych szlaków transportu ropy – doprowadziło do gwałtownego spadku podaży surowca. Eksport ropy z regionu spadł o miliony baryłek dziennie, a ceny Brent poszybowały w górę o kilkadziesiąt procent. To efekt, który uderza w całą światową gospodarkę – ale dla branży lotniczej jest szczególnie bolesny.
Dla klientów linii takich jak Ryanair, Wizz Air czy airBaltic najbliższe miesiące mogą być kluczowe. Jeśli kryzys paliwowy się przedłuży ceny biletów mogą wyraźnie wzrosnąć, część tras może zniknąć z rozkładów, a rynek może czekać poważne przetasowanie. Branża lotnicza wchodzi w bardzo trudny okres, a pasażerowie powinni przygotować się na zmiany.